Skargi zza krat

Zbyt mały metraż, robactwo, wilgoć, zniszczony sprzęt, kiepskie warunki sanitarne – na to najczęściej skarżą się osadzeni w aresztach i zakładach karnych. W pozwach, które kierują do sądu domagają się pieniędzy lub przeprosin. – Odbywają karę, a to wiąże się z pewnymi dolegliwościami i z nimi osadzeni powinni się liczyć – ripostuje rzeczniczka Sądu Okręgowego w Elblągu.
Osadzeni coraz częściej czują się niekomfortowo w swoich celach. Lista zażaleń i skarg jest długa.
- Skarżą się najczęściej na zbyt mały metraż – chodzi im o słynne już 3 metry kwadratowe na osobę, stan urządzeń sanitarnych, zniszczony sprzęt, zbyt małą liczbę szafek, kiepską wentylację, wilgoć, ewentualnie na robactwo – wymienia sędzia Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. – Uważają także, że zbyt rzadko korzystają z łaźni (raz w tygodniu) i mają do wykorzystania zbyt mało środków sanitarnych. Oczekują standardu wyższego niż jest.
- Przypominam, że to jest kara, która wiąże się z pewnymi dolegliwościami. Ma być odbywana w warunkach humanitarnych i to jest przestrzegane – wskazuje rzeczniczka sądu. – W Polsce są ludzie, którzy w gorszych warunkach mieszkają, a nie popełnili żadnego przestępstwa.
Sędzia Zientara mówi również o zniszczeniach, których dokonują sami osadzeni: - Sami doprowadzają cele i sprzęt, który się w nich znajduje do takiego stanu. - i kosztach, które na ich utrzymanie w zakładach karnych łoży państwo: – W Polsce mamy ponad 80 tysięcy osadzonych. Ich utrzymaniem, a to koszt rzędu 3 tysięcy złotych miesięcznie na osobę, obciążony jest Skarb Państwa – dodaje rzeczniczka elbląskiego sądu.
Osadzeni piszą pozwy do sądu i domagają się – uwaga – kwot pieniężnych w wysokości np. 100 tysięcy złotych lub więcej bądź …przeprosin.
- Tylko w ubiegły czwartek elbląski sąd rozpatrywał trzy takie wnioski – mówi Dorota Zientara. – W większości pozwy te są oddalane. Jednak sąd musi przeprowadzi czynności, wysłuchać powoda lub powołanych przez niego świadków, a ci nierzadko odbywają karę w zakładach znacznie oddalonych od naszego miasta. A to są koszty i czas płynie.
W okręgu elbląskim najwięcej tego typu pozwów kierują osadzeni w zakładzie karnym w Iławie (to duża placówka penitencjarna).
- Skarżą się najczęściej na zbyt mały metraż – chodzi im o słynne już 3 metry kwadratowe na osobę, stan urządzeń sanitarnych, zniszczony sprzęt, zbyt małą liczbę szafek, kiepską wentylację, wilgoć, ewentualnie na robactwo – wymienia sędzia Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. – Uważają także, że zbyt rzadko korzystają z łaźni (raz w tygodniu) i mają do wykorzystania zbyt mało środków sanitarnych. Oczekują standardu wyższego niż jest.
- Przypominam, że to jest kara, która wiąże się z pewnymi dolegliwościami. Ma być odbywana w warunkach humanitarnych i to jest przestrzegane – wskazuje rzeczniczka sądu. – W Polsce są ludzie, którzy w gorszych warunkach mieszkają, a nie popełnili żadnego przestępstwa.
Sędzia Zientara mówi również o zniszczeniach, których dokonują sami osadzeni: - Sami doprowadzają cele i sprzęt, który się w nich znajduje do takiego stanu. - i kosztach, które na ich utrzymanie w zakładach karnych łoży państwo: – W Polsce mamy ponad 80 tysięcy osadzonych. Ich utrzymaniem, a to koszt rzędu 3 tysięcy złotych miesięcznie na osobę, obciążony jest Skarb Państwa – dodaje rzeczniczka elbląskiego sądu.
Osadzeni piszą pozwy do sądu i domagają się – uwaga – kwot pieniężnych w wysokości np. 100 tysięcy złotych lub więcej bądź …przeprosin.
- Tylko w ubiegły czwartek elbląski sąd rozpatrywał trzy takie wnioski – mówi Dorota Zientara. – W większości pozwy te są oddalane. Jednak sąd musi przeprowadzi czynności, wysłuchać powoda lub powołanych przez niego świadków, a ci nierzadko odbywają karę w zakładach znacznie oddalonych od naszego miasta. A to są koszty i czas płynie.
W okręgu elbląskim najwięcej tego typu pozwów kierują osadzeni w zakładzie karnym w Iławie (to duża placówka penitencjarna).
A