Udręki elbląskich rowerzystów

Bardzo lubię jeździć na rowerze. Jednak, gdy mam ruszyć w trasę po elbląskich ulicach, zawsze się zastanawiam czy może lepiej iść pieszo lub wybrać autobus. Jadąc rowerem natykam się bowiem na szereg przeszkód. O tym właśnie rozmawiamy z Markiem Kammem, elbląskim oficerem rowerowym.
- W Londynie coraz więcej służb korzysta z roweru, często najszybszego środka transportu w śródmieściu – mówi elbląski rowerzysta. - Oprócz setek policjantów czy urzędników miejskich, na rowerach coraz częściej można zauważyć pierwszą pomoc medyczną. Obecnie jest to kilkadziesiąt osób w mieście. Porównując zachodnie drogi rowerowe do naszych, elbląskich odnosi się wrażenie, że projektantom tych dróg przyświecały dwa zgoła odmienne cele – dodaje. - Wiadomo, że nie od razu Kraków zbudowano, ale skoro wydaje się już jakieś pieniądze, czy nie lepiej od razu zrobić to jak należy? Można odnieść wrażenie, że elbląskie drogi rowerowe są budowane tylko po to, by były, a nie komuś służyły. Nieprzyjemnie jeździ się też po półbrukowej kostce, ale na szczęście Prezydent Nowaczyk wprowadził już w marcu tego roku zarządzenie, według którego nowobudowane drogi dla rowerów mają być asfaltowe. Największą bolączką naszych dróg rowerowych jest ich przeplatanie się z chodnikiem dla pieszych, co stwarza problem dla jednych i drugich. Jako że drogi rowerowe powinny służyć przede wszystkim do szybkiego przemieszczania się (prędkość projektowa według specjalistów powinna wynosić min. 30km/h), a w mniejszym stopniu do przejażdżek rowerowych, dlatego nie powinno tam być ostrych zakrętów, przeplatania się z chodnikiem. Niezależnie od tego, jakie mamy i będziemy mieli drogi rowerowe wszyscy użytkownicy dróg: kierowcy samochodów, rowerzyści i piesi powinni nauczyć się wzajemnego szacunku – mówi rowerzysta.
A co na to wszystko elbląski oficer rowerowy?
Kto zaprojektował elbląskie drogi dla rowerów?
Marek Kamm: - Nie wiem, kto je zaprojektował, bo pierwsze powstawały w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i pewnie najstarsi urzędnicy tego już nie pamiętają. Z pewnością były to osoby nie jeżdżące rowerami i nie mające pojęcia o rodzajach nawierzchni, ich wpływu na jadący rower oraz geometrii łuków dróg dla rowerów. Dodatkowo, wykonawcy zapominali o normach prawnych, które jednoznacznie mówią np. jaka jest maksymalna wysokość uskoków na tych drogach. Gdyby się do nich stosowali, to nie musiałaby teraz być prowadzona akcja obniżania krawężników w ciągach przejazdów rowerowych.
Na mnie duże wrażenie robią drogi rowerowe w Europie Zachodniej. Są odseparowane od chodnika, bliżej ulicy jako osobny pas ruchu, nie są brukowane lecz asfaltowe.
- W krajach Europy Zachodniej dość dawno odeszło się od budowania wydzielonych dróg dla rowerów na rzecz uspokajania ruchu na ulicach, wytyczania pasów i kontrapasów w jezdniach ulic. Wydzielone drogi dla rowerów są tylko przy głównych ulicach, które przenoszą ruch tranzytowy i prędkość samochodów jest duża. Biorąc to pod uwagę, nasze rozwiązania są w starym stylu, jesteśmy na początku transformacji.
Czy jako rowerzysta spotkał się Pan z niebezpieczeństwem na drodze, z agresją ze strony kierowców? Ja często spotykam się z nagminnym brakiem kultury. Kierowcy rzadko przepuszczają przez pasy, w ogóle nie tylko rowerzystów, pieszych również. Na Zachodzie jest nawet taka niepisana zasada, że pieszy ma pierwszeństwo nawet tam, gdzie go nie ma. Mam wrażenie, że my Polacy nigdy się tego nie nauczymy.
- Spotkałem się wielokrotnie z próbami wymuszenia pierwszeństwa, co jest najczęstszym przewinieniem kierowców samochodów. Z otwartą agresją nie miałem styczności. Czasami też kierowcy nie zachowują przepisowego odstępu samochodu od roweru i wyprzedzają ,,na gazetę''. Zauważam po latach jeżdżenia po Elblągu pozytywne zmiany w zachowaniach kierowców. Oczywiście w dalszym ciągu należy zachować czujność na wszelkich wyjazdach z ulic poprzecznych, posesji, bram itp., bo rower jest z wiadomych przyczyn trudniejszy do zauważenia przez kierowcę.
Co zmieniłby Pan w Elblągu, żeby rowerzystom jeździło się lepiej, bezpieczniej, bo polskiej mentalności niestety nie zmienimy?
- Polską mentalność też zmienimy, ale to nie nastąpi od razu. Kraje zaawansowane w kulturze rowerowej politykę zniechęcania do samochodów zaczęły 40 lat temu. My w Elblągu skupiamy się obecnie na poprawie istniejącej infrastruktury, czyli obniżamy krawężniki, poprawiamy oznakowanie pionowe i poziome, usuwamy przeszkody (latarnie) z dróg dla rowerów, stawiamy stojaki rowerowe. Te działania można obejrzeć na moim blogu w dziale oficer rowerowy: http://marecky.bikestats.pl/c,16724,OR.html.
Czy Elbląg jest miastem bezpiecznym dla rowerzystów?
- Analiza zdarzeń wskazuje, że ich liczba (z udziałem rowerzystów) utrzymuje się na dość stałym poziomie około 40 rocznie. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę znaczny wzrost ruchu rowerowego w ostatnich kilku latach, to jest to tendencja pozytywna i wskazuje, że rowerzyści w Elblągu mogą czuć się bezpiecznie. Zdaję sobie jednak sprawę, że co innego fakty liczbowe, a co innego subiektywne poczucie bezpieczeństwa, które wielu osobom każe jechać rowerem po chodniku, a nie po jezdni.
Podoba mi się, że na przejściach dla pieszych pojawił się czerwony pas dla oznakowania, że tu jadą rowerzyści. Jest to miejsce widoczne dla kierowców, co zwiększa bezpieczeństwo na drodze.
- Oznakowanie przejazdów rowerowych czerwoną farbą to przykład dobrej praktyki wzięty z Europy. Tak, jak Pani zauważyła, poprawia on widoczność przejazdu dla kierowców, jak też pokazuje pieszym, że nie jest to powierzchnia dla nich. Mam nadzieję, że w przyszłym wszystkie elbląskie przejazdy będą już tak oznakowane.
Na ulicy Fromborskiej od ul. Ogólnej jest zakaz ruchu rowerów. Czy nie można zlikwidować tego zakazu przynajmniej od strony jadących z Krasnego Lasu? Jadący muszą wjechać pod zakaz albo pod prąd na drogę rowerową. Czy w planach jest modernizacja tej drogi?
- Zakaz jazdy na Fromborskiej został ustanowiony po kilku zdarzeniach drogowych z udziałem rowerzystów. Czyniłem starania, aby zniknął, ale nie udało się. Biegnąca wzdłuż droga dla rowerów jest do ul. Okrężnej dwukierunkowa, potem faktycznie jest wąsko. Nie trzeba jednak jechać nią aż do skrzyżowania z Ogólną, ale skorzystać z ul. Sobieskiego i jechać normalnie, po jezdni. Modernizacja tej drogi i jej przedłużenie do Jeleniej Doliny to śpiew przyszłości.
Czy nadal są projektowane tzw. ciągi rowerowo-piesze, które są niewygodne zarówno dla pieszych, jak i rowerzystów? Kiedy doczekamy się asfaltowych dróg rowerowych, które są notabene tańsze od pół-brukowych? I czy są już jakieś szanse na asfaltowe nawierzchnie na przebudowanych drogach nr 503 i 504?
- Wszystkie nowe drogi będą projektowane według tego zarządzenia http://um-elblag.samorzady.pl/art/id/22762. Obejmuje ono sprawy, o których Pani pisze i dużo, dużo więcej. Pozwoli na projektowanie i wykonane infrastruktury rowerowej na europejskim poziomie. Nie dotyczy to DW 503 i 504, bo to są projekty z lat 2008-2009. Pierwszą realizacją według nowych regulacji prawnych będzie droga dla rowerów wzdłuż ulicy Wschodniej, gdzie najprawdopodobniej powstanie jednostronna, dwukierunkowa droga dla rowerów.