Powiatowa bitwa w Braniewie. Szpital jedną z ofiar

Samorząd powiatowy w Braniewie składa się z piętnaściorga radnych. Jeszcze w ubiegłym roku starosta Leszek Dziąg kierował grupą ośmiorga radnych. Opozycja miała siedem „szabel”. Później się to zmieniło – jeden radny z grupy starosty stracił mandat, a wchodząca na jego miejsce osoba przeszła na stronę do tej pory opozycyjną. Jednym z przedmiotów sporu wewnątrz Rady był szpital powiatowy. Tam też odbyło się ostatnio zebranie zwaśnionych radnych, którzy mieli poznać problemy placówki.
Zanim o tym, co wydarzyło się w szpitalu, Czytelnikom należy się wyjaśnienie tła konfliktu wewnątrz powiatowego braniewskiego samorządu. Latem ubiegłego roku, gdy nowa większość w Radzie Powiatu się ukonstytuowała, rozpoczęły się zmiany. Przewodniczącym Rady Powiatu został były etatowy członek Zarządu Krzysztof Kowalski. Zmieniono też wszystkich przewodniczących komisji. Tylko starosty (a wraz z nim zarządu powiatu) nowej większości nie udało się zmienić, bo do sukcesu w takim głosowaniu potrzebne jest dziewięcioro radnych. To wynika wprost z ustawy samorządowej. Od tamtej pory trwa więc w powiatowym samorządzie braniewskim pat.
Uchwały nie przechodzą
Nowa większość jak tylko może utrudnia życie ekipie starosty. Najważniejszym gestem było nieuchwalenie budżetu na 2026 rok. To jednak udało się obejść dzięki (też wynikającej z zapisów ustawowych) decyzji Regionalnej Izby Obrachunkowej, która w takich przypadkach ma prawo do przekazania władzom samorządu swojego wariantu budżetu
Większościowa grupa radnych początkowo odrzucała także wszystkie inne uchwały dotyczące jakichkolwiek wydatków. Tym sposobem między innymi odrzucono projekt uchwał dotyczących finansowania szkół powiatowych dodatkowymi środkami. Ostatnio zapalnym punktem stała się wcześniejsza uchwała zarządu o cyberbezpieczeństwie. To bardzo ważna inwestycja. Tylko dzięki realizacji tego zadania interesanci starostwa, a także szkół i innych jednostek organizacyjnych powiatu będą mogli być pewni, że ich dane osobowe nie wyciekną w niepowołane ręce. Radni antystarościńskiej większości chcą rezygnacji zarządu z tej inwestycji. To jednak, z różnych względów prawnych, byłoby zagrożone zarzutem karnym o łamanie dyscypliny budżetowej, z racji na wcześniej wydane (za zgodą również radnych z grupy Kowalskiego) pieniądze z dotacji państwowej. Ekipa Krzysztofa Kowalskiego sama nie chce zgłosić takiego wniosku, bo to by oznaczało ich odpowiedzialność prawną. Jednocześnie niewniesienie przez Zarząd uchwały o rezygnacji z inwestycji w cyberbezpieczeństwo już spotkało się z groźbą, że antystaroscińska większość nie przegłosuje w rewanżu jakichkolwiek innych zmian w budżecie. To by oznaczało na przykład brak środków na inicjatywę rodziców uczniów Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego o budowie urządzeń nowego placu zabaw oraz na inwestycje niezbędne w szpitalu.
Szpital budzi emocje
Najwięcej jednak emocji wzbudzała sytuacja wokół szpitala powiatowego. Stąd pomysł zarządu szpitala spotkania z radnymi powiatowymi. Przyszli prawie wszyscy. Dyrekcja szpitala wyjaśniała podczas spotkania obecną sytuację i potrzeby placówki. Ordynator oddziału chirurgicznego Jacek Wiśniewski mówił o planach rozwoju. Bo jeszcze niedawno oponenci obecnych władz powiatowych zarzucali rządzącym rzekome plany likwidacji oddziału.
Prezes Powiatowego Centrum Medycznego w Braniewie Agnieszka Grzelak wraz z dyrektor ds. technicznych, Julitą Diemieńczuk przypomniały również o serii niepokojących sytuacji i zaniedbań, do których, jak wskazywały, miało dochodzić w szpitalu w czasie poprzedniej kadencji Rady Powiatu Braniewskiego, gdy nadzór nad placówką ze strony Zarządu Powiatu sprawował przewodniczący Rady Krzysztof Kowalski.
Obecnie rządzący powiatem wykryli w tej placówce wiele nieprawidłowości. Specjalny audyt wykazał między innymi zawyżone płace części personelu (byli to członkowie rodziny między innymi Krzysztofa Kowalskiego), 1200 godzin „przepracowanych” miesięcznie przez jednego z lekarzy, zakładanie fotowoltaiki na niewyremontowanym i dziurawym dachu itd. Część z tych spraw została zgłoszona do prokuratury. Dochodzenia trwają.
Obecna większość Rady oskarża natomiast w mediach społecznościowych rządzących o masowe zwolnienia kadry medycznej oraz rozrost administracji. Tyle że prezes spółki Agnieszka Grzelak przypomniała na zebraniu z radnymi, że odchodzili dobrowolnie ze szpitala lekarze niezadowoleni z wytknięcia im „pracy”, przekraczającej owe 1200 godzin miesięcznie. Pielęgniarki zaś odchodziły tylko na emeryturę.
Prezes skomentowała także sugestie o rozroście administracji: - Finalnie za czasów moich poprzedników w administracji pracowało nawet 29 osób, a teraz jest to 16 osób. Gdzież więc ten rozrost administracji? – pytała.
Było sporo pytań od radnych z obecnej mniejszości. Reprezentanci „większości” milczeli, a po pierwszej przerwie w spotkaniu po prostu zniknęli. Z tej grupy jedynie radny Adam Gacki chciał zapoznawać się ze stanem technicznym urządzeń szpitalnych. Reagując na takie zachowanie radnych (do tej pory krytykujących głośno działania dyrekcji szpitala na prawie każdej sesji) pani prezes napomknęła, że pewnie wystraszyli się oni obecności mediów na spotkaniu. No cóż media to podobno czwarta władza.
Komentujący całość wydarzeń braniewski starosta, Leszek Dziąg powiedział: - Cóż ktoś tu nie może pogodzić się utratą władzy. Tylko co na to powiedzą wyborcy?
Chcieliśmy w tej sprawie zasięgnąć także opinii obecnego przewodniczącego Rady Powiatu Braniewskiego Krzysztofa Kowalskiego oraz Karola Motyki – przewodniczącego komisji rewizyjnej w Radzie Powiatu. Obaj jednak odrzucali możliwość rozmowy.