Rzeka pełna skarbów

W ubiegłym tygodniu budowniczowie mostów wydobyli z rzeki Elbląg barkę, która prawdopodobnie pochodzi z przełomu lat 40. i 50. ubiegłego stulecia. Nie jest to cenne znalezisko, ale pobudza wyobraźnię, bo cóż jeszcze mogą kryć rzeczne odmęty?
O tym, że na dnie rzeki spoczywa barka budowniczowie mostów wiedzieli już wcześniej.
- Stwierdziliśmy ją pod wodą podczas kolejnego badania batymetrycznego – wspomina Andrzej Piotrowski, kierownik budowy z firmy Warbud S.A. - Została odsłonięta prawdopodobnie po okresie wzmożonych przepływów. Na szczęście, udało się ją wydobyć na powierzchnię wody i przetransportować w bezpieczne miejsce.
Wyobraźnia wielu została pobudzona, ale bardzo szybko okazało się, że Elbląg nie wzbogaci się o cenny zabytek z czasów II wojny. Barka prawdopodobnie pochodzi z przełomu lat 40. i 50. ubiegłego stulecia.
- Nie wiemy jednak, czemu zatonęła, a chcielibyśmy się dowiedzieć. Podobnie, jak tego, kto ją zgubił – przyznaje z uśmiechem kierownik budowy.
Historyczne miejsca sprawiają kłopoty i tu budowniczowie mostów na rzece – podobnie, jak ich koledzy drogowcy [podczas modernizacji drogi nr 503 znowu natrafiono na skarby sprzed wieków – red.] - zetknęli się z pozostałościami przeszłości. Na takie i większe gratki czekają archeolodzy.
Czy Elbląg nas jeszcze czymś zaskoczy?
- Myślę, że tak – przyznaje dr Grażyna Nawrolska, archeolog. - Tajemniczą sprawą jest Wyspa Spichrzów , ale i sama rzeka. Teraz trafiło się na barkę współczesną, ale na dnie rzeki na pewno jest dużo ciekawych przedmiotów. Wystarczy przypomnieć, jak była oczyszczana maleńka Radunia w Gdańsku, gdzie, po wypompowaniu wody, znaleziono mnóstwo zabytków. U nas to rzecz ciekawa i na razie nieosiągalna, chyba że będą przypadkowe odkrycia. Przecież w rzece mogły być zatopione jakieś statki czy łodzie z okresu średniowiecza, z okresu nowożytnego – rozmarzyła się pani archeolog. - Oj, byłoby miło. Tylko chcielibyśmy takie rzeczy znaleźć (śmiech).
A i sami elblążanie są ciekawi skarbów z przeszłości. Stanowisko archeologów przy Placu Słowiańskim odwiedzają, pytają, snują własne hipotezy.
- Dużo osób się tym interesuje i to jest fajne – mówi dr Nawrolska. – Z wiedzą historyczną jest różnie, ale podchodzę do tego bardzo pozytywnie. Nawet, jak ktoś się nie zna, bo nie musi, zawsze to miłe, gdy się zainteresuje, pyta, co to było, jak wyglądało, jak można odtworzyć. Dużo osób ma ciekawe teorie. Dowiedziałam się na przykład, że stąd do Malborka są przejścia podziemne, czy stąd do kościoła. Dementuję – śmieje się pani archeolog. – Obszar Starego Miasta został przebadany i nie było tuneli, ale każde miasto ma taką legendę.
- Stwierdziliśmy ją pod wodą podczas kolejnego badania batymetrycznego – wspomina Andrzej Piotrowski, kierownik budowy z firmy Warbud S.A. - Została odsłonięta prawdopodobnie po okresie wzmożonych przepływów. Na szczęście, udało się ją wydobyć na powierzchnię wody i przetransportować w bezpieczne miejsce.
Wyobraźnia wielu została pobudzona, ale bardzo szybko okazało się, że Elbląg nie wzbogaci się o cenny zabytek z czasów II wojny. Barka prawdopodobnie pochodzi z przełomu lat 40. i 50. ubiegłego stulecia.
- Nie wiemy jednak, czemu zatonęła, a chcielibyśmy się dowiedzieć. Podobnie, jak tego, kto ją zgubił – przyznaje z uśmiechem kierownik budowy.
Historyczne miejsca sprawiają kłopoty i tu budowniczowie mostów na rzece – podobnie, jak ich koledzy drogowcy [podczas modernizacji drogi nr 503 znowu natrafiono na skarby sprzed wieków – red.] - zetknęli się z pozostałościami przeszłości. Na takie i większe gratki czekają archeolodzy.
Czy Elbląg nas jeszcze czymś zaskoczy?
- Myślę, że tak – przyznaje dr Grażyna Nawrolska, archeolog. - Tajemniczą sprawą jest Wyspa Spichrzów , ale i sama rzeka. Teraz trafiło się na barkę współczesną, ale na dnie rzeki na pewno jest dużo ciekawych przedmiotów. Wystarczy przypomnieć, jak była oczyszczana maleńka Radunia w Gdańsku, gdzie, po wypompowaniu wody, znaleziono mnóstwo zabytków. U nas to rzecz ciekawa i na razie nieosiągalna, chyba że będą przypadkowe odkrycia. Przecież w rzece mogły być zatopione jakieś statki czy łodzie z okresu średniowiecza, z okresu nowożytnego – rozmarzyła się pani archeolog. - Oj, byłoby miło. Tylko chcielibyśmy takie rzeczy znaleźć (śmiech).
A i sami elblążanie są ciekawi skarbów z przeszłości. Stanowisko archeologów przy Placu Słowiańskim odwiedzają, pytają, snują własne hipotezy.
- Dużo osób się tym interesuje i to jest fajne – mówi dr Nawrolska. – Z wiedzą historyczną jest różnie, ale podchodzę do tego bardzo pozytywnie. Nawet, jak ktoś się nie zna, bo nie musi, zawsze to miłe, gdy się zainteresuje, pyta, co to było, jak wyglądało, jak można odtworzyć. Dużo osób ma ciekawe teorie. Dowiedziałam się na przykład, że stąd do Malborka są przejścia podziemne, czy stąd do kościoła. Dementuję – śmieje się pani archeolog. – Obszar Starego Miasta został przebadany i nie było tuneli, ale każde miasto ma taką legendę.
A