Dziś (14 grudnia) tuż przed godz. 8 w mieszkaniu jednego z budynków przy ul. Skrzydlatej wybuchł pożar. W płomieniach zginął 46-letni mężczyzna. Strażacy podczas akcji gaśniczej ewakuowali mieszkańców budynku. Na miejscu trwają czynności mające na celu ustalenie przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
- Tuż przed godz. 8 do stanowiska kierowania PSP w Elblągu wpłynęło zgłoszenie o wybuchu pożaru w budynku mieszkalnym - mówi dowódca JRG1 w Elblągu, bryg. Tomasz Malesiński. I dodaje: - Z wstępnych informacji wynikało, że pali się mieszkanie, w który znajduje się jedna osoba. Przez okno ogień wydostawał się na zewnątrz. W całym budynku przebywało kilkadziesiąt osób, które nie mogły się z niego wydostać w związku z dużym zadymieniem klatki schodowej i innych pomieszczeń. Zadysponowaliśmy dwa samochody ratowniczo-gaśnicze i jeden pojazd operacyjny.
Po przybyciu strażaków na miejsce zdarzenia potwierdził się czarny scenariusz: w palącym się mieszkaniu znajdował się mężczyzna. Strażacy przystąpili do akcji ratunkowo-gaśniczej. Pracując w aparatach powietrznych ewakuowali 23 osoby korytarzami poza budynek. Z zewnątrz przez okno wprowadziliśmy do mieszkania jeden prąd wody - kontynuuje bryg. Tomasz Malesiński. - Taką decyzję podjęliśmy m.in. w związku z tym, że przez okno widać było znajdującego się wewnątrz człowieka i to była najszybsza i najkrótsza droga do niego. Niestety, po ugaszeniu ognia i wejściu strażaków do środka okazało się, że mężczyzna nie żyje. Uległ spaleniu siedząc w fotelu.
Na miejscu pożaru oprócz strażaków pracowali policjanci, pogotowie energetyczne i ratunkowe oraz zarządcy budynku. Nikt z ewakuowanych mieszkańców nie odniósł obrażeń. Przyczyny i okoliczności tego tragicznego w skutkach zdarzenia wyjaśni policyjne dochodzenie. Policja nie wyklucza, że mógł to być niedopałek papierosa.
widziałem całe zdarzenie od początku, najpierw wybuch, który wywalił szybę, a później płomienie wychodzące z okna budynku. Raczej nikt z mieszkańców nie zorientował się co się dzieje (nie widac było żeby ktoś wychodził - poza jednym Panem z wózeczkiem, który spokojnie sobie wyszedł i przeszedł koło pożaru). Poza jednym chłopakiem, który powiedział, że tam człowiek w środku jest i żeby dzwonić nie tylko po straż ale i pogotowie. Dopiero jak przyjechała straż ludzie zaczęli opuszczć budynek.
i co z tego ze nowy jak zaraz i tak go zniszczą:) Ci ludzie nie szanują nikogo i niczego wiedzą gdzie jest tylko MOP-S żeby za nic pieniadze brać, ja rozumiem że są wyjątki rodziny z małymi dziećmi itd ale pijusom bym grosza ne dał a jeśli chcą pieniądze to niech odrobią bo każdy normalnie żyjący obywatel musi pracować żeby się utrzymać a im wiecznie manna z nieba leci!!!! paranoja polskie prawo