UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Twój ból jest lepszy... (w żadnym trybie)

 
Elbląg, Twój ból jest lepszy... (w żadnym trybie)
Fot. Screenshot YouTube

Jeśli ktoś by mnie spytał, co ukształtowało mój sposób postrzegania świata, to bez wahania wśród paru innych czynników wskazałbym radiową Trójkę. Pojawiła się na mojej drodze w akademiku, retransmitowana w studenckim radiowęźle. Potem ustawiona na sztywno w domowym i samochodowym radiu, towarzyszyła mi przez całe dorosłe życie. Odchodziła powoli w niebyt przez ostatnie 4 lata. Była jak bliski członek rodziny, którego dopadła ciężka i nieuleczalna choroba.

Fenomen Trójki polegał na tym, że opierała się na indywidualnościach. Praktycznie każdy z dziennikarzy, którzy tam pracowali to była radiowa osobowość. Tak było przez ponad pół wieku. No i przyszła dobra zmiana i niestety powstał problem. Podobnie jak konie w janowskiej stadninie, tak i wielu dziennikarzy się na niej nie poznali. Zmieniający się jak w kalejdoskopie szefowie Trójki nie mieli wyboru – wyrzucali lub zmuszali do odejścia kolejnych współpracowników, którzy nie mieścili się już w formacie nowych, „lepszych” czasów. Na ich miejsce przychodziły najczęściej bezbarwne miernoty.

Piątkowa afera z unieważnieniem wyników głosowania na listę przebojów i odejście Niedźwiedzia to był gwóźdź do trumny tej stacji. Usunięcie piosenki Kazika nawiązującej do niesławnej pamięci wizyty prezesa Kaczyńskiego na cmentarzu w czasie, kiedy było to objęte ścisłym zakazem, wzburzyło wielu wykształciuchów - głównych odbiorców Trójki. Jednak powszechnie rzucane oskarżenia o cenzurowanie listy przebojów wydają mi się zupełnie nieuzasadnione. Nie wyobrażam sobie, że prezes lub ktoś z jego otoczenia dzwoni do Trójki i mówi nie puszczamy Kazika, unieważniamy wyniki głosowania. Takie numery, to przechodzą w Sejmie, ale nie w radiowej redakcji. W tym wypadku mieliśmy do czynienia z czymś gorszym od faszyzmu, czyli z nadgorliwością. Szefowa Trójki uznała najprawdopodobniej sama z siebie, że lepiej nie wytykać w eterze prezesowi, że „jego ból jest lepszy niż mój”.

Minister od dziedzictwa, Piotr Gliński, uznał to całe zdarzenie za prowokację. Wie i czuje, że właśnie jego formacja strzeliła sobie w kolano, ale głęboko się myli w diagnozie. Prawda jest taka, że wybrana w demokratycznych wyborach partia stworzyła system, w którym jej nominaci reaktywowali w sobie znany z głębokiej komuny gen autocenzury. Nie ma potrzeby powoływania nowego Urzędu Kontroli Prasy i Publikacji. Ludzie delegowani przez jedynie słuszną partię na odcinek mediów mają w sobie wystarczająco dużo wrodzonej wrażliwości by zapewnić prezesowi komfort psychiczny i uchronić go przed krytyką różnych Kazików. Nawet jeśli ten Kazik składał hołd Lechowi Kaczyńskiemu, jako największemu prezydentowi w historii Polski. Dlatego jakakolwiek forma urzędu cenzury jest całkowicie zbędna. Wszyscy szefowie redakcji w mediach publicznych doskonale wiedzą jakie są granice wolności wypowiedzi i że ta granica przebiega jakieś dwie mile od prezesa.

Szczęśliwie mamy jeszcze w kraju wolne i niezależne media, gdzie władza szeregowego posła nie sięga. Mogę więc (jeszcze) bezkarnie ponarzekać na partię, która zniszczyła moją ukochaną „trójeczkę”. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć jak wielkim bólem, nie powiem czego, są dla tej partii wszystkie te niepubliczne stacje, portale i gazety. Dlatego kto zabroni PiS-owi uchwalić w trzy godziny jakąś ustawę, która tę wolność w mniejszym lub większym stopniu ograniczy?! Prezydent Duda zrobi zatroskaną minę i w trosce o wolności obywatelskie odeśle ją do Trybunału Konstytucyjnego. A tam urocza pani Krystyna, zdekomunizowany komunistyczny prokurator Piotrowicz i wielki autorytet prawny, a prywatnie kucharka prezesa orzekną, że wszystko jest zgodne z Konstytucją. Że niby niemożliwe? A kto jeszcze cztery lata temu uwierzyłby, że Trójka przestanie być tą stacją, którą zawsze znaliśmy, a głosowanie na LP3 zostanie odwołane z powodu niewinnej piosenki?!

 

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama