Poseł Krasulski w partyjnym chórze
Także elbląski poseł PiS Leonard Krasulski postanowił się wypowiedzieć w kwestii, komu represjonowani będą zawdzięczać finansowe zadośćuczynienie. - Nawet 25 tys. zł mogą otrzymać osoby represjonowane w latach 1944-1989. To Prawo i Sprawiedliwość, w poprzedniej kadencji Sejmu, przygotowało stosowną ustawę i zagwarantowało pieniądze na te wypłaty w budżecie państwa, a nie partia Donalda Tuska - mówi Leonard Krasulski.
Jak poinformował podczas dzisiejszej (17 grudnia) konferencji prasowej poseł PiS Leonard Krasulski, jego partia przygotował ustawę o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Ustawa ta weszła w życie 18 listopada 2007 r.
- Muszę o tym mówić, bo słyszę, że premier Donald Tusk zapowiada, że pomyśli o represjonowanych i będzie szukał pieniędzy na odszkodowania, a to już zostało zapewnione - wyjaśnia poseł Krasulski. - Po raz kolejny okazuje się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą.
W obecnym stanie ustawa poprawiona przez PiS rozszerza zastosowanie na osoby represjonowane, czyli m.in. skazane, internowane, w latach 1944-1989.
- Chcemy, by o zadośćuczynienie mogły ubiegać się także osoby represjonowane po wejściu Armii Czerwonej do Polski, w okresie stalinowskim, w czasie strajków w Poznaniu, Radomiu, Ursusie, czy wreszcie w roku 1970 i 1980 na Wybrzeżu, a także w okresie gierkowskim - dodaje senator PiS Sławomir Sadowski.
Na odszkodowania w budżecie państwa wygospodarowano ponad 700 mln zł. Każdy poszkodowany może ubiegać się o kwotę nawet do 25 tys. zł. Nie jest możliwe precyzyjne określenie liczby osób, które obejmie ustawa. Na podstawie danych IPN szacunkowo można ocenić, że skorzysta z niej ok. 30 tys. skazanych i 9.732 internowanych.
- W razie śmierci osoby uprawnionej, roszczenie o odszkodowanie i zadośćuczynienie będzie przechodziło na krewnych - rodziców i małżonków - wyjaśnia poseł Leonard Krasulski. - Każdy, kto chce, może ubiegać się o odszkodowanie. Wystarczy wypełnić stosowny wniosek i załączyć kserokopie dokumentów poświadczających represje.
Wszystkiego można dowiedzieć się biurach parlamentarnych PiS w całej Polsce. Tu zostaną wyznaczone godziny dyżurów prawników, którzy pomogą załatwić wszelkie formalności. Mogą zgłaszać się także osoby, które np. uczestniczyły w strajku, ale nie mają dokumentów poświadczających. Wszystkim pomożemy - zapewnia poseł Krasulski.
Osoby represjonowane w czasach PRL-u mogą już zgłaszać się do elbląskiego biura posła Leonarda Krasulskiego. Jeszcze nie ma wyznaczonych dyżurów prawniczych, ale pracownicy biura chętnie wyjaśnią zainteresowanym, co i jak.
- Szczególnie chodzi o anonimowych bohaterów - podkreśla poseł. - Takich, którzy nie chwalą się swoim kombatanctwem, ale ich wkład w walkę o demokratyczne i suwerenne państwo jest niepodważalny. To właśnie ci szarzy ludzi, którzy teraz nierzadko żyją w ubóstwie, najbardziej potrzebują tej finansowej pomocy, która jest także formą moralnego zadośćuczynienia.
Poseł Krasulski, mimo, że sam ma status osoby pokrzywdzonej wydany przez IPN, zapewnia, że o odszkodowanie nie będzie się ubiegał.
- Mój status materialny pozwala na normalne życie, więc nie muszę korzystać z tych pieniędzy - dodaje.
Z posłem Leonardem Krasulskim rozmawia Marta Hajkowicz:
- Muszę o tym mówić, bo słyszę, że premier Donald Tusk zapowiada, że pomyśli o represjonowanych i będzie szukał pieniędzy na odszkodowania, a to już zostało zapewnione - wyjaśnia poseł Krasulski. - Po raz kolejny okazuje się, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą.
W obecnym stanie ustawa poprawiona przez PiS rozszerza zastosowanie na osoby represjonowane, czyli m.in. skazane, internowane, w latach 1944-1989.
- Chcemy, by o zadośćuczynienie mogły ubiegać się także osoby represjonowane po wejściu Armii Czerwonej do Polski, w okresie stalinowskim, w czasie strajków w Poznaniu, Radomiu, Ursusie, czy wreszcie w roku 1970 i 1980 na Wybrzeżu, a także w okresie gierkowskim - dodaje senator PiS Sławomir Sadowski.
Na odszkodowania w budżecie państwa wygospodarowano ponad 700 mln zł. Każdy poszkodowany może ubiegać się o kwotę nawet do 25 tys. zł. Nie jest możliwe precyzyjne określenie liczby osób, które obejmie ustawa. Na podstawie danych IPN szacunkowo można ocenić, że skorzysta z niej ok. 30 tys. skazanych i 9.732 internowanych.
- W razie śmierci osoby uprawnionej, roszczenie o odszkodowanie i zadośćuczynienie będzie przechodziło na krewnych - rodziców i małżonków - wyjaśnia poseł Leonard Krasulski. - Każdy, kto chce, może ubiegać się o odszkodowanie. Wystarczy wypełnić stosowny wniosek i załączyć kserokopie dokumentów poświadczających represje.
Wszystkiego można dowiedzieć się biurach parlamentarnych PiS w całej Polsce. Tu zostaną wyznaczone godziny dyżurów prawników, którzy pomogą załatwić wszelkie formalności. Mogą zgłaszać się także osoby, które np. uczestniczyły w strajku, ale nie mają dokumentów poświadczających. Wszystkim pomożemy - zapewnia poseł Krasulski.
Osoby represjonowane w czasach PRL-u mogą już zgłaszać się do elbląskiego biura posła Leonarda Krasulskiego. Jeszcze nie ma wyznaczonych dyżurów prawniczych, ale pracownicy biura chętnie wyjaśnią zainteresowanym, co i jak.
- Szczególnie chodzi o anonimowych bohaterów - podkreśla poseł. - Takich, którzy nie chwalą się swoim kombatanctwem, ale ich wkład w walkę o demokratyczne i suwerenne państwo jest niepodważalny. To właśnie ci szarzy ludzi, którzy teraz nierzadko żyją w ubóstwie, najbardziej potrzebują tej finansowej pomocy, która jest także formą moralnego zadośćuczynienia.
Poseł Krasulski, mimo, że sam ma status osoby pokrzywdzonej wydany przez IPN, zapewnia, że o odszkodowanie nie będzie się ubiegał.
- Mój status materialny pozwala na normalne życie, więc nie muszę korzystać z tych pieniędzy - dodaje.
Z posłem Leonardem Krasulskim rozmawia Marta Hajkowicz:
A