UWAGA!

----

Teraz ja - Po pożarze na Matejki

 Elbląg, Po pożarze na Matejki
(fot. MR)

W piątkową noc mieszkańcy jednego z bloków przy ulicy Matejki przeżywali prawdziwy dramat. Uwięzieni w swoich domach czekali na pomoc strażaków, którzy walczyli z ogniem. Co o wypadku mówią jego ofiary oraz strażacy?

Każdy wypadek wzbudza wiele emocji. Tak też było z tym, który spotkał elblążan zamieszkałych przy ulicy Jana Matejki. W piątek około północy sąsiedzi, widząc unoszący się dym, wyszli ze swoich mieszkań. Większość z nich była tak bardzo ciekawa tego, co się wydarzyło, że szybko udała się na podwórko w samych szlafrokach. Niektórzy wzięli ze sobą nawet aparaty fotograficzne!
       Według poszkodowanych, akcja ratunkowa była słabo przeprowadzona. Udało mi się skontaktować z szesnastolatkiem, najmłodszą ofiarą wypadku, który ze swoją matką przez –uwaga - około czterdzieści minut nie mógł wydostać się z płonącego domu!
      
       Pożar! Pali się!
       - Mama wpadła do mojego pokoju i zaczęła krzyczeć, że czuje jakiś dym - mówi najmłodszy poszkodowany. - Spałem, a poza tym miałem zamknięte drzwi i niczego nie wyczułem. Kobieta, chcąc upewnić się, czy istnieje niebezpieczeństwo, otworzyła drzwi wyjściowe na klatkę schodową. Gorące powietrze było tak silne, że zamknięcie ich sprawiało trudności. Początkowo rodzina panowała nad sytuacją, młodzieniec szybko wezwał straż pożarną, a następnie szukał wraz z mamą dokumentów i cieplejszych ubrań. Jako że z każdą minutą było im coraz trudniej oddychać, zrobili tzw.„maski”, czyli zwykłe ścierki kuchenne namoczone wodą. Po kilku minutach przyjechała straż, pogotowie i policja. Dojazd wozu strażackiego od strony podwórka uniemożliwiały słupki wbite w ziemię.
       Zgromadzeni sąsiedzi przyglądali się ratownikom a także uwięzionym w budynku, którzy prosili o pomoc. Najbardziej zdumiewającym faktem dla mnie i moich rozmówców było przerwanie akcji z użyciem podnośnika strażackiego. Lokatorzy z innych pięter zostali wyciągnięci z mieszkań za pomocą takich podnośników.
       - Sąsiadka, która mieszka na tym piętrze, co ja razem z mamą, została uwolniona dzięki takiemu podnośnikowi - mówi szesnastolatek. - Po wydostaniu jej z domu nami się już nie zajęto! Po prostu zjechano na dół, a my czekaliśmy i krzyczeliśmy o pomoc!
       Kilkanaście minut przed godziną pierwszą w nocy jeden ze strażaków wywarzył drzwi do ostatniego mieszkania. Zaczadzonym, wycieńczonym i przestraszonym pomógł w wydostaniu się z mieszkania.
       - Widziałem też, jak w jednym z lokali wybito wszystkie okna i drzwi, by móc sprawdzić, czy ktoś tam jest. Widok moich sąsiadów był okropny - stwierdza młody elblążanin.
      
       Czekali, by bezpiecznie wyjść…
      
Aby skonfrontować słowa świadka, udałem się na rozmowę z przedstawicielem straży pożarnej.
       - Pożar został zgłoszony siedem minut po północy, a sześć minut później strażacy byli już na miejscu - mówi Przemysław Siagło z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu. – Zawsze, gdy mamy do czynienia z osobami znajdującymi się w budynku, akcja ratunkowa jest trudna. Na co dzień nie mamy do czynienia z takimi jak ta na ul. Matejki.
       Dowiedziałem się też, że trzydzieści minut po północy ogień został ugaszony, jednak zaparkowane pod blokiem pojazdy oraz słupki uniemożliwiły szybką pomoc.
       - Nie możemy przecież wszystkich zabrać równocześnie. Poszkodowani musieli, niestety, czekać ze względu na bezpieczeństwo - przyznaje Przemysław Siagło. - Warto było czekać na ściągnięcie podnośnikiem niż ewakuować mieszkańców klatką schodową.
      

 


      
       Jak dojechać z pomocą?
      
W szpitalu po przeprowadzeniu niezbędnych badań okazało się, że w organizmie matki i jej syna zawartość czadu wynosiła aż 9,1 proc .Początkowo poinformowano ich, że zostaną zawiezieni do komory hiperbarycznej w Gdyni. Jednak, aby się tam znaleźć, zawartość czadu musi wynosić ponad 10 proc.
       Gdy się wchodzi do feralnej klatki, czuć zapach, który na pewno szybko nie minie. Konieczna będzie częściowa renowacja klatki a także odmalowanie mieszkań. Ci, którzy najdłużej czekali na pomoc, zastanawiają się, dlaczego tak długo musieli czekać. Wiadomo, że po upływie około trzydziestu minut ogień został ugaszony. Jednakże zanieczyszczone powietrze o mało nie doprowadziło do omdlenia uwięzionych w mieszkaniu.
       Prawdopodobnie brak odpowiednio przystosowanej drogi, którą mógłby przejechać wóz strażacki, był główną przyczyną wolnej akcji ratunkowej.
      
      

Autor Teraz Ja
Liczba publikacji: 70
W tym miesiącu: 0
Ocena Głosów Komentarzy
5.4 8 23

A moim zdaniem...

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • "- Widziałem też, jak w jednym z lokali wybito wszystkie okna i drzwi, by móc sprawdzić, czy ktoś tam jest. Widok moich sąsiadów był okropny - stwierdza młody elblążanin. " - Nie jest to prawda, po próbie sforsowania drzwi wybili tylko jedną szybę i to najmniejszą, resztę otworzyli żeby się wywietrzyło. "Warto było czekać na ściągnięcie podnośnikiem niż ewakuować mieszkańców klatką schodową. " - Właśnie ludzie którzy najdłużej czekali na pomoc na ostatnim piętrze po prawej stronie zostali wyprowadzeni przez klatkę schodową, bo podnośnik już straż złożyła choć nie wiem dlaczego. A co do dojazdu z tyłu bloku to po prostu straż nie ma pojęcia jak i gdzie dojechać. Moim zdaniem powinni raz na jakiś czas przejechać się osobowym samochodem i pospisywać którędy i jak najlepiej dojechać. Elbląg nie jest aż takim dużym miastem, a jak znajdą jakieś nieprawidłowości to powinni zgłaszać i pod groźbą kary kazać kazać je naprawić.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Tambylec(2009-06-18)
  • Strażacy z pewnością wiedzą jak przeprowadzić akcję gaśniczą czy ratowniczą, oni przechodzą gruntowne szkolenia, a najłatwiej jest krytykować ich pracę. .. jak się nie ma o tym żadnego pojęcia. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    jaaaaa...(2009-06-18)
  • no to strazacy dolaczyli do grona niudacznikow!! takich jak lekarze i ratownicy medyczni!!! ktorzy nikomu pomoc nie potrafia. Szkoda bo myslalem ze straz pozarna w elblagu stoi na wysokim poziomie
  • Czytam te komentarze i nie wierzę własnym oczom. Zabierają tu głos osoby, które byle co zjadły i byle co gadają. Bardzo łatwo zniszczyć komuś opinię poprzez głupie gadanie niż ją odbudować. Dlatego te głosy negujące sprawność i działanie Strażaków należałoby wetknąć spowrotem w gęby tych co je wypowiadali. Nie zdają sobie oni sprawy ile kosztuje to zdrowia i jakie to napięcie uczestniczyć w akcji ratowania ludzi, a to przecież życie jest najważniejsze. Najlepiej jest obserwować wszystko z okna, schowanym za firankę lub stojąc z boku z pieskiem i później wydawać wielkie, znawcze opinie. Ludzie niech każdy zajmnie się swoimi obowiązkamii, Strażacy jestem tego pewien wiedzą jak gasić pożary i ratować ludzi. Akurat ten pożar również obserwowałem. A za określenie Strażaków nieudacznikami chętnie dałbym kopa w dupę temu co ich tak określił i nazwał bym go "burakiem", ale nie chcę obrażać buraków.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Nie Strażak(2009-06-18)
  • Tambylec co Ty cudujesz, jak Ty sobie to wyobrażasz. Dojazdy przeciwpożarowe powinny być wszędzie gdzie to musi być i kropka. Zadanie sprawdzania czy to jest realizowane powinno być głównym zadaniem Straży Miejskiej. Straż Pożarna nie posiada prawa udzielania mandatów, natomiast Straż Miejska posiada to prawo, z którego korzysta aż nadto np. za złe parkowanie, za przekroczenie prędkości, za palenie w miejscu publicznym itd. stosując tylko mandat. U nich nie ma tzw. pouczenia, upomnienia. Ja wiem, że oni pracuja na swoje utrzymanie ale kontrola przeciwpożarowego dostępu do budynków też może przynieść dochód w postaci mandatów. Dlatego Panowie Strażnicy Miejscy nie chowajcie się po krzakach czając się na kierowców, choć to też jest ważne ale weźcie się za konkretną pracę. Znikną wtedy wszelkiej maści słupki, wkopane opony, zasadzone drzewa utrudniajace dostęp do budynków. Poprzez takie działanie przyczynicie się może do uratowania czyjegoś życia.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Obbbbb(2009-06-18)
  • Kiedys widzialam pozar, w ktorym na szczescie nikt nie zginal. Nie bylo tez bardzo duzych strat materialnych. Dlugo trwalo zanim przyjechala straz. Lokatorzy sami zajeli sie gaszeniem ognia. Strazacy po przyjezdzie zabrali sie za naprawe pompy, ktora z niewiadomych powodow nie dzialala. Kiedy lokatorzy juz prawie ugasili pozar, strazacy naprawili pompe i chlusneli nie wiadomo po co ogromnym strumieniem wody i dokonali w ten sposob wiecej zniszczen niz ogien. Brawa dla dzielnych strazakow.
  • Szanowna Pani czy zna Pani powiedzenie " złośliwość rzeczy martwych ". Ja rozumię Pani troskę o pogorzelców i ich mienie ale Strażacy nie polali pogorzeliska tak sobie lecz wykonali dogaszanie co pewnie było niiezbędne. Niesprawna pompa - o to trzeba by się spytać instytucje finansujące działalność Straży Pożarnej, czy czasem nie powinno być dwóch takich pomp na wozie bojowym. Jedna znich zawsze by się uruchomiła.
  • proszę popatrzeć na blok nr 34 przy ul; icy brzeskiej- tam to dopiero nie ma dojazdu od strony placu zabaw. wszystko zasłupkowane
  • Jak juz powiedzialam, pozar zostal ugaszony przez lokatorow. Palil sie tylko strych. Strazacy polali klatke schodowa i mieszkania, dokonujac w ten sposob zniszczen. Jesli chodzi o sprzet, to chyba powinien byc wczesniej sprawdzany. No a w zwiazku z pozarem na Matejki i tymi nieszczesnymi slupkami, ktore tak zawinily, to chyba istnieja przepisy przeciwpozarowe.
  • Ale głupoty wygadujecie, weźcie się taki jeden z drugim do straży przyjmijcie i zobaczcie czy to tak łatwo. A później niech ktoś tak na Was popisze :/ Taki jeden z drugim albo jedna z drugą jak macie za dużo czasu wolnego, to byście lepiej pochodzili i notatki porobili gdzie co przeszkadza w dojazdach, a nie głupoty na necie wypisywali
  • Gdyby to było w USA to ten blok by sie rozleciał przez pożar, aż dziwne że temu budynkowi nic sie nie stało
  • ponoc prawdziwa cnota krytyki sie nie boi, wiec zamiast sie obrazac niech strazacy lepiej wyciagna wnioski ze swoich bledow. Spisywaniem miejsc do ktorych jest trudny dojazd niech sie zajma osoby przeszkolone w tym celu, a jesli dla kogos praca w strazy pozarnej jest za trudna moze przeciez zmienic zawod.
Reklama