Podpis potrzebny, a komisarza nie ma

Elbląg od tygodnia nie ma prezydenta, nie ma też Rady Miejskiej. Jednak życie toczy się dalej. Mieszkańcy muszą załatwiać sprawy urzędowe. Czy mogą to zrobić bez przeszkód? - Mieszkańcy są obsługiwani normalnie – zapewnia Anna Kleina z biura prasowego Urzędu Miejskiego. Jednak wszędzie tam, gdzie niezbędny jest podpis prezydenta, sprawy są wstrzymane do czasu przyjścia komisarza. Czyli do kiedy? Tego właśnie nie wiadomo, bo do objęcia tego stanowiska nikt się nie pali.
14 kwietnia odbyło się referendum, w wyniku którego ze stanowiska został odwołany prezydent Elbląga Grzegorz Nowaczyk, a miejscy radni przestali pełnić swoje mandaty. Elbląg nie ma już także wiceprezydentów.
Czy w związku z tym zmieniła się praca Urzędu Miejskiego? Czy interesanci mogą bez przeszkód załatwiać ważne dla siebie sprawy?
- Mieszkańcy są obsługiwani normalnie – zapewnia Anna Kleina z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu. - Wszędzie tam, gdzie niezbędny jest podpis prezydenta, sprawy są wstrzymane do czasu przyjścia komisarza. Będzie on pełnił obowiązki prezydenta i Rady Miejskiej.
Od podpisu komisarza wiele zależy. Na pewno muszą na niego poczekać procedury związane ze sprzedażą mieszkań (w miejscu, gdzie wymagany jest podpis prezydenta miasta).
Komisarz zdecyduje również, co z przetargami ogłaszanymi przez Miasto.
- Przykładem jest ogłoszenie kolejnego przetargu na sprzedaż nieruchomości w Bogaczewie [ośrodek wczasowy – red.] – wskazuje Anna Kleina. - Ostatni ustny przetarg nieograniczony na ośrodek w Bogaczewie przeprowadzony został 25 marca. Nie było chętnych, więc nie wyłoniono nabywcy. Co dalej, zdecyduje być może komisarz.
Słowo „komisarz” pojawia się więc często, ale osoby, która zajęłaby to stanowisko nadal nie ma.
Komisarza wyznaczy premier, na wniosek wojewody warmińsko-mazurskiego. Marian Podziewski mówił już mediom, że „nikt się nie pali” do pełnienia tej funkcji, a czas płynie. Ustawodawca określił termin wskazania komisarza jako „niezwłocznie”, po opublikowaniu wyników referendum w dzienniku urzędowym.
- Nie ma więc terminu podanego w dniach – wyjaśnia Maciej Cichosz, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego w Elblągu. – Niezwłocznie oznacza tyle, co natychmiast, jak to tylko będzie możliwe, czyli gdy wpłynie wniosek wojewody. A wiadomo, decyzje kadrowe bywają kłopotliwe. Sytuacja w Elblągu nie jest komfortowa – kontynuuje. – Władza została odwołana, inaczej byłoby, gdyby zaistniał wypadek losowy. Nikt na ochotnika takiego brzemienia przyjąć nie chce.
Komisarza nadal nie ma, ale nie oznacza to, że nie bije zegar odliczający czas do ogłoszenia daty przedterminowych wyborów.
- Ustawodawca określił jednoznacznie, że termin wyborów ma zostać ogłoszony w ciągu 90 dni (ale nie mniej niż 60 dni) od daty uprawomocnienia się wyniku referendum – mówi Maciej Cichosz. – Jeśli nie wpłyną skargi na referendum – zaznacza. – A z tego co mi wiadomo, takowe nie wpłynęły. Termin wyborów wyznacza prezes Rady Ministrów publikacją w Monitorze Polskim.
Najwcześniej przedterminowe wybory mogłyby odbyć się w drugiej połowie czerwca.
Zobacz także materiał Telewizji Elbląskiej
Czy w związku z tym zmieniła się praca Urzędu Miejskiego? Czy interesanci mogą bez przeszkód załatwiać ważne dla siebie sprawy?
- Mieszkańcy są obsługiwani normalnie – zapewnia Anna Kleina z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu. - Wszędzie tam, gdzie niezbędny jest podpis prezydenta, sprawy są wstrzymane do czasu przyjścia komisarza. Będzie on pełnił obowiązki prezydenta i Rady Miejskiej.
Od podpisu komisarza wiele zależy. Na pewno muszą na niego poczekać procedury związane ze sprzedażą mieszkań (w miejscu, gdzie wymagany jest podpis prezydenta miasta).
Komisarz zdecyduje również, co z przetargami ogłaszanymi przez Miasto.
- Przykładem jest ogłoszenie kolejnego przetargu na sprzedaż nieruchomości w Bogaczewie [ośrodek wczasowy – red.] – wskazuje Anna Kleina. - Ostatni ustny przetarg nieograniczony na ośrodek w Bogaczewie przeprowadzony został 25 marca. Nie było chętnych, więc nie wyłoniono nabywcy. Co dalej, zdecyduje być może komisarz.
Słowo „komisarz” pojawia się więc często, ale osoby, która zajęłaby to stanowisko nadal nie ma.
Komisarza wyznaczy premier, na wniosek wojewody warmińsko-mazurskiego. Marian Podziewski mówił już mediom, że „nikt się nie pali” do pełnienia tej funkcji, a czas płynie. Ustawodawca określił termin wskazania komisarza jako „niezwłocznie”, po opublikowaniu wyników referendum w dzienniku urzędowym.
- Nie ma więc terminu podanego w dniach – wyjaśnia Maciej Cichosz, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich Urzędu Miejskiego w Elblągu. – Niezwłocznie oznacza tyle, co natychmiast, jak to tylko będzie możliwe, czyli gdy wpłynie wniosek wojewody. A wiadomo, decyzje kadrowe bywają kłopotliwe. Sytuacja w Elblągu nie jest komfortowa – kontynuuje. – Władza została odwołana, inaczej byłoby, gdyby zaistniał wypadek losowy. Nikt na ochotnika takiego brzemienia przyjąć nie chce.
Komisarza nadal nie ma, ale nie oznacza to, że nie bije zegar odliczający czas do ogłoszenia daty przedterminowych wyborów.
- Ustawodawca określił jednoznacznie, że termin wyborów ma zostać ogłoszony w ciągu 90 dni (ale nie mniej niż 60 dni) od daty uprawomocnienia się wyniku referendum – mówi Maciej Cichosz. – Jeśli nie wpłyną skargi na referendum – zaznacza. – A z tego co mi wiadomo, takowe nie wpłynęły. Termin wyborów wyznacza prezes Rady Ministrów publikacją w Monitorze Polskim.
Najwcześniej przedterminowe wybory mogłyby odbyć się w drugiej połowie czerwca.
Zobacz także materiał Telewizji Elbląskiej
A