Oblężenie spółdzielni
Dziś (31 lipca) wchodzi w życie nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Na jej podstawie osoby zajmujące mieszkania lokatorskie będą mogły je wykupić na własność nawet za kilkadziesiąt złotych. Zainteresowanie jest więc ogromne. Prawdziwe oblężenie przeżywa najstarsza i największa elbląska spółdzielnia mieszkaniowa „Sielanka”.
Na tę chwilę czekało wiele osób, które zajmują mieszkania lokatorskie. Większości do tej pory nie było stać na ich wykup. Kto bowiem - przy przeciętnych zarobkach bądź będąc na emeryturze czy rencie - ma w kieszeni kilkadziesiąt tysięcy złotych? Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych stała się więc dla nich szansą na własne M. Nic dziwnego, że spółdzielnie przeżywają teraz prawdziwe oblężenie. Pełne ręce roboty mają pracownicy najstarszej i największej elbląskiej spółdzielni mieszkaniowej „Sielanka”.
- W miarę możliwości i sił staramy się, aby obsługa interesantów przebiegała szybko i sprawnie - mówi Teresa Cieślak, członek zarządu spółdzielni i kierownik działu członkowsko-organizacyjnego. - Zainteresowanych nabyciem prawa własności jest bardzo wielu. Liczba wniosków zmienia się z godziny na godzinę. Obecnie przyjęliśmy ich 1002. Nic dziwnego, że chętnych jest tak wielu. Za naprawdę grosze lokatorzy mogą teraz stać się właścicielami swoich mieszkań. Z opłatą za usługę notarialną i wpis do rejestru ksiąg wieczystych mieszkanie kosztuje ok. tysiąca złotych. To mniej więcej jedna dziesiąta jego wartości.
Aby wykupić mieszkanie, lokator musi posiadać tytuł prawny do lokalu.
- Ludzie często zapominają, że na przykład kilka lat temu się rozwiedli i nie nastąpił podział majątku albo nie jest uregulowane postępowanie spadkowe - wylicza Teresa Cieślak. - Niestety, w takich przypadkach nie możemy przystąpić do procedury zmierzającej do uwłaszczenia. Jeżeli jednak nie ma takich przeszkód, to lokator powinien złożyć wniosek w spółdzielni, gdyż przeniesienie własności - zgodnie z ustawą - następuje na żądanie członka spółdzielni. Nasi członkowie otrzymują obszerną informację o realizacji wniosku, a także, co i gdzie muszą załatwić. Otrzymują m.in. wykaz kancelarii notarialnych w mieście.
Jak podkreśla Teresa Cieślak, aby przekształcić mieszkanie lokatorskie w własnościowe, trzeba przygotować masę dokumentów.
- Każdemu interesantowi udzielamy szczegółowych informacji - mówi. - Tłumaczymy szczególnie osobom starszym, które tak dokładnie nie wiedzą, co mają zrobić, by ich mieszkanie stało się naprawdę „ich”. Coś tam słyszeli od sąsiadów, ale dokładnie co i jak, to nie wiedzą. Tłumaczymy więc.
- W miarę możliwości i sił staramy się, aby obsługa interesantów przebiegała szybko i sprawnie - mówi Teresa Cieślak, członek zarządu spółdzielni i kierownik działu członkowsko-organizacyjnego. - Zainteresowanych nabyciem prawa własności jest bardzo wielu. Liczba wniosków zmienia się z godziny na godzinę. Obecnie przyjęliśmy ich 1002. Nic dziwnego, że chętnych jest tak wielu. Za naprawdę grosze lokatorzy mogą teraz stać się właścicielami swoich mieszkań. Z opłatą za usługę notarialną i wpis do rejestru ksiąg wieczystych mieszkanie kosztuje ok. tysiąca złotych. To mniej więcej jedna dziesiąta jego wartości.
Aby wykupić mieszkanie, lokator musi posiadać tytuł prawny do lokalu.
- Ludzie często zapominają, że na przykład kilka lat temu się rozwiedli i nie nastąpił podział majątku albo nie jest uregulowane postępowanie spadkowe - wylicza Teresa Cieślak. - Niestety, w takich przypadkach nie możemy przystąpić do procedury zmierzającej do uwłaszczenia. Jeżeli jednak nie ma takich przeszkód, to lokator powinien złożyć wniosek w spółdzielni, gdyż przeniesienie własności - zgodnie z ustawą - następuje na żądanie członka spółdzielni. Nasi członkowie otrzymują obszerną informację o realizacji wniosku, a także, co i gdzie muszą załatwić. Otrzymują m.in. wykaz kancelarii notarialnych w mieście.
Jak podkreśla Teresa Cieślak, aby przekształcić mieszkanie lokatorskie w własnościowe, trzeba przygotować masę dokumentów.
- Każdemu interesantowi udzielamy szczegółowych informacji - mówi. - Tłumaczymy szczególnie osobom starszym, które tak dokładnie nie wiedzą, co mają zrobić, by ich mieszkanie stało się naprawdę „ich”. Coś tam słyszeli od sąsiadów, ale dokładnie co i jak, to nie wiedzą. Tłumaczymy więc.
A