Pociągi pod specjalnym nadzorem
Najpóźniej jesienią w województwie warmińsko-mazurskim odbędą się ostatnie rozmowy w sprawie przejęcia przez samorządy - lub likwidacji niedochodowych lokalnych połączeń kolejowych - zapowiada rzecznik prasowy Polskich Linii Kolejowych, Krzysztof Łańcucki.
Od kilku lat, regularnie, w naszym regionie - i w całym kraju ubywa połączeń kolejowych. Od lipca przestały kursować kolejne m.in. z Korsz i Bartoszyc. Wiosną kolej zapowiedziała, że przymierza się do likwidacji 60 z ponad 200 kursujących w województwie warmińsko-mazurskim pociągów, jest wśród nich m.in. 40-km odcinek z Bogaczewa do Braniewa. Teraz spółka Polskie Linie Kolejowe, która zajmuje się m.in. utrzymaniem sieci dróg kolejowych w Polsce i konstruowaniem rozkładów jazdy, rozpoczyna w całym kraju rozmowy z samorządami, by po ich zakończeniu podjąć ostateczne decyzje co do losów lokalnych i regionalnych połączeń.
Gminom i powiatom kolej zamierza proponować przejęcie torów na własność, za darmo (w ramach tzw. komunalizacji - red.) lub dzierżawy. Nowi właściciele będą jednak musieli zainwestować w tańszy, energooszczędny tabor kolejowy w rodzaju autobusów szynowych lub szukać innych rozwiązań.
- Transport kolejowy jest kosztowny, ale w warunkach, w jakich to się dotąd odbywało - wyjaśnia Krzysztof Łańcucki. - Szczególnie na liniach mało obciążonych przewozy regionalne odbywają się za pomocą przestarzałego taboru np. stutonowych lokomotyw, który niszczy nawierzchnię kolejową.
Samorządowe inwestycje powoli się rozpoczynają. Kilka dni temu rozstrzygnięto przetarg na autobusy szynowe w województwie podkarpackim, podobnie będzie w Wielkopolsce.
- Chodzi o tabor, który pozwoli ograniczyć straty - dodaje rzecznik.
Wśród propozycji nowych rozwiązań w zakresie kolei jest m.in. wykorzystanie tramwajów i torów tramwajowych do wykonywania przewozów w okolicach większych miast.
Rozmowy o przyszłości transportu kolejowego Polskie Linie Kolejowe przeprowadziły już w Rzeszowie, Lublinie, Krakowie i Katowicach. W województwie warmińsko-mazurskim spotkania odbędą się najpóźniej jesienią. Jak mówi rzecznik, będzie to ostatnia tura rozmów. Jeśli samorządy nie zgodzą się na przejęcie lokalnych połączeń, zostaną one zlikwidowane w najbliższym czasie (proces likwidacji trwa około roku - red.).
Ile czasu na wymyślenie nowych rozwiązań w zakresie transportu kolejowego - także finansowych - mają samorządy?
- Wszystko musi zafunkcjonować w nowej formie w ciągu kilku najbliższych lat - mówi rzecznik. - Należy pamiętać o zapisach ustawy o transporcie kolejowym, która mówi, że organizowanie i dotowanie regionalnych połączeń należy do zadań własnych samorządu i władz województwa. Dalej ustawa mówi, że mogą być na to przekazywane środki z budżetu państwa. My jesteśmy spółką prawa handlowego, musimy kierować się rachunkiem zysków i strat i jeśli będziemy utrzymywać linie, po których nie jeździ prawie nic lub absolutnie nic, odbije się to na pozostałych połączeniach.
Jak mówi Krzysztof Łańcucki, środków na utrzymanie istniejących linii potrzeba by było pięciokrotnie więcej, niż jest tylko po to, aby utrzymać sieć kolejową w stanie, w jakim ona jest obecnie.
Zagrożona likwidacją jest także kolej nadzalewowa. W lipcu, po ponad dwóch latach zastanawiania się, samorządy podpisały porozumienie, w którym deklarują przejęcie opieki nad liczącą ponad 100 lat kolejką.
Po sporządzeniu biznesplanu przedsięwzięcia, także jesienią dowiemy się, czy nadzalewowa będzie istniała dalej.
Gminom i powiatom kolej zamierza proponować przejęcie torów na własność, za darmo (w ramach tzw. komunalizacji - red.) lub dzierżawy. Nowi właściciele będą jednak musieli zainwestować w tańszy, energooszczędny tabor kolejowy w rodzaju autobusów szynowych lub szukać innych rozwiązań.
- Transport kolejowy jest kosztowny, ale w warunkach, w jakich to się dotąd odbywało - wyjaśnia Krzysztof Łańcucki. - Szczególnie na liniach mało obciążonych przewozy regionalne odbywają się za pomocą przestarzałego taboru np. stutonowych lokomotyw, który niszczy nawierzchnię kolejową.
Samorządowe inwestycje powoli się rozpoczynają. Kilka dni temu rozstrzygnięto przetarg na autobusy szynowe w województwie podkarpackim, podobnie będzie w Wielkopolsce.
- Chodzi o tabor, który pozwoli ograniczyć straty - dodaje rzecznik.
Wśród propozycji nowych rozwiązań w zakresie kolei jest m.in. wykorzystanie tramwajów i torów tramwajowych do wykonywania przewozów w okolicach większych miast.
Rozmowy o przyszłości transportu kolejowego Polskie Linie Kolejowe przeprowadziły już w Rzeszowie, Lublinie, Krakowie i Katowicach. W województwie warmińsko-mazurskim spotkania odbędą się najpóźniej jesienią. Jak mówi rzecznik, będzie to ostatnia tura rozmów. Jeśli samorządy nie zgodzą się na przejęcie lokalnych połączeń, zostaną one zlikwidowane w najbliższym czasie (proces likwidacji trwa około roku - red.).
Ile czasu na wymyślenie nowych rozwiązań w zakresie transportu kolejowego - także finansowych - mają samorządy?
- Wszystko musi zafunkcjonować w nowej formie w ciągu kilku najbliższych lat - mówi rzecznik. - Należy pamiętać o zapisach ustawy o transporcie kolejowym, która mówi, że organizowanie i dotowanie regionalnych połączeń należy do zadań własnych samorządu i władz województwa. Dalej ustawa mówi, że mogą być na to przekazywane środki z budżetu państwa. My jesteśmy spółką prawa handlowego, musimy kierować się rachunkiem zysków i strat i jeśli będziemy utrzymywać linie, po których nie jeździ prawie nic lub absolutnie nic, odbije się to na pozostałych połączeniach.
Jak mówi Krzysztof Łańcucki, środków na utrzymanie istniejących linii potrzeba by było pięciokrotnie więcej, niż jest tylko po to, aby utrzymać sieć kolejową w stanie, w jakim ona jest obecnie.
Zagrożona likwidacją jest także kolej nadzalewowa. W lipcu, po ponad dwóch latach zastanawiania się, samorządy podpisały porozumienie, w którym deklarują przejęcie opieki nad liczącą ponad 100 lat kolejką.
Po sporządzeniu biznesplanu przedsięwzięcia, także jesienią dowiemy się, czy nadzalewowa będzie istniała dalej.
AJ