„Politycznie" w Bibliotece Elbląskiej

- W perspektywie lat odbyło się wiele Salonów „Polityki" – powiedział Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika „Polityka” podczas wczorajszego (14 listopada) otwarcia dziesiątego sezonu Salonu w Elblągu. - Jeżdżenie po kraju z opowieściami o polityce zrobiło się z czasem trochę nużące. Ku naszej satysfakcji w postaci nie tylko politycznej przetrwał tylko Salon w Elblągu. Tu atmosfera jest niezwykła.
Od niedawna „Polityka” jest obecna w Elblągu w postaci radia TOK-FM. Jest to najsławniejsze radio informacyjne w Polsce. „Polityka” jest założycielem radia i jego współwłaścicielem.
- Radio powstało w połowie lat 90-tych i przez wiele lat było dla nas symbolem klęski – powiedział podczas wczorajszego spotkania Jerzy Baczyński. - Pomysł wydawał się od samego początku dobry i oryginalny. W kraju, w którym eksplodowały radia muzyczne, potrzebne było choć jedno radio, które będzie mówić. Jednak z czasem okazało się, że co byśmy nie wprowadzili do radia, co byśmy w nim nie zmienili, wszystko okazało się niewypałem, zarówno jeśli chodzi o liczbę słuchaczy, jak i poziom satysfakcji z tego, jakie to radio było.
Z czasem radio przejęło formę medium interaktywnego, napędzanego przez słuchaczy. Spowodowało to lawinę dość spontanicznych wypowiedzi o niekoniecznie pozytywnym wydźwięku. Pojawiały się albo ostre wypowiedzi antysemickie, albo rozmaitego rodzaju bluzgi, złość, agresja. Próbowano zaniechać tego typu ekscesów poprzez blokady, opóźniacze, ale sprytni słuchacze te blokady omijali. Pod koniec lat 90-tych nastąpił moment zwątpienia. Radio nie mogło przebić się swą formą mówioną. Okres rozgłosu i sławy nastąpił dopiero w okresie rządów PiS-u.
- Nie tylko było o czym mówić, ale wzrosła też emocja polityczna – powiedział naczelny „Polityki” - Gdy PiS upadł, silnik trochę zgasł, ale radio było już wypromowane. Dziś jest najsławniejszym radiem informacyjnym w Polsce.
Redaktor naczelny nadmienił, że współczesne media mają podstawę do niepokoju. Jego powodem, a zjawisko to dotyczy współczesnych mediów na całym świecie, jest problem ekonomiczny. Modle finansowania mediów, które funkcjonowały przez dziesięciolecia w postaci reklam, które utrzymywały telewizję, gazety, radia, odpływają do Internetu. Niepokojąca jest także dążność nawet tych szanujących się mediów do oddziaływania na emocje odbiorcy.
- Media, które zostały pozbawione trwałych środków finansowania, próbują gonić za masowym odbiorcą nastawionym na rozrywkę – opowiada Jerzy Baczyński. - Nawet szanujące się media gonią teraz za emocją, skandalem, szokowaniem, rozrywaniem publiczności. Media przestają pełnić funkcję, która była im przypisana przez dekady, kiedy to były czymś w rodzaju debaty czy refleksji publicznej. Skończyła się też śledcza czy kontrolna funkcja mediów.
Naczelny podkreślił, że „Polityka” pozostała medium, które działa bez zakłóceń i wciąż uprawia ten rodzaj dziennikarstwa, do jakiego jest przywiązana, czyli dziennikarstwa jakościowego, próbując powstrzymać się przed pokusami tabloidyzacji. Pod względem sprzedaży jest wciąż pismem numer jeden w Polsce. Ma jednak równych sobie konkurentów w postaci „Newsweeka” wydawanego pod kierunkiem Tomasza Lisa oraz nowego zjawiska na rynku „Uważam Rze”. Z ust naczelnego „Polityki” padło wiele pochlebnych słów pod adresem tego drugiego pisma. Przed koncepcją pierwszego chciałby natomiast swoje pismo uchronić.
- Koncepcja Tomka Lisa jest rynkowa – mówi. - Ta gazeta jest zaprogramowana na osiągnięcie sukcesu według takich parametrów, jakie wyznaczane są na rynku. Ma być jak najwięcej o ludziach, o celebrytach. Dziennikarze mają być też celebrytyzowani czyli sami stają się materiałem dla własnej gazety, są bohaterami. Jest to forma bez poczucia zobowiązań misyjnych – dodaje. - Gazeta taka ma być towarem, który zabawi, rozerwie, ucieszy. Po drugiej stronie mamy „Uważam Rze”. Jest to swego rodzaju fenomen na naszym rynku. W ciągu ostatniego 1,5 roku pismo osiągnęło dość wysoką sprzedaż. Jest pismem poważnym, a nawet śmiertelnie poważnym, nie schlebiającym masowemu czytelnikowi. Jest jednocześnie pismem o silnej tożsamości, jest to gazeta sztandar, gazeta dla wyznawców. Każdy artykuł jest polem walki. To nietypowe pismo, dostarczające niebywałych wrażeń.
W obliczu ciekawych wydarzeń ostatnich dni zarówno w kraju i za granicą na politycznych salonach poruszono też sprawy bieżące. Marek Ostrowski, polski dziennikarz i prawnik oraz komentator polityki zagranicznej w tygodniku "Polityka” przeanalizował najważniejsze wydarzenia ostatnich dni skupiając się przede wszystkim na USA, Chinach i Europie. Zjawiskiem niesłychanym według dziennikarza w obliczu rosnącego kryzysu i bezrobocia za oceanem jest ponowny wybór Baracka Obamy na prezydenta. Ostrowski poruszył w swym przemówieniu kilka amerykańskich kwestii. Za bardzo zaczynają różnić się od siebie dwie wielkie amerykańskie siły polityczne. Partia Demokratyczna i Republikańska rozjeżdżają się ideologicznie i społecznie. Jeśli chodzi zaś o dzisiejsze zainteresowanie wielkiej Ameryki małą Europą, jest one znikome. Obama w oczach Ostrowskiego to człowiek, który odwraca się od Europy, bowiem jest ona dla niego światem, z którym nie wiążą go żadne emocje. Prezydent USA bardziej skoncentrowany jest na Azji, a szczególnie na Chinach, drugiej gospodarce światowej, Japonii czy Indiach z miliardową ludnością. Upada także mit o Ameryce jako ziemi obiecanej, jako kraju marzeń. W Ameryce coraz bardziej zarysowują się różnice między bogatymi i biednymi, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem. Z kolei bardzo niebezpiecznym zjawiskiem w Europie jest według dziennikarza bezrobotna a często dobrze wykształcona młodzież. Jest to duży dramat. W Europie coraz bardziej słabnie przekonanie społeczne o korzyściach z Unii Europejskiej. Gdy będzie ono długo się utrzymywać, pod znakiem zapytania stanie dalsze istnienie UE.
Na polityce naszego kraju skupiła się Janina Paradowska, dziennikarka, publicystka polityczna m.in. tygodnika „Polityka”, radia TOK FM i Superstacji. Dziennikarka odniosła się do ostatnich wydarzeń z dnia 11 listopada, który stał się dniem ważnym, a nawet przełomowym.
- Nareszcie poznaliśmy do czego mamy prezydenta – mówi dziennikarka. - Zorganizowanie marszu z okazji Święta Niepodległości było jednym z jego ważniejszych przedsięwzięć politycznych. Za sukces uważam, że nie oddano tego święta ugrupowaniom skrajnym. Uważam, że to, co podjął prezydent czyli próba dyskusji o patriotyzmie jest bardzo ważną sprawą, która przyćmiła Wszechpolaków, którzy także zorganizowali sobie imprezę. Jeżeli komukolwiek zagrażają, to chyba tylko Prawu i Sprawiedliwości.
Dziennikarka dokonała przeglądu kondycji polskich partii politycznych. Polska polityka jest według niej dość stabilna. Są w Polsce dwie duże partie, z których każda może wygrać wybory. Pozostałe partie tj. SLD, Ruch Palikota czy PSL znajdują się w chwili obecnej w kryzysie.
- Problemem wydaje się to, że mamy największą partię opozycyjną, która poddana jest jednej kwestii, a mianowicie stanom emocjonalnym swojego lidera – mówi Janina Paradowska. - O wszystkim decyduje stan emocjonalny Jarosława Kaczyńskiego i jego takie typowe starzenie się. Dla mnie takim typowym objawem starzenia się Jarosława Kaczyńskiego jest to, że zdaje się od 5 lat nie wygłosił on żadnego ważnego przemówienia. Był on zawsze znakomitym mówcą. Nawet jeśli człowiek się z nim nie zgadzał, był w jego przemowie jakiś pomysł polityczny – dodaje. - Obok PiS mamy drugą dużą partię - PO, która też w pewien sposób podlega emocjom swojego lidera. Jest to partia ubezwłasnowolniona przez Donalda Tuska. Nie ma w niej żadnych inicjatyw, nie ma praktycznie żadnych dyskusji. Mamy więc dwie duże partie, które są partiami w istocie słabymi, pozbawionymi nowego pomysłu na istnienie. Polska polityka rządzi się paroksyzmami, raz pojawi się trotyl, raz ekshumacja. Jeszcze długo będzie toczyć się wokół Smoleńska, który dla PiS jest emocjonalnym spoiwem z wyborcami.
Według Janiny Paradowskiej istnieje realna szansa, że przyszłe wybory wygra właśnie ugrupowanie PiS-u. Szanse obu partii są wyrównane. Jak będzie, przekonamy się za jakiś czas.
Wczorajsze spotkanie to zaledwie preludium. Dziesiąty Sezon Salonów „Polityki” odbędzie się bowiem dopiero wiosną. Mamy nadzieję, że elbląscy miłośnicy polityki i „Polityki” zaszczycą wtedy salony równie liczną obecnością, jak podczas wczorajszego wieczoru.