UWAGA!

O zabytkach w ruinie, reklamach i von Balku

 Elbląg, Dariusz Barton, miejski konserwator zabytków
Dariusz Barton, miejski konserwator zabytków (fot. AD)

Brama Targowa, Katedra św. Mikołaja, Galeria EL. To najbardziej charakterystyczne zabytki Elbląga, ale nie jedyne. Obiektów z duszą jest znacznie więcej. Blisko tysiąc. To nie tylko budynki, bo są i cmentarze, parki, ciągi ulic. Do naszych czasów zachowały się w różnym stanie, czasem wymagają pilnego remontu i dużego nakładu finansowego, jak willa Grunau'a. Dziedzictwo Elbląga zostanie przedstawione we wrześniowym numerze kwartalnika "Renowacje i zabytki". Wielu się zdziwi.

O historycznych obiektach, o tym, jak można je uratować od ruiny, ale także o szpecących reklamach i ... Hermannie von Balku rozmawiamy z Dariuszem Bartonem, Miejskim Konserwatorem Zabytków.
      
       Katedra, Galeria EL, Brama Targowa. To zabytki najbardziej kojarzone z Elblągiem, jednak na terenie miasta jest ich znacznie więcej

       Dariusz Barton: - W gminnej ewidencji jest 989 obiektów zabytkowych. W tej grupie mniejszość stanowią zabytki wpisane do rejestru – 139 wpisów dotyczących pojedynczego obiektu, ale i zespołu obiektów czy układu przestrzennego, jak Stare Miasto czy dzielnica przy Parku Kajki, cmentarze czy Bażantarnia.
      
       Czym różni się status zabytków wpisanych do gminnej ewidencji od tych z rejestru?

       - Obiekt wpisany do rejestru zabytków jest objęty ściślejsza ochroną. Interesujemy się nie tylko tym, co na zewnątrz, ale i tym, co jest w środku. Wydajemy pozwolenia na zmianę użytkowania. Jest też szansa na pozyskanie dofinansowania na remont takiego zabytku z programów krajowych czy też unijnych.
      
       Czy Miejski Konserwator otacza opieką wszystkie zabytki znajdujące się na terenie miasta?

       - Konserwator to nie jest osoba, która ze szpachelką czy kielnią biega po obiektach i je naprawia. To urzędnik, który działa w granicach prawa, a prawo mówi jasno, że miejskiemu konserwatorowi zabytków podlegają zabytki leżące w granicach Elbląga z wyłączeniem obiektów, które w 100 procentach należą do miasta. Na te oko ma Delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
      
       Przy ul. Pułaskiego niszczeje willa Grunau'a. Serce pana nie boli?

       - Boli, ale to właśnie budynek, który w 100 procentach należy do miasta i miasto postanowiło go sprzedać. Jedyne, co mogę zrobić to pomagać w znalezieniu nowego inwestora. A to nie będzie proste. Willa niszczała na oczach wszystkich przez sześćdziesiąt lat i teraz wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że, by uratować ten obiekt, trzeba wyłożyć ogromne pieniądze. Żadna z dużych firm budowlanych działających na terenie Elbląga zainteresowania tym obiektem nie wyraża. Moim zdaniem, jedyną szansą dla tego zabytku jest stworzenie ciekawej oferty i przedstawienie jej na zewnątrz, bo być może w Polsce znajdzie się ktoś, kto w niego zainwestuje.
       W ten właśnie sposób uratowany został dworek w dawnym Zajeździe. Lata temu była to jeszcze większa ruina niż przy Pułaskiego, ale nabyła go osoba prywatna, z Mazowsza, i uratowała. Widziałem - i dwór, i park, i kapliczka, i budynku gospodarcze – wszystko pięknie odrestaurowane.
       Taki sam los może spotkać willę Grunau'a tylko musi znaleźć się inwestor. Niestety, ujemną cechą tej willi jest to, że nie ma tak pięknego położenia, jak Zajazd czy Bielany.
      
       A jeśli nie znajdzie się mecenas? Willę trzeba będzie rozebrać?

       - Nie można takiego budynku rozebrać. Jeśli nie uda się go sprzedać to trzeba zmienić plan i znaleźć w budżecie miasta pieniądze na remont. I znaleźć mu funkcję, która usprawiedliwiłaby wydanie tych pieniędzy.
      
       W Elblągu jednak też znaleźli się inwestorzy, którzy w swoje ręce przyjęli niszczejące zabytki
.
       - Oczywiście, choć nieliczni. Prywatny przedsiębiorca branży meblarskiej przejął budynek, w którym mieściło się pogotowie opiekuńcze, by w nim stworzyć centrum konferencyjno-szkoleniowe.
       Niedługo odnowy doczeka się budynek starej rzeźni przy ul. Żeromskiego. Firma, która posiada pobliski hipermarket chce zaadaptować go na centrum odnowy biologicznej. Ma tam powstać sauna, gabinety kosmetyczne, fitness. Projekt jest już zatwierdzony i inwestor niebawem przystąpi do pracy. Substancja zabytkowa będzie poddana zabiegom konserwatorskim i restauratorskim, tylko wnętrze zostanie przebudowane.
      
       Zmiany czekają także starówkę
.
       - Widać tęsknotę wśród elblążan, by rozbudowa starówki była kontynuowana. Mogę zapewnić, że planowane są następne inwestycje. Dwaj elbląscy przedsiębiorcy – jeden z branży budowlanej, drugi meblarskiej, mają przystąpić do realizacji nowych kamienic. Sześć, o przeznaczeniu usługowym i mieszkalnym, ma zostać odbudowanych na rogu ulic Stary Rynek i Rzeźnickiej. W tej chwili uzgadniania jest koncepcja, która, moim zdaniem, była zbyt nowoczesna, więc pewne rzeczy odesłałem do przemyślenia przez projektantów. Sądzę jednak, że w tym roku ten projekt zostanie uzgodniony i prace ruszą w 2015 r.
       Natomiast drugi przedsiębiorca przygotowuje odbudowę czterech kamienic na wysokości Galerii EL. Jedna będzie rekonstrukcją kamienicy gotyckiej, czyli tęsknota za historyczną architekturą zostanie spełniona. I tu też projekt jest wysoko zaawansowany, koncepcja jest uzgodniona i być może jeszcze w tym roku ruszą prace budowlane.
      
       Dużo się zmienia, jeśli chodzi o zabytki w Elblągu?

       - Widać aktywność prywatnych inwestorów, wspólnoty mieszkaniowe biorą kredyty, by odbudowywać kamienice swoich lokatorów. I tu moja prośba, nie okładajmy wszystkiego styropianem. Ludzie chcą mieć ciepło, często są jakieś premie termomodernizacyjne, ale pamiętajmy, że to nie będzie dobrze wyglądało. I nie wiemy, jak te budynki będą zachowywać się po 20-30 latach. Wiemy natomiast, że jak ktoś coś budował 100 lat temu w sprawdzonych technikach typu cegła, tynk, drewno to to dobrze wytrzymuje próbę czasu. I jeśli właściciel dba o te budynki są one w świetnej kondycji. Styropian nie jest jedynym rozwiązaniem.
      
       Przekleństwem konserwatora jest nie tylko styropian. Są jeszcze wszechobecne reklamy.
       - Walczymy z reklamami na Starym Mieście. Nie jest to łatwe, ale myślę, że widać pierwsze efekty. Rozumiem, że reklamy muszą istnieć, ale chodzi o to, by ich forma była uzgodniona. Wspólnie z plastykiem miejskim pomagamy znaleźć ładne rozwiązania. Zmieniliśmy już pare projektów i teraz ci ludzie są zadowoleni z finalnego efektu. Mają ładną reklamę, która przyciąga oczy, ale nie razi.
       Łatwo jest powiesić nielegalnie reklamę, a usunąć trudniej, ale będziemy konsekwentni. Nie tylko na Starym Mieście
      
       A co z powrotem Hermanna von Balka na fontannę przy Pl. Słowiańskim?
       - Są dwa rodzaje pomników: takie, które władza ludziom narzuca, i takie, które sami sobie wznoszą. Myślę, że gdyby elblążanie bardzo chcieli Hermanna von Balka to już dawno powstałaby grupa inicjatywna, coś by zaczęła robić i władza by się temu nie sprzeciwiła. Na razie prowadzone są dyskusje, z których nic nie wynika.
      
       Póki co, zabytkowa fontanna - z von Balkiem czy bez - ma zostać uruchomiona
.
       - W tej chwili zabytkiem prawie nie jest (choć powstała w latach 20. XX wieku – red.], bo pojawia się pytanie czy włączyć ją do gminnej ewidencji, czy wpisać do rejestru. Dyskusyjny jest też pomysł przywrócenia jej do życia. Obiekt jest w złym stanie technicznym i boję się, że gdy popłynie woda nie powstrzymamy ludzi od wchodzenia na tę fontannę. Uważam, że powinien powstać projekt zagospodarowania Placu Słowiańskiego. Najlepiej, gdyby był to plac wypoczynkowy, którego centralnym punktem byłaby odrestaurowana fontanna. Z raz na zawsze rozstrzygniętym sporem – z pomnikiem czy bez.
      
       Już niedługo elblążanie będą mogli przekonać się, jakim dziedzictwem dysponują za sprawą ciekawej publikacji. Wielu może się zdziwić.
       - We wrześniu ukaże się ogólnopolski kwartalnik "Renowacje i zabytki" i będzie to numer poświęcony w całości Elblągowi. To właściwie książka z ciekawymi tekstami i pięknymi ilustracjami. Kilka miast Polski ma już takie wydania m.in. Szczecin, Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Poznań , Olsztyn. W "elbląskim" numerze znajdzie się ok. 20 artykułów, zdjęcia stare i nowe, które pokażą nasz dorobek, to czym możemy się pochwalić. Wielu po takie lekturze na pewno się zdziwi. Czasopismo po raz pierwszy wydane zostanie w dwóch językach: polskim i angielskim. Elbląg będzie mógł je pokazać swoim zagranicznym partnerom. Publikacja trafi również do wszystkich urzędów – wojewódzkich i miejskich w całej Polsce, do konserwatorów zabytków. Elblążanie także będą mogli ją nabyć. To wspaniała pamiątka, nie tylko dla turystów.
      
rozmawiała Agata Janik

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Wiadomości

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • No i okazało się, że miasto to poza ewidentnymi i hołubionymi obiektami, jakimi są kościoły i parę zabytków z rodzaju: Sąd. Urząd Miasta, Szkoła 3 etc. .. .. - zabytków i historii nie posiada - wszak jedynie słuszni ich nie wybudowali i jakoś tak dziwnie nie pasują do zaklęć i martyrologii marksowej i brzozowej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6
    14
    MiejscowyAborygen(2014-04-15)
  • Panie Konserwatorze, ile angoli ew. anglojęzycznych odwiedza Elbląg? Większość to niemieckojęzyczni emeryci, którzy czekają na jakąś sensowną publikację w języku, którym mówią i rozumieją w piśmie. Może warto to uwzględnić, to oni zostawiają tu kasę. .
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11
    14
    Germanofil(2014-04-15)
  • W końcu w Elblągu jest porządny człowiek na odpowiednim stanowisku! Takiego konserwatora miejskiego gdybyśmy mieli od 20 lat nie byłoby tych szopek, a każdy zabytek traktowany były odpowiednio. Brawo za odważne słowa, których obecna władza nie podaruje panu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    20
    6
    urnochód(2014-04-15)
  • Tak, szczególnie jak się kończy kulturoznawstwo a potem zostaje się chwilowo dyrektorem teatru, to nie tylko można piastować stanowisko konserwatora zabytków w Elblągu ale i w Rzymie. A, może nawet w Egipcie. Najważniejsze jest, że ma człek optymizm i rozsądek, bo nie chce latać z kielnią czy innym paskustwem po mieście. Bo jakby to wyglądało, urzędnik z kielnią.
  • bardzo rzeczowo i kompetentnie, bez opowiadania opowieści dziwnej treści; aborygen przeczytaj raz jeszcze i spróbuj zrozumieć
  • Gdyby dawniej istniały urzędy konserwatorskie - to na świecie piękne rzeczy by nie powstały. Tyle Boy - Żeleński. I trudno się się z tą myślą nie zgodzić. Bo i Alois Regi przestrzegał, upominając : Konserwuj, ale nie restauruj. Czyli dbaj o to co jest. To myśl przewodnia i zalążek powstania Karty Ateńskiej. Zawierającej kanony współczesnego konserwatorstwa. Ale jak widać nie wypracowano do tej pory doktryny i jednolitej myśli przewodniej w konserwatorstwie. I nadal to co jest, cenne i niepowtarzalne jest w gestii ludzi o różnych upodobaniach. Nie mających nic wspólnego z prawdziwością sztuki konserwatorskiej. Bo wielu z nich zapomina, że miasto to nie jest skansen i żyją w nim ludzie. Nie da się ochronić i zachować wszystkiego, ale trzeba chociaż próbować. A używanie argumentu, że " willa niszczała na oczach wszystkich od lat sześćdziesiątych " to brzmi trochę jak próba usprawiedliwienia się. Nie na tym polega praca konserwatora. Konserwator to misja. To pasja. To powołanie i poświecenie bezgraniczne tym wszystkim starym substancjom, dla których powołuje się konserwatora zabytków. A każdy ubytek muru, tynku jest świadectwem niedbałości i zaniechania. Nie wiem co będzie w kwartalniku który, ukaże się we wrześniu. na pewno będą tam stare zdjęcia. Te zawsze się zachowują, chociaż fotografujący nie robili ich dla nas. Ale dobrze że przetrwały, zawsze to jakieś świadectwo tego co było a już nie ma. I będzie coraz mniej.
  • a mnie miło było w końcu poczytać rzeczowych wypowiedzi, szczególnie w sprawie pomnika. Zgadzam się w 100% Powodzenia!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    14
    6
    tenobcy(2014-04-15)
  • Na budowę figury Hermanna von Balka i remont fontanny w UM powinno być założony rachunek bankowy. Na który darczyńcy mogli by wpłacać darowizny. Może by się też znalazł jakiś bogaty sponsor. Gdyby zaczęto zbierać środki, to po kilku latach może udało by się zebrać odpowiednią kwotę. Przecież wielu z nas wydaje co dnia 10 zł. na papierosy. A wpłat na celowy rachunek, zbiórka makulatury itd może przyniosła by jakiś efekt. Ja już oferuję wpłatę 20 zł. .A niech będzie tam i moja cegiełka.
  • proponuje zmianę plastyka miejskiego
  • Kolejny " europejczyk " rzuca komiczny pomysł o przywrócenie pomnika H. Balke. To teraz taka moda. Utożsamiania się z tym co Nam obce. Kulturowo, obyczajowo i socjologiczne. To my mamy podkreślać charakter germańskości miejsca w którym przyszło nam żyć. Niekoniecznie z własnej woli i ochoty. Dlatego, jak myśli wielu ( niestety ) najlepiej przyswajać i traktować jako swoją, cudzą historię. I bez znaczenia jest, że Balke to Krzyżak. Że to pogromca Prus. Zakon Hermana w niedługim czasie nie zapomni i o Nas. I dziś przyszła pora mu się odwdzięczyć. Po germańsku. A wyrazem tego będzie pomnik. To tak lubiony atrybut przez wszystkich tych z pod znaku, mniejsza oto. I tablice pamiątkowe w każdym miejscu. Niech przypominają. Niech świadczą. Niech będą świadectwem. To też znamionuje germańskość i jest podkreśleniem zasług w marszu na wschód. Tylko po co ? Kto was tu zaprosił ? Kondrat Mazowiecki !?. Aa - to was przepraszam za tego durnia. Postawcie za to sobie dwa albo i trzy pomniki. W końcu w/g wielu jesteście u siebie. Tylko gdzie Ja jestem !?
  • @u-7 - jak nic w matrixie; )
  • Uwaga redakcyjna, że fontanna powstała w latach 20.XX w. jest oczywiście nieprawdziwa, wielokrotnie na tym portalu opisywano i podawano rzetelne informacje o tym " prawie nie zabytku" !!! Gdybym był dziennikarzem albo za takiego się podawał to to określenie byłoby dla mnie tematem do rozmowy - co to za kategoria " prawie nie zabytek ? Albo jest albo nie. Z kontekstu wychodzi, że nie jest - i to jest zadanie by jak najszybciej była. Domyślam się (może niesłusznie), że numer periodyku " Renowacje i Zabytki" będzie sponsorowany przez jakiś miejski organ, jeśli tak to zapowiedź, że " wielu po takiej lekturze na pewno się zdziwi" mamy zagwarantowane. Pan Barton oczywiście jest kompetentną i gruntownie wykształconą osobą, objaśnianie charakterystyki pracy konserwatora ukazanej jako pasywnego zarządzania a nie aktywnych działań (kielnia) jest bardzo potrzebne. Szkoda, że nie omówiono tego dokładniej, bo to wiele mówi o stosunku zarządzających miastem to jego materialnego dziedzictwa. Efekty takiej polityki można obserwować w Malborku gdzie w promieniu 0,5 km od zamku nie ma już ani jednego budynku sięgającego metryką dalej niż " wczesny Gomułka" (wszystko w ostatnich 5 latach, także pod okiem pana Bartona).
Reklama