UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Raport o stanie Elbląga, czyli „krok naprzód, dwa kroki wstecz” (opinia)

 
Elbląg, Ryszard Klim
Ryszard Klim (fot. Witold Sadowski, archiwum portEl.pl)

Przepraszam za tytułowy zwrot z klasyka, ale - moim zdaniem - jest on kwintesencją kilkuset stron dokumentu, z którego powinniśmy poznać kondycję Elbląga w 2018, z wyjściem na rok bieżący – pisze Ryszard Klim, był elbląski radny kilku kadencji.

Nie ulegam czarowi pokaźnych zawartości programów, strategii i raportów. Często to jedynie alibi do „przepychania” dnia codziennego. I mamy więc wspomniany raport o stanie miasta. Rejestracja działań potrzebnych, zapewniających funkcjonowanie Elbląga, ale w ograniczony sposób wychodzących naprzeciwko konieczności przełamania zapóźnienia miasta.
       Określenie „zapóźnienie” nie ma prawa zaistnieć w warunkach władzy absolutnej. Jakże to, ja Włodarz, sam sobie będę przypinał łatkę? Jesteśmy więc skazani na samodzielne dochodzenie do sedna. Obrady Rady Miejskiej wychodziły bowiem naprzeciwko stwierdzeniu prof. Jerzego Stępnia:”… w tej chwili nie możemy już mówić o samorządzie gminnym w ogóle”.
       Kondycja Rady Miejskiej mieści się również w ocenie stanu Elbląga. Obserwowałem obrady na stronie miejskiej. Tysiące oglądających ongiś w TV lokalnej, dzisiaj 20-50 widzów. Nie chcę się znęcać, część pochlebstw to „łubu-dubu”, a dobił mnie głos o tym, że radni jeszcze się nie rozkręcili. Uważam się nadal za samorządowca, trudno byłoby wysiedzieć.
       Sesja rozwiała złudzenia. Po każdej stronie: wykonawczej i tej nadzorującej. Państwo: Maria Kasprzycka i Robert Koliński na portalach apelowali do radnych. Nie ma sensu.
      
       Dochodzenie do sedna
      
Zasadniczą część naszego bytowania w Mieście organizujemy sobie sami. Tutaj dokonujemy wyborów życiowych. Wiele uprawnień funkcjonowania zbiorowego musimy jednak scedować na władzę uchwałodawczą i wykonawczą. Ich powinności są znane, zgodnie z zasadą pomocniczości („subsidiarity”). Gmina ma się zajmować tym, czego pojedynczy człowiek wraz z rodziną nie może wykonać. I tu jest źle, coraz gorzej. Widzimy nasze odstępstwa cywilizacyjne w wielu dziedzinach. Oddzielając „kreską” minioną kadencję, to i tak I półrocze jest kontynuacją.
       W dochodzeniu do sedna, wstydliwie przemilczanego, wspiera nas bogactwo ocen, rankingów, sondaży, badań. Zewnętrznych i wewnętrznych. Także głos opinii publicznej, mediów i lokalnych polityków, z każdej strony. Dla mnie autonegacją 2018 roku, i zresztą całej kadencji, był tekst „odpowiedzi” pana prezydenta na mój list otwarty. Była to okazja do udowodnienia, jakim jestem malkontentem i w związku z tym przygniecenie mnie stosem merytorycznych argumentów. Otrzymałem paszkwil na mnie i zostałem „krytykantem”. Władza uciekła od swoich dokonań, a przecież ukierunkowywałem ją na bardzo pozytywne elementy jej programu wyborczego.
       Chcę pomóc w wyszukiwaniu „krytykantów”. Bo w towarzystwie jest raźniej, mimo że ratusz wpisze na „czarną listę”. A może i nie, bo kalkulacje. „Krytykantów” wielu, więc tylko wybiorczo:
      
       1. „Wyobrażam sobie, że zarządzanie miastem będzie oparte na partnerstwie, a nie na sposobie nakazowo-rozkazowym, a tak wydaje mi się, że jest teraz; „mamy do czynienia z taką prezydenturą za murem administracyjnym”; „do procesu decyzyjnego nikt nas nie dopuścił”; „tej współpracy po prostu nie było”; „nie słuchał, nie rozmawiał z nami o tym co robi”;. „o godz. 9 rano ustaliliśmy coś wspólnego, a o godz. 12 robił coś odwrotnego w sposób zupełnie dla nas niezrozumiały. Współrządzenie to złe słowo”. Ci „krytykanci” oceniający kadencję i rok 2018 to dzisiaj już ludzie systemu władzy w Mieście. Czy to nie przeszkadza stronom? Swoista „pryncypialność”? A może to V kolumna w ratuszu?
      
       2. „Elbląg od lat traci na znaczeniu i masowo się wyludnia” - materiał red. Klaudiusza Michalca w „Wirtualnej Polsce” z wypowiedziami mieszkańców - „krytykantów”. Jedyną szansą rozwojową staje się przekop Mierzei, bo „żadnych perspektyw”. Bardzo podpada (przepraszam) red. Rafał Gruchalski : ”żaden inny pomysł na rozwój miasta w przestrzeni publicznej nie funkcjonuje”. Nie sposób przytoczyć mnogości krytycznych ocen. Tak też to widzi znaczna część opinii publicznej. Dla władzy miejskiej to wspomniane „krytykanctwo” i „szkalowanie”. Gdzie więc podział się sprzeciw tej władzy wobec opiniodawczej deprecjacji - jej zdaniem – Elbląga? Nie ma sprzeciwu mimo machiny możliwości? Nie ma odwagi ? Jest w postaci swoistego mobbingu nakierowanego na tych, którzy wskazują na elementy zastoju miasta i „dwa kroki wstecz”.
       A w nich: brak scenariusza rozwoju miasta z jego specjalnością (turystyka?); nieumiejętność pozyskania inwestorów, a tym samym zatrzymanie młodych absolwentów; niechęć do współpracy z aglomeracją trójmiejską i jej instytucjami (rozwiały się nadzieje związane z trasą S-7); brak przewidywalności w zapewnieniu usług opiekuńczo-leczniczych lawinowo wzrastającej ilości seniorów (namiastką potrzeb stał się projekt Kierunek-Zdrowie); niemożność realizacji infrastruktury społeczno-technicznej (modernizacja szpitala, komunikacja, rekreacja-basen, Dolinka, Góra Chrobrego). Realistycznie, na te ostatnie potrzeba środków. Jednak zawodowi „planiści” przegrali projektowo 35 mln na rewitalizację basenu. Wygrała „Sielanka”. Dobrze przynajmniej, że to Elbląg.
       W zastoju Elbląga znajduje się także „odepchnięcie'' mieszkańców od wpływu na decyzje. Karykaturą społecznego udziału stała się „debata” budżetu na 2019 rok.
      
       Metoda przeskoków
      
Kontynuując więc o raporcie o stanie Elbląga, ale korzystając także z mojego doświadczenia. Widzę w raporcie tradycyjną metodę przeskoków nad tym, co ma związek z sytuacją kryzysową. Przytacza się np. pozytywną ocenę czasopisma „Wspólnota” odnośnie zmniejszania zadłużenia. A ta sama „Wspólnota” pisze „Elbląg wśród najbiedniejszych miast” . Chodzi o rzecz niebagatelną , czyli dochody własne miasta. Idą w znacznej mierze z podatków. Jak mają znacząco rosnąć, skoro w 2018 r. ubyło 349 przedsiębiorców z osobowością prawną. I jeszcze „Ranking Polskich Miast Zrównoważonych 2018 Arcadis”  - na 50 miast w ocenie gospodarczej Elbląg na 44. miejscu. Dla otarcia łez - w ochronie środowiska na 13. Klęską miasta, czyli polityki proinwestycyjnej i promocji gospodarczej przy braku wsparcia przez PAIiIZ i wojewódzkie agencje są dane Raportu dotyczące firm i ilości pracowników. Powyżej 250 zatrudnia 0,1 proc. elbląskich firm.
       Nie zamierzam deprecjonować Raportu. W niektórych miejscach sam spełnia tą rolę. Odsyłam do opisu „innowacyjnej” działalności EPT, realizującego ideę „złotego trójkąta”. Dyrektor powinien zostać wyróżniony. Niedawno stracił stanowisko.
       Rok 2018 to kompromitacja „ciepłownicza”. Skumulowały się: kunktatorstwo, obawa przed restrukturyzacją spółek komunalnych, sieć „interesownych” lokalnych powiązań, brak specjalistycznej wiedzy  (pozorowanie jej) wśród kierunkowo odpowiedzialnych. Zlekceważono i dalej lekceważy się oczekiwania społeczne. Nie jest realizowane samorządowe słowo honoru, czyli program wyborczy z tym związany. Mamy dalsze przeczekiwanie i milczenie wobec łożonych środków publicznych.
      
       Łudziłem się
      
Przywołuję jeszcze „krytykanta” z końca kadencji, dzisiaj koalicjanta:
       „Od początku kadencji temat został przespany i mam na myśli prezydenta, bo to on jest organem prowadzącym dla EPEC-u. I nic nie zostało zrobione”.
       Jako „ciepłownik” samouk łudziłem się (znowu), że poznamy w końcu i po 8 miesiącach tajemnicę, która znajduje się w głowach Pana Prezydenta i jego zastępcy. Pamiętam ostatnią debatę u p. Rafała i szermowanie „koncepcją”, która zapewni bezpieczeństwo ciepłownicze i troskę o nasze kieszenie. W Raporcie jest dział „Gospodarka komunalna i nadzór właścicielski”. I strona stronę 276. Na tej stronie, bez rozciągnięcia jej, trzy punkty: „ System odbioru i podczyszczanie wód opadowych”, „Zaopatrzenie w ciepło” i „Parametry dotyczące ciepłownictwa”. Tabelki, cyferki. Tajemnice pozostały w głowach.
       Tak wynikało z odpowiedzi p. Prezydenta udzielonej podczas sesji radnemu Piotrowi Opaczewskiemu. Zniknęła troska przejawiana w ciągu roku wyborczego. „Jakie zagrożenie”, „Jakie bezpieczeństwo ciepłownicze?” , „Prowadzimy poufne rozmowy”.
       To kto pokryje (pytanie retoryczne) koszty ekspertyz, koncepcji , seminariów, spotkań z udziałem profesorów i prezesów? Do końca mamiono nas budową źródła ciepła i jak dzieci straszono złą Energą Kogeneracją, która 17 lat będzie biła cenami ciepła. Nie było wtedy poufności. Do końca kadencji mamiono też związaną z budową własnego źródła obniżką cen ciepła o 20 procent. Uważałem to za demagogię wyborczą, postulując program oszczędnościowy z 5-10 % obniżką.
       Możliwość budowy była, a koszty to 100 mln złotych. Zaniechanie to konkretna odpowiedzialność.
       Wspomniałem o „odpowiedzi” na mój list otwarty. W niej prezydent Elbląga miał szansę wypełnić obowiązki w zakresie informacji publicznej udzielonej mieszkańcowi. Tej szansie nie sprostał. Uległ wraz z osobą opracowującą pismo (prawdopodobnie najbliższą stanowiskiem, poznaję manierę ) pokusie „dokopania”, wykazując odwagę, która nie istnieje w przypadkach kalkulacyjnych.
      
       Otoczeni zasiekami
      
W ocenie stanu Elbląga polityka informacyjna jest słowem na wyrost. Mieści się ona w kryteriach dysfunkcji obywatelskiej, zdiagnozowanej w „Raporcie o stanie samorządności terytorialnej” prof. Hausnera. W tej dysfunkcji mechanizmy dialogu społecznego są fasadowe, co w oczywisty sposób zniechęca obywateli do udziału w procesie decyzyjnym. Wyznacznikiem tego jest lekceważony dostęp do informacji publicznej, podstawowego instrumentu aktywności. Tak jak się dzieje w Elblągu. Nie ma mowy o postulowanym przez Fundację Batorego Kodeksie Informacji Samorządowej. Zamiast niego inny kodeks: dobra informacja - żadna informacja.
       I jeszcze intelektualnie wysublimowana ( zdaniem autorów „odpowiedzi”) próbka. Przytaczam: „Wiosna zawsze pobudzała do zwiększonej aktywności”. Naturalnie dotyczy mojej aktywności na rzecz WIOSNY. Mam ku temu powody, nie wpadając oczywiście w euforię. Elbląg roku 2019 jest analogią Słupska roku 2014, czyli systemem nierozerwalnych powiązań. Tam prezydent Robert Biedroń przełamał zaściankowość, promując swoje miasto w Polsce i za granicą. My nadal jesteśmy otoczeni przysłowiowymi zasiekami. Tęsknimy za miastem otwartym, uczącym się od innych, i z możliwością podpatrywania przez innych. Niestety, nie mamy czym zaimponować. Może częściowo starówką, czyli dorobkiem materialnym kilkudziesięciu lat. I tak ją „psujemy”. Zalecam włodarzom, którzy ni w pięć, ni w dziewięć zamieścili wtręt o Wiośnie, jako lekturę obowiązkową: „Jak Robert Biedroń odmienił Słupsk” , „Biedroń obcina wydatki w ratuszu, SM i miejskich spółkach”.
       W piśmie przypisuje się mi stawianie propozycji bez wskazania źródeł finansowania. I to mnie smuci. Panowie nie znają swojego programu wyborczego. Gdyby we władzach miasta był ktoś reprezentujący lewicowość w prawdziwym tego słowa znaczeniu, napisałbym „Nie wie lewica, co czyni PSL”. Tak nie jest, więc uogólniam nieznajomość.
       W liście otwartym prosiłem o przekazanie mi zakresu realizacji włącznie z zapisami budżetowymi i Wieloletniej Prognozy Finansowej programów wyborczych „Bezpieczny Senior”, „Zadowolony Pracownik” i innych. Dobrych programów. Prezentowanych w wyborczym październiku nie przeze mnie, lecz przez kandydatów, a dzisiaj radnych komitetu pana prezydenta. Kto bardziej znał możliwości finansowe od władzy, odpowiadającej za finanse? Podczas sesji, tej i innych, ani słowa ze strony prezentujących. Martwię się więc, że była to „kiełbasa wyborcza”. Pytać się nadal będę i nawet oporni muszą skapitulować wobec prawa.
       Tak jak wspomniałem, nie sposób oderwać ocenę stanu Elbląga 2018 roku od oceny pierwszego półrocza 2019. Nie ma pokory w tym pierwszym, nie ma refleksji nad tym drugim. Sprawujący władzę rozpoczęli stawianie „trzeciego kroku wstecz”.
      
Ryszard Klim
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

  • Gość najwyrażniej niespełniony w pacy zawodowej. Teraz leczy osobiste kompleksy i wypowiada się gromadnie na wszystkie tematy. Trzeba było być takim gromkim graczem w czasach nieco trudniejszych, kiedy krytyka naprawdę kosztowała. Za krytyczne słowo, wypowiedziane choćby mimochodem, płacono cenę najwyższą.
  • Kompleksy itd to jedno a prawda o miescie to 2
  • Czytam z zainteresowaniem i niepokojem. Wiele uwag pokrywa sie z nastrojami elblazan, Pan je nawet przywoluje. Niestety, Elblag jest pod mongolska okupacją. Srogą dla "nieswoich" a przyjazną dla "swoich".
  • Ciekawy artykul, ale zbyt ogolny i brak szczegółów / konkretów poza stwierdzeniem o niechęci wladz Elblaga do kontaktow zTrojmiastem, To wg. mnie jest najważniejszy zarzut do prezydenta Wroblewskiego i jego ekipy. Mentalnie są oni jeszcze w latqch 80 tych i uważają, że elblażanie rownież, a nowoczesne rozwiązania charakterystyczne dla miast powyżej 100 tyś mieszkańcow są Elblagowi zbyteczne.
  • panie klim zejdź pan na ziemię. W sprawie biedronia proszę nie kłamać, gdyż dobrze znam środowiska Słupska. Dwa razy nie dostał absolutorium - od swoich - mówi to panu coś ? I przed wyborami - wszyscy - od prawa do lewa pytani o pana idola mówili że ciężko jest oceniać biedronia jako prezydenta Słupska - gdyż jego po prostu nie było w ratuszu. Może pan te wypowiedzi znaleźć w necie. W jednym mówi pan prawdę, biedroń jeździł p świecie za pieniądze mieszkańców Słupska, promować nie Słupsk - ale swoje skrzywienie. A co do ekonomicznych cudów biedronia - to przesunął zadłużenie 30 mln zł związane z budową drugiego aquaparku z miasta na ten aquapark, wyemitował obligacje miejskie na ok. 25 mln zł no i dostał - jako jedyny w Polsce - od kopaczki 20 mln zł przed wyborami.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    24
    9
    wredny_typ(2019-06-28)
  • Sluszna racja Elbląg sie cofa a te propozycje niby inwestycji to powala. Czy nikt z Was nie zauważa że turyści leją na nasze miasto. Bo co tu zwiedzać.
  • Tu niedługo będzie rządził WÓJT,jak tak dalej p?jdzie,kiedy to miasto zacznie się rozwijać,bo na razie jesteśmy w latach 90 ubiegłego wieku
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    23
    3
    Robespierre(2019-06-28)
  • Szanowny Anonimie, kompleksy ma wielu. Ty z pewnością masz "kompleksa" na mnie. Zostawmy więc te bzdety i czekam na uwagi dot. uzupełnienia, wyjaśnienia czy zdementowania. I to już czynię w ramach autorefleksji. Podałem, pieniądze z dotacji zamiast na modernizację szpitala poszły do "Sielanki". Błąd. Nie dotyczy szpitala. Męczyło mnie to, ale jeszcze nie było interwencji. Otóż 34 mln zł dotacji zamiast na rewitalizację basenu przy Spacerowej przyznano 3 projektom "Sielanki". Nadal mnie to dziwi, że "Sielanka" dostała tyle punktów. Może jej planiści powinni zastąpić miejskich. Pozdrawiam.
  • Panie Klim - popracuj pan nad stylem. Bedzie sie lepiej czytalo i moze uda sie panu klarownie przedstawic jakies konstruktywne argumenty. Strumien podswiadomosci i rownowazniki zdan to juz passe.
  • RobertKoliński Tow. Ryszardzie, określenie "krytykant" z ust przedstawicieli ratusza i naszego włodarza potraktować należy raczej jako komplement; jak może pamiętasz, to podczas niesławnej "debaty budżetowej" pan prezydent był łaskaw określić mję publicznie mianem per "szkodnika", kiedy wypomniałem mu nieudolność w sprawie kąpieliska miejskiego przy ul. Spacerowej i marnotrawstwo środków na poronione pomysły związane z zabetonowaniem basenu i oddaniem terenów pobasenowych chciwej deweloperce - także mogło być gorzej;) A poważniej, to bardzo słuszna analiza i celne uwagi - obawiam się jednak, że do ratuszowego betonu one i tak nie trafią więc pozostaje opcja albo przemęczenia się z tą nieudolną słup-władzą do końca kadencji, albo też zrobienie powtórki z referendum i odwołanie jej niezwłocznie, zanim narobi jeszcze więcej szkód nam wszystkim.
  • Faktycznie już wiele czasu nie mamy żeby ratować miasto Elbląg ,od totalnej degradacji przez Słupnika i spółka z rodem PRL. Referendum musi być w tym roku.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    17
    4
    1125.(2019-06-28)
  • o niespełnieniu wydaje mi sie może mówic ktos kto otrzymał głosów 100 lub mniej i dzis bierze diete radnego - jako przedstawiciela mieszkańców, to po prostu śmieszne i nawet smutne jak sytuacja w tym mieście
Reklama