Nihil novi
Z elbląskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej na razie nikt nie odchodzi do nowo utworzonej partii marszałka Marka Borowskiego, ale szeregom SLD udziela się atmosfera nadchodzących zmian.
Wczoraj wieczorem spotkał się elbląski zarząd SLD, szefowie kół i radni lewicy. Janusz Nowak, przewodniczący SLD w Elblągu, powiedział po spotkaniu, że większość członków partii wypowiadała się niepochlebnie na temat exodusu parlamentarzystów, skupionych wokół Marka Borowskiego.
- Mamy podobną opinię jak nasi koledzy w Warszawie: stało się to nie w tym momencie i nie w tym stylu – stwierdził Nowak.
Szef elbląskiego SLD poprosił na spotkaniu, by nikt na razie nie składał deklaracji, czy odejdzie czy też zostanie w partii.
- Spora grupa jednak chce pozostać, ja oczywiście też - dodał.
Tymczasem Lucjan Filaszkiewicz, radny SLD, który nigdy nie krył się z krytyką wobec kolegów z Sojuszu, powiedział, że odeszłoby na pewno więcej osób, tylko na razie w Elblągu nie ma lidera.
- Gdyby taki się znalazł, to kilka osób z pewnością by się ucieszyło. Ja po tym spotkaniu mam wrażenie, że napotykam na duży opór materii, takie nihil novi. To tak, jakby moi koledzy nie czuli wagi zdarzeń po lewej stronie sceny politycznej - stwierdził Filaszkiewicz. - Swoją drogą byłoby fatalnie, gdybyśmy to my mieli tworzyć nową partię. Jeżeli już, to ster powinni przejąć ludzie młodzi. My przechodzimy do historii, trzeba oddać pałeczkę komuś innemu.
Filaszkiewicz dodał, że on na pewno nie będzie liderem:
- Zakładając nową partię trzeba się napracować, a poza tym, co ja mam do wygrania?
O sytuacji w partii i we władzach miasta elbląski SLD będzie rozmawiał na specjalnym posiedzeniu rady Sojuszu 16 kwietnia br.
- Mamy podobną opinię jak nasi koledzy w Warszawie: stało się to nie w tym momencie i nie w tym stylu – stwierdził Nowak.
Szef elbląskiego SLD poprosił na spotkaniu, by nikt na razie nie składał deklaracji, czy odejdzie czy też zostanie w partii.
- Spora grupa jednak chce pozostać, ja oczywiście też - dodał.
Tymczasem Lucjan Filaszkiewicz, radny SLD, który nigdy nie krył się z krytyką wobec kolegów z Sojuszu, powiedział, że odeszłoby na pewno więcej osób, tylko na razie w Elblągu nie ma lidera.
- Gdyby taki się znalazł, to kilka osób z pewnością by się ucieszyło. Ja po tym spotkaniu mam wrażenie, że napotykam na duży opór materii, takie nihil novi. To tak, jakby moi koledzy nie czuli wagi zdarzeń po lewej stronie sceny politycznej - stwierdził Filaszkiewicz. - Swoją drogą byłoby fatalnie, gdybyśmy to my mieli tworzyć nową partię. Jeżeli już, to ster powinni przejąć ludzie młodzi. My przechodzimy do historii, trzeba oddać pałeczkę komuś innemu.
Filaszkiewicz dodał, że on na pewno nie będzie liderem:
- Zakładając nową partię trzeba się napracować, a poza tym, co ja mam do wygrania?
O sytuacji w partii i we władzach miasta elbląski SLD będzie rozmawiał na specjalnym posiedzeniu rady Sojuszu 16 kwietnia br.
J