Dziś (13 sierpnia) po godz. 12.30 na parkingu przed elbląskim Carrefourem zapalił się samochód osobowy. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Palące się auto ugasili przybyli na miejsce strażacy.
Kierowca peugeota 405 wraz ze znajomymi przyjechał do marketu na zakupy. Zostawił auto na parkingu. Po powrocie z marketu wszyscy zapakowali zakupy do bagażnika, wsiedli do samochodu i mieli zamiar odjechać. Niestety, po przekręceniu przez kierowcę kluczyka w stacyjce spod maski peugeota zaczął wydobywać się dym. Wszyscy pasażerowie z kierującym wyskoczyli z auta. Próbowali za pomocą gaśnicy podręcznej ugasić źródło ognia, nie udało się, więc wezwano straż pożarną. Strażacy ugasili palący się samochód. Całkowitemu spaleniu uległa komora silnikowa. Przyczyny i okoliczności zdarzenia bada policja.
Dziwne w całym tym zdarzeniu było postępowanie pewnego pana, który przedstawił nam się jako przedstawiciel sieci handlowej Carrefour. Zakazał nam on bowiem zrobienia kilku zdjęć ugaszonego wraku. Argumentował ten zakaz tym, że parking jest terenem prywatnym i zdjęć nie możemy zrobić. Ciekawe jest takie rozumowanie... Gdy na parkingu przed oraz we wnętrzu Carrefoura odbywają się różne imprezy, wówczas nikt nie zgłasza żadnych uwag do fotoreportera. Ale w momencie takim jak dziś raptem okazuje się, że teren prywatny i jest zakaz fotografowania.
Dzięki naszym wiernym czytelnikom zdjęcia jednak mamy i je pokazujemy.
Po pierwsze to nie byl peugot tylko WV po drugie kierowcy nie bylo w poblizu auta w momencie kiedy auto zaczelo sie palic ten pan byl w hipermarkecie szukali tego pana przez 20 miut poprzez te megafony nawet ogrody uruchomilo megafon co zadko sie zdaza takze jak piszecie to piszcie jak bylo na serio; )
po pierwsze WV stal obok i on się nie palił, po drugie kierowca Peugeota był w środku wraz ze znajomymi, wiem bo byłem w środku. A przez megafon wołali kierowce WV. Wiec jak nie wiesz i cie tam nie było to się nie udzielaj.
Ludzie tak naprawde to co pisza ludzie ktorzy nie siedzieli w aucie to wielkie brednie, zamochod zaczal sie tlic, poczym zaczal sie jarac, to my co myk myk rzeczy z auta i najwazniejsze zaladunek " %% " jak najdalej. I nie gadac glupot ze to cos innego sie palilo czy tez ze nie bylo wlasciciela bo byly 4 osoby w samochodzie. Pozdrowienia od 2 osob z Peugota badz jak kto woli PARCHOWOZA!!!