Sąd: droga wiejska to nie tor wyścigowy

W sierpniu 2010 r. policjant Wojciech Klarkowski wraz z kolegą z patrolu motocyklowego ruszyli w pościg za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli. Klarkowski stracił panowanie nad maszyną i uderzył w zaparkowany przy ulicy samochód. Z poważanymi obrażeniami ciała trafił do szpitala. Sąd Rejonowy w Elblągu uznał, że do wypadku doszło z jego winy i ukarał go grzywną. Mężczyzna odwołał się. Dziś (17 stycznia) sędzia Piotr Żywicki podtrzymał poprzedni wyrok.
Sprawa wróciła na wokandę dziś.
- Wojciech Klarkowski został oskarżony o to, że 21 sierpnia 2010 r. o godzinie 15.56 w Żurawcu, kierując motocyklem służbowym, w trakcie włączania się do ruchu nie zachował należytej ostrożności. Rozpoczynając jazdę ruszył z dużą prędkością, zjechał na lewe pobocze i uderzył w tył zaparkowanego Mercedesa – przypomniał sędzia Piotr Żywicki. – 8 listopada 2011 r. Sąd Rejonowy w Elblągu uznał go za winnego i wymierzył karę 200 zł grzywny oraz obciążył go kosztami postępowania. Obwiniony złożył apelację. Zaznaczył w niej, że jest błąd w ustaleniach faktycznych, są różne relacje świadków na temat ruszania motocykla. Kwestionuje też opinię biegłych, zarzuca złe zabezpieczenie motocykla po wypadku.
- W sądzie znalazłem się z powodu wypadku, który miałem w czasie pościgu za kierującym, który nie zatrzymał się do kontroli – mówił dziś dziennikarzom Klarkowski. - W momencie opuszczenia szpitala w komendzie trwało postępowanie, gdzie odmówiłem przyjęcia mandatu za niezachowanie szczególnej ostrożności i zbyt gwałtowne ruszenie z miejsca - jak twierdzi komenda. Sprawa trafiła do sądu. Sąd uznał mnie winnym i od tej decyzji odwołałem się. Nie zgadzam się z nią i nie czuję się winny – dodał. - Sytuacja bowiem wyglądała inaczej. Podczas pościgu musiałem wykonać łuk i straciłem panowanie nad motocyklem w momencie wpadnięcia w poślizg na piasku, który znajdował się na drodze. Wpadłem w poślizg nie dlatego, że gwałtownie ruszyłem i przyspieszyłem, a z powodu drogi. Prędkość też nie została zmierzona w żaden sposób . A tak, jak mi się wydaje i pamiętam była to prędkość 30 km/h.
1 listopada 2011 roku Wojciech Klarkowski przestał być policjantem. - Obecnie przebywam na świadczeniu rocznym i za rok mam komisję, która zdecyduje czy jestem zdolny do pracy czy nadal nie – wyjaśniał.
Czy jest możliwy jego powrót do służby?
- Wydaje mi się, że po takim uszczerbku na zdrowiu do służby nie wrócę - dodał.
Czego domaga się przed sądem?
- Walczę o uniewinnienie od zarzucanego czynu – mówił Wojciech Klarkowski. - Sprawa odszkodowawcza jest zawieszona.
Czy ma żal?
- Szczerze to do komendy – przyznał były funkcjonariusz. - Za całe postępowanie, które było prowadzone, wydaje mi się, w sposób nie do końca obiektywny.
O apelacji mówił mecenas Krzysztof Janik: -Apelacja została oparta na błędach w ustaleniach faktycznych. Jesteśmy dobrej myśli. Mam nadzieję, że sąd podzieli nasze argumenty. Domagamy się uchylenia orzeczenia i umorzenia postępowania względnie przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd. Naszym celem jest ustalenie prawdy materialnej, czyli tego, co naprawdę zaszło. Zebrany materiał dowodowy może budzić wątpliwości i może zostać uznany za taki, który nie daje podstaw do tego, by sprawę móc przesądzić na obecnym etapie postępowania. Liczymy się z tym, że wyrok zostanie uchylony i sprawa zostanie przekazana do ponownego rozpoznania.
Przykład Wojciecha Klarkowskiego budzi zainteresowanie społeczne, także samych policjantów.
- To kolejny aspekt tej sprawy – przyznał mecenas Janik. - Każdy policjant ma prawo do tego, by w sytuacji, kiedy ulegnie wypadkowi w trakcie służby, a w szczególności w trakcie pościgu, sprawa została zbadana w sposób rzetelny i gruntowny, co w tym postępowaniu nie nastąpiło. Może zdarzyć się taka sytuacja, że policjant, który będzie przystępował do czynności np. pościgowych będzie kalkulował czy na pewno dobrze robi. Czy w razie, gdy coś się stanie, gdy ulegnie wypadkowi będzie miał środki na to, by mógł godnie żyć. Jeśli okaże się, że jest niezdolny do służby.
Sędzia Piotr Żywicki ogłosił decyzję w tej sprawie, podtrzymując poprzedni wyrok.
- Jeżeli mamy do czynienia z drogą lokalną, czy wręcz wiejską to nie mogę pędzić motocyklem tak, jakbym się poruszał co najmniej po torze wyścigowym - mówił sędzia. - Zdarzenie miało miejsce w wiosce Żurawiec, która nie jest wyposażana w jakieś wyjątkowo dobre drogi i to jest fakt bezsprzecznie znany. Dokumentacja fotograficzna wskazuje, że w niektórych miejscach był ten piasek, w innych nie było. Ale tak, jak na każdej drodze należy dostosować prędkość do warunków.
Wyrok jest prawomocny. O jego kasację może wystąpić Rzecznik Praw Obywatelskich.
***
Jakub Sawicki, zespół prasowy KMP w Elblągu: - Podczas pościgu policjant musi zachować szczególną ostrożność. Nie może stwarzać zagrożenia ani dla siebie, ani dla innych uczestników ruchu. Może łamać zakazy, ale często zdarza się tak, że gdy widzi, że zagrożenie jest duże (np. podczas pościgu za piratem drogowym, który jedzie po prąd ulicami miasta) nie podejmuje działań tylko wzywa wsparcie.
W tej sprawie postępowanie wewnętrzne toczyło się zgodnie z prawem. Tak, jak wobec każdego innego uczestnika ruchu. O wyroku decyduje niezawisły sąd.
Wojciech Klarkowski otrzymał po wypadku wsparcie od Policji. Pieniądze - w sumie ok. 10 tys. zł - zostały mu wypłacone z funduszu komendanta miejskiego policji oraz z zasobów związkowych. Wykorzystał je na opłacenie rehabilitacji oraz leków.
- Wojciech Klarkowski został oskarżony o to, że 21 sierpnia 2010 r. o godzinie 15.56 w Żurawcu, kierując motocyklem służbowym, w trakcie włączania się do ruchu nie zachował należytej ostrożności. Rozpoczynając jazdę ruszył z dużą prędkością, zjechał na lewe pobocze i uderzył w tył zaparkowanego Mercedesa – przypomniał sędzia Piotr Żywicki. – 8 listopada 2011 r. Sąd Rejonowy w Elblągu uznał go za winnego i wymierzył karę 200 zł grzywny oraz obciążył go kosztami postępowania. Obwiniony złożył apelację. Zaznaczył w niej, że jest błąd w ustaleniach faktycznych, są różne relacje świadków na temat ruszania motocykla. Kwestionuje też opinię biegłych, zarzuca złe zabezpieczenie motocykla po wypadku.
- W sądzie znalazłem się z powodu wypadku, który miałem w czasie pościgu za kierującym, który nie zatrzymał się do kontroli – mówił dziś dziennikarzom Klarkowski. - W momencie opuszczenia szpitala w komendzie trwało postępowanie, gdzie odmówiłem przyjęcia mandatu za niezachowanie szczególnej ostrożności i zbyt gwałtowne ruszenie z miejsca - jak twierdzi komenda. Sprawa trafiła do sądu. Sąd uznał mnie winnym i od tej decyzji odwołałem się. Nie zgadzam się z nią i nie czuję się winny – dodał. - Sytuacja bowiem wyglądała inaczej. Podczas pościgu musiałem wykonać łuk i straciłem panowanie nad motocyklem w momencie wpadnięcia w poślizg na piasku, który znajdował się na drodze. Wpadłem w poślizg nie dlatego, że gwałtownie ruszyłem i przyspieszyłem, a z powodu drogi. Prędkość też nie została zmierzona w żaden sposób . A tak, jak mi się wydaje i pamiętam była to prędkość 30 km/h.
1 listopada 2011 roku Wojciech Klarkowski przestał być policjantem. - Obecnie przebywam na świadczeniu rocznym i za rok mam komisję, która zdecyduje czy jestem zdolny do pracy czy nadal nie – wyjaśniał.
Czy jest możliwy jego powrót do służby?
- Wydaje mi się, że po takim uszczerbku na zdrowiu do służby nie wrócę - dodał.
Czego domaga się przed sądem?
- Walczę o uniewinnienie od zarzucanego czynu – mówił Wojciech Klarkowski. - Sprawa odszkodowawcza jest zawieszona.
Czy ma żal?
- Szczerze to do komendy – przyznał były funkcjonariusz. - Za całe postępowanie, które było prowadzone, wydaje mi się, w sposób nie do końca obiektywny.
O apelacji mówił mecenas Krzysztof Janik: -Apelacja została oparta na błędach w ustaleniach faktycznych. Jesteśmy dobrej myśli. Mam nadzieję, że sąd podzieli nasze argumenty. Domagamy się uchylenia orzeczenia i umorzenia postępowania względnie przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd. Naszym celem jest ustalenie prawdy materialnej, czyli tego, co naprawdę zaszło. Zebrany materiał dowodowy może budzić wątpliwości i może zostać uznany za taki, który nie daje podstaw do tego, by sprawę móc przesądzić na obecnym etapie postępowania. Liczymy się z tym, że wyrok zostanie uchylony i sprawa zostanie przekazana do ponownego rozpoznania.
Przykład Wojciecha Klarkowskiego budzi zainteresowanie społeczne, także samych policjantów.
- To kolejny aspekt tej sprawy – przyznał mecenas Janik. - Każdy policjant ma prawo do tego, by w sytuacji, kiedy ulegnie wypadkowi w trakcie służby, a w szczególności w trakcie pościgu, sprawa została zbadana w sposób rzetelny i gruntowny, co w tym postępowaniu nie nastąpiło. Może zdarzyć się taka sytuacja, że policjant, który będzie przystępował do czynności np. pościgowych będzie kalkulował czy na pewno dobrze robi. Czy w razie, gdy coś się stanie, gdy ulegnie wypadkowi będzie miał środki na to, by mógł godnie żyć. Jeśli okaże się, że jest niezdolny do służby.
Sędzia Piotr Żywicki ogłosił decyzję w tej sprawie, podtrzymując poprzedni wyrok.
- Jeżeli mamy do czynienia z drogą lokalną, czy wręcz wiejską to nie mogę pędzić motocyklem tak, jakbym się poruszał co najmniej po torze wyścigowym - mówił sędzia. - Zdarzenie miało miejsce w wiosce Żurawiec, która nie jest wyposażana w jakieś wyjątkowo dobre drogi i to jest fakt bezsprzecznie znany. Dokumentacja fotograficzna wskazuje, że w niektórych miejscach był ten piasek, w innych nie było. Ale tak, jak na każdej drodze należy dostosować prędkość do warunków.
Wyrok jest prawomocny. O jego kasację może wystąpić Rzecznik Praw Obywatelskich.
***
Jakub Sawicki, zespół prasowy KMP w Elblągu: - Podczas pościgu policjant musi zachować szczególną ostrożność. Nie może stwarzać zagrożenia ani dla siebie, ani dla innych uczestników ruchu. Może łamać zakazy, ale często zdarza się tak, że gdy widzi, że zagrożenie jest duże (np. podczas pościgu za piratem drogowym, który jedzie po prąd ulicami miasta) nie podejmuje działań tylko wzywa wsparcie.
W tej sprawie postępowanie wewnętrzne toczyło się zgodnie z prawem. Tak, jak wobec każdego innego uczestnika ruchu. O wyroku decyduje niezawisły sąd.
Wojciech Klarkowski otrzymał po wypadku wsparcie od Policji. Pieniądze - w sumie ok. 10 tys. zł - zostały mu wypłacone z funduszu komendanta miejskiego policji oraz z zasobów związkowych. Wykorzystał je na opłacenie rehabilitacji oraz leków.
A