Ogień nie poczeka aż przejedzie pociąg...

Jest wtorek (30 października), godzina 8.35. Dyżurny Miejskiego Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu odbiera zgłoszenie o pożarze mieszkania przy ul. Narciarskiej. Natychmiast na miejsce zdarzenia wysyła dwa pojazdy ratowniczo-gaśnicze i wóz operacyjny. Niestety... Strażaków na cztery cenne minuty zatrzymują zamknięte szlabany kolejowe zarówno na ul. Lotniczej, jak i Malborskiej.
Po odebraniu zgłoszenia do akcji gaśniczej natychmiast wyruszyli strażacy z JRG1 Elbląg. Gdy stanęli przed zamkniętymi szlabanami dowódca podjął błyskawiczną decyzję i jeden z pojazdów ratowniczo-gaśniczych wysłał z ul. Lotniczej na ul. Malborską. W takich sytuacjach ważny jest bowiem czas i to, który przejazd będzie wcześniej otwarty umożliwiając szybkie dotarcie ratownikom na miejsce. Strażacy byli już przygotowani, by chwycić gaśnice i biec na ratunek przez zamknięte szlabany. Nadjechał pociąg i gdy tylko minął przejazd na ul. Malborskiej - szlabany zostały otwarte. Na miejscu okazało się, że sąsiedzi pomogli ugasić kobiecie ogień i skończyło się na wielkim strachu. Na szczęście... Chociaż nie musiało to się tak skończyć.
- Jadąc do akcji ratowniczo-gaśniczej na Zatorze liczymy się z tym, że przejazdy kolejowe mogą być zamknięte - mówi rzecznik prasowy KM PSP w Elblągu, kpt. Przemysław Siagło dodając: - O takich sytuacjach strażacy zawsze powiadamiają Miejskie Stanowisko Kierowania i nie pozostaje im nic innego, jak tylko czekać na otwarcie szlabanów. Statystyk dokładnych na ten temat nie prowadzimy, ale śmiało mogę powiedzieć, że takie sytuacje mają miejsce kilkanaście razy w roku. Wiadomo - wiąże się to z późniejszym dotarciem naszych ratowników na miejsce zdarzenia. Może się również zdarzyć, że pomoc przyjedzie za późno, ale na to naprawdę nie mamy wpływu. A problem zamkniętych szlabanów dotyczy praktycznie wszystkich służb. Wiadukt na Zatorze byłby doskonałym rozwiązaniem nie tylko dla nas ale na pewno i dla mieszkańców - kończy kpt. Przemysław Siagło.
W przypadku służb ratowniczych praktycznie liczy się każda minuta. Pożar w mieszkaniu, w zależności od tego, co się w środku znajduje potrafi się rozwinąć w ciągu 3-5 minut. I właśnie to są te chwile, które strażacy spędzają przed szlabanami.
Podobne problemy mają również karetki pogotowia, policja czy straż miejska lub pogotowie gazowe i energetyczne. Zamknięte szlabany skutecznie blokują im szybkie interwencje. A wiadukt obiecywany jest od lat...
Problem bezkolizyjnego przejazdu na Zatorze nie został rozwiązany przez żadnego z elbląskich włodarzy. Obecne władze przed ostatnimi wyborami samorządowymi obiecywały pilne rozwiązanie tego problemu. Tomasz Lewandowski wówczas mówił: - Widzę dwie pilne potrzeby do rozwiązania. Pierwsza to brak bezkolizyjnego przejścia, przejazdu do dzielnicy Zatorze. To problem, który Elbląg musi rozwiązać i wybudować wiadukt nad torami. Drugi problem to obwodnica wschodnia, która odciążałaby ruch w mieście i kierowała użytkowników z dzielnic Zawada i Nad Jarem bokiem miasta.
Po wyborach przygotowano wstępnie cztery lokalizacje, odbyła się na ten temat debata publiczna i ... okazało się, że na tę inwestycję nie ma pieniędzy. Faktem jest, że obecnie w mieście realizowane są duże budowlane projekty. Pełną parą idą remonty ulic w ciągu dróg wojewódzkich 503 i 504. Powoli, ale trwają prace przy mostach na rzece Elbląg. Czy jednak we wszystkich projektach od lat nie może się znaleźć wybudowanie wiaduktu na Zatorze? Czy musi tam dojść do tragedii aby władze w końcu zrozumiały, że tam też mieszkają ich wyborcy, którzy czasami potrzebują szybkiej pomocy straży pożarnej lub pogotowia ratunkowego? W przypadku zagrożenia zdrowia lub życia liczy się przecież każda minuta... A oczekiwanie służb ratowniczych przed zamkniętymi szlabanami niekiedy trwa nawet 7-8 takich drogocennych minut.
- Jadąc do akcji ratowniczo-gaśniczej na Zatorze liczymy się z tym, że przejazdy kolejowe mogą być zamknięte - mówi rzecznik prasowy KM PSP w Elblągu, kpt. Przemysław Siagło dodając: - O takich sytuacjach strażacy zawsze powiadamiają Miejskie Stanowisko Kierowania i nie pozostaje im nic innego, jak tylko czekać na otwarcie szlabanów. Statystyk dokładnych na ten temat nie prowadzimy, ale śmiało mogę powiedzieć, że takie sytuacje mają miejsce kilkanaście razy w roku. Wiadomo - wiąże się to z późniejszym dotarciem naszych ratowników na miejsce zdarzenia. Może się również zdarzyć, że pomoc przyjedzie za późno, ale na to naprawdę nie mamy wpływu. A problem zamkniętych szlabanów dotyczy praktycznie wszystkich służb. Wiadukt na Zatorze byłby doskonałym rozwiązaniem nie tylko dla nas ale na pewno i dla mieszkańców - kończy kpt. Przemysław Siagło.
W przypadku służb ratowniczych praktycznie liczy się każda minuta. Pożar w mieszkaniu, w zależności od tego, co się w środku znajduje potrafi się rozwinąć w ciągu 3-5 minut. I właśnie to są te chwile, które strażacy spędzają przed szlabanami.
Podobne problemy mają również karetki pogotowia, policja czy straż miejska lub pogotowie gazowe i energetyczne. Zamknięte szlabany skutecznie blokują im szybkie interwencje. A wiadukt obiecywany jest od lat...
Problem bezkolizyjnego przejazdu na Zatorze nie został rozwiązany przez żadnego z elbląskich włodarzy. Obecne władze przed ostatnimi wyborami samorządowymi obiecywały pilne rozwiązanie tego problemu. Tomasz Lewandowski wówczas mówił: - Widzę dwie pilne potrzeby do rozwiązania. Pierwsza to brak bezkolizyjnego przejścia, przejazdu do dzielnicy Zatorze. To problem, który Elbląg musi rozwiązać i wybudować wiadukt nad torami. Drugi problem to obwodnica wschodnia, która odciążałaby ruch w mieście i kierowała użytkowników z dzielnic Zawada i Nad Jarem bokiem miasta.
Po wyborach przygotowano wstępnie cztery lokalizacje, odbyła się na ten temat debata publiczna i ... okazało się, że na tę inwestycję nie ma pieniędzy. Faktem jest, że obecnie w mieście realizowane są duże budowlane projekty. Pełną parą idą remonty ulic w ciągu dróg wojewódzkich 503 i 504. Powoli, ale trwają prace przy mostach na rzece Elbląg. Czy jednak we wszystkich projektach od lat nie może się znaleźć wybudowanie wiaduktu na Zatorze? Czy musi tam dojść do tragedii aby władze w końcu zrozumiały, że tam też mieszkają ich wyborcy, którzy czasami potrzebują szybkiej pomocy straży pożarnej lub pogotowia ratunkowego? W przypadku zagrożenia zdrowia lub życia liczy się przecież każda minuta... A oczekiwanie służb ratowniczych przed zamkniętymi szlabanami niekiedy trwa nawet 7-8 takich drogocennych minut.
Witold Sadowski