Ruchome bramki
Na boisku do piłki nożnej przy Szkole Podstawowej nr 11 w Elblągu jedna z metalowych bramek spadła na głowę chłopca grającego w piłkę. Na szczęście nie odniósł on poważniejszych obrażeń.
Przy Zespole Szkół nr 1 przy ul. Korczaka, w kterego skład wchodzi również SP nr 11, znajduje się kilka boisk, w tym dwa do piłki nożnej. Na mniejszym boisku stoją dwie metalowe bramki, niestety nie są w żaden sposób przytwierdzone do podłoża. W weekend chłopcy grali na boisku w piłkę. Jeden z nich zawiesił się rękami na poprzeczce, bramka zachwiała się i runęła wprost na niego. Chłopak ma poważnie rozbitą głowę. O zdarzeniu nie powiadomiono ani dyrekcji szkoły ani policji.
- Nic nie wiedziałam, że doszło do jakiegoś wypadku - mówi Ewa Skorupska, dyrektor szkoły. - Zaraz sprawdzę, jak wyglądają te brameczki i jeśli nie są przymocowane, natychmiast każę to zrobić.
Na boisku często bawią się dzieci z osiedla Nad Jarem, ponieważ jest to jedyne miejsce, gdzie mogą pograć w piłkę, pobawić się w berka itp. Niezabezpieczona bramka mogła stać się przyczyną poważnego wypadku.
- Być może nic poważnego się nie stało - zastanawia się Alina Zając, rzecznik prasowy elbląskiej policji. - A może po prostu nie zgłoszono tego nam z obawy, że jeśli dziecko było nieletnie, rodzice mogliby odpowiadać za jego niedopilnowanie.
- Nic nie wiedziałam, że doszło do jakiegoś wypadku - mówi Ewa Skorupska, dyrektor szkoły. - Zaraz sprawdzę, jak wyglądają te brameczki i jeśli nie są przymocowane, natychmiast każę to zrobić.
Na boisku często bawią się dzieci z osiedla Nad Jarem, ponieważ jest to jedyne miejsce, gdzie mogą pograć w piłkę, pobawić się w berka itp. Niezabezpieczona bramka mogła stać się przyczyną poważnego wypadku.
- Być może nic poważnego się nie stało - zastanawia się Alina Zając, rzecznik prasowy elbląskiej policji. - A może po prostu nie zgłoszono tego nam z obawy, że jeśli dziecko było nieletnie, rodzice mogliby odpowiadać za jego niedopilnowanie.
IG