Dyżurny KM PSP w Elblągu dziś (19 lutego) o godz. 13.43 otrzymał zgłoszenie o pożarze jednego z domów mieszkalnych na Osiedlu Marynarzy. Do akcji natychmiast skierowano trzy zastępy strażaków z JRG2. Jak się okazało - pożar wybuchł w przybudówce, w której przechowywane było drewno opałowe. Szybka akcja strażaków zapobiegła rozprzestrzenieniu się ognia na budynek mieszkalny.
- Po naszym przybyciu na miejsce stwierdziliśmy, że pali się część posesji przy wejściu do piwnicy, w której przechowywane było drewno opałowe - mówi asp. sztab. Jan Skawroń, zastępca dowódcy JRG2. I dodaje: -. Znajdowała się ona bardzo blisko domu mieszkalnego. W wyniku pożaru ogniem zajęła się część elewacji domu, styropian stopił się, popękały też szyby w dwóch oknach. Sam pożar szybko opanowaliśmy i ugasiliśmy, następnie m.in. przy pomocy kamery termowizyjnej sprawdziliśmy, czy pod pozostałą częścią elewacji nie znajdują się jakieś zarzewia ognia. Nic takiego, na szczęście, nie stwierdziliśmy - kończy elbląski strażak.
fot. Witold Sadowski
W momencie wybuchu pożaru w domu przebywały dwie starsze osoby. Opuściły one budynek jeszcze przed przybyciem jednostek straży pożarnej. W wyniku tego pożaru nikt nie odniósł obrażeń.
Niestety to ja z kolegą i z panem który przechodził ugasiliśmy prawie pożar zanim straż przyjechała od telefonu minęło dużo czasu gasilismy wodą z wiader jak to w naszym kraju licz sam na siebie podziękowania dla straży hehe
Dobrze Panowie, ze ugasiliscie prawie pozar przed przybyciem strazakow bo dzieki temu strazacy nie dosc, ze odniesli sukces to jeszcze do tego krzywdy sobie nie zrobili. Wilk syty i wilk syty.
Czy panowie gaszący samodzielnie pożar postąpili słusznie? A może tkwi w nas nadal ułańska fantazja. A gdyby który z panów ucierpiał na zdrowiu w sposób trwały. Czy ZUS lub inna instytucja przyznała by rentę. Nawet ubezpieczalnia nie wypłaciła by odszkodowania tej osobie bo z własnej woli naraziła się na ryzyko.
Ile czasu upłynęło od telefonu do przyjazdu straży ? Bo jeżeli naprawdę dużo, to może warto to zgłosić wyżej ? Może w ferworze noszenia wiader straciło się poczucie czasu ? A nawiasem mówiąc, warto używać nie tylko wiader do gaszenia ognia, ale i przecinków, kropek i dużych liter w wypowiedziach pisemnych, drogi Michale.
A co to znaczy "ugasiliśmy prawie"? Dobrze, że strażacy nie dojechali prawie na miejsce tylko dokładnie tam gdzie byli potrzebni. Mogli dojechać do Beniowskiego i wtedy prawie by byli na miejscu. Mogli też prawie rozwinąć węże i prawie podać wodę. Gdyby tak wszystko prawie robili to pewnie ludzie nie mieliby domu bo przy pomocy wiader to prawie nie możliwe żeby ugasić pożar. Może właśnie dlatego prawie wszystkie miasta czy dzielnice miast ulegały kiedyś spaleniu na skutek pożarów, które prawie udawało się ugasić wiaderkami. Pozdrawiam prawie bohaterów. Jeszcze trochę i prawie bym wam uwierzył, że straż jest nie potrzebna.
Tylko durni Polacy tak mogą pisać o straży. .. Straż nie ma wpływu co jest napisane i jak jest napisane w artykule głąby jedne. .. Każdy taki mocny ale tylko w pisowni durni Polacy chyba razem z Putinem trzymają sztame. ..
Ja nie uważam się za bohatera ani mój kolega widzisz pożar to dzwonisz po straż i biegniesz z pomocą takie jest moje zdanie, raczej każdy normalny człowiek by pomógł. A jeszcze jest taki coś jak adrenalina bardzo szkoda było starszego małżeństwa staraliśmy się jak można było. Najważniejsze że nikomu się nic nie stało. Pozdrowienia dla mieszkańców ŻYCZYMY ZDROWIA