Ugrzęźli na rozkopanych ulicach?

Za chwilę te inwestycje zostaną zakończone. Warto wówczas pamiętać o tym, kto miał odwagę je zrealizować i szukał na to sposobu – powiedział Jerzy Wcisła, były przewodniczący Rady Miejskiej Elbląga na dzisiejszej (17 kwietnia) konferencji prasowej, na której wystąpił razem z byłym prezydentem miasta Grzegorzem Nowaczykiem.
Obaj starali się wyjaśnić przyczyny porażki elbląskich władz w niedzielnym referendum.
– Życie toczy się dalej, Elbląg był, jest i będzie, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę na stanowisku prezydenta miasta, kto zasiada w Radzie Miejskiej – rozpoczął sentencjonalnie były prezydent Grzegorz Nowaczyk. – Referendum pokazuje przede wszystkim to, że wszystkie partie polityczne, które brały udział we władzy, odpowiadają za stan miasta.
Nawiązał do roli w referendum Jerzego Wilka i PiS-u, przypominając, że nawet ci radni nie głosowali przeciw przyjęciu budżetu Elbląga na ten rok.
– Referendum nie było i nie będzie wyborami, ponieważ jest to element demokracji bezpośredniej, który z założenia nie ma w sobie żadnych celów programowych, chodzi tylko o odwołanie władzy – kontynuował Grzegorz Nowaczyk, czyniąc aluzje do czekających nas wyborów. – Myślę, że skutkiem referendum będzie to, że w wyniku najbliższych wyborów nowe władze miasta będą tworzone w znacznie szerszym gronie niż to było do tej pory. Myślę, że włączą się do tego organizacje pozarządowe, trzeci sektor.
Jerzy Wcisła również sugerował, by nie łączyć wyników referendum z wynikami czekających nas wyborów. – Referendum nie jest wyborem wizji dla Elbląga – mówił. – To nie jest instytucja, która wybiera koncepcje, program, wybiera między różnymi opcjami. To instytucja, która, podejmując decyzje negatywne, nie zgadza się z czymś…
Potem obaj przeszli do próby podsumowania swoich rządów, nie odnosząc się jednak do spraw, które wypłynęły w trakcie kampanii Grupy Referendalnej. Mówili o bardzo złej sytuacji finansowej, w jakiej zastali miasto, obejmując władzę w 2010 roku.
– Ostatnie dwa lata to był także okres podejmowania trudnych społecznie decyzji. Za to wszystko dzisiaj płacimy – stwierdził Grzegorz Nowaczyk, wskazując m.in. na podwyżkę czynszów lokalach komunalnych, które nie były podnoszone od lat, czy wprowadzenie parkomatów. – Jestem przekonany, że te zmiany były konieczne, a przyniosą efekty naszemu miastu w ciągu najbliższych kilku lat.
Gdy obejmował władzę: – W kasie miasta nie było pieniędzy, miasto było zdecydowanie przeinwestowane różnego rodzaju pomysłami, które miały swoje źródło w możliwościach, jakie stworzyła Unia Europejska – przekonywał. – Były błędy na etapie projektowym, o czym najlepiej świadczą mosty na rzece Elbląg, wciąż jeszcze nieskończone, ale także błędy na etapie zarządzania procesem inwestycyjnym. Jestem przekonany, że te trudne decyzje, które podejmowaliśmy, będą zdyskontowane z korzyścią dla Elbląga w przyszłości. Gdybym dzisiaj miał o tym decydować, zrobiłbym to samo, może nie tak samo.
– My zostaliśmy odwołani między innymi za ten bałagan spowodowany remontami ulic, a ci, którzy nas za ten bałagan odwołali, być może będą przecinać wstęgi przy odbiorze tych inwestycji – cierpko podsumował Jerzy Wcisła.
Grzegorz Nowaczyk mówił też o sukcesach tej ekipy, które na razie może trudno dostrzec, ale których efekty elblążanie uznają już niebawem. – Najważniejszą rzeczą, która nam się udała w tej połowie kadencji, jest to, że Elbląg został wpisany na listę miast regionalnych, bo to powoduje wejście Elbląga do drugiej ligi polskich miast, znalezienie się na poziomie Olsztyna, Gorzowa czy Zielonej Góry, a to będzie miało wpływ na możliwości pozyskiwania przez Elbląg funduszy europejskich w latach 2014-2020.
Panowie mówili też trochę, choć bardzo enigmatycznie, o swoich planach na przyszłość. – My z tego miasta nie uciekamy, nie uciekamy od działalności publicznej – deklarował Jerzy Wcisła. – Jesteśmy obaj wyznawcami idei małych ojczyzn i Elbląg będzie nadal podmiotem naszych działań. Płacimy cenę za to, że mieliśmy odwagę wziąć się za remont tego miasta i dzisiaj Elbląg przypomina mieszkanie w trakcie remontu, w którym usuwane są tynki. Za chwilę inwestycje zostaną zakończone. Warto wówczas pamiętać o tym, kto miał odwagę zrealizować te inwestycje i szukał na to sposobu.
Od przyszłego tygodnia Elblągiem będzie zarządzała osoba pełniąca obowiązki prezydenta, desygnowana przez premiera Donalda Tuska.
Zobacz też materiał filmowy Telewizji Elbląskiej
Grzegorz Nowaczyk podsumowuje swoją skróconą kadencję
– Życie toczy się dalej, Elbląg był, jest i będzie, niezależnie od tego, kto sprawuje władzę na stanowisku prezydenta miasta, kto zasiada w Radzie Miejskiej – rozpoczął sentencjonalnie były prezydent Grzegorz Nowaczyk. – Referendum pokazuje przede wszystkim to, że wszystkie partie polityczne, które brały udział we władzy, odpowiadają za stan miasta.
Nawiązał do roli w referendum Jerzego Wilka i PiS-u, przypominając, że nawet ci radni nie głosowali przeciw przyjęciu budżetu Elbląga na ten rok.
– Referendum nie było i nie będzie wyborami, ponieważ jest to element demokracji bezpośredniej, który z założenia nie ma w sobie żadnych celów programowych, chodzi tylko o odwołanie władzy – kontynuował Grzegorz Nowaczyk, czyniąc aluzje do czekających nas wyborów. – Myślę, że skutkiem referendum będzie to, że w wyniku najbliższych wyborów nowe władze miasta będą tworzone w znacznie szerszym gronie niż to było do tej pory. Myślę, że włączą się do tego organizacje pozarządowe, trzeci sektor.
Jerzy Wcisła również sugerował, by nie łączyć wyników referendum z wynikami czekających nas wyborów. – Referendum nie jest wyborem wizji dla Elbląga – mówił. – To nie jest instytucja, która wybiera koncepcje, program, wybiera między różnymi opcjami. To instytucja, która, podejmując decyzje negatywne, nie zgadza się z czymś…
Potem obaj przeszli do próby podsumowania swoich rządów, nie odnosząc się jednak do spraw, które wypłynęły w trakcie kampanii Grupy Referendalnej. Mówili o bardzo złej sytuacji finansowej, w jakiej zastali miasto, obejmując władzę w 2010 roku.
– Ostatnie dwa lata to był także okres podejmowania trudnych społecznie decyzji. Za to wszystko dzisiaj płacimy – stwierdził Grzegorz Nowaczyk, wskazując m.in. na podwyżkę czynszów lokalach komunalnych, które nie były podnoszone od lat, czy wprowadzenie parkomatów. – Jestem przekonany, że te zmiany były konieczne, a przyniosą efekty naszemu miastu w ciągu najbliższych kilku lat.
Gdy obejmował władzę: – W kasie miasta nie było pieniędzy, miasto było zdecydowanie przeinwestowane różnego rodzaju pomysłami, które miały swoje źródło w możliwościach, jakie stworzyła Unia Europejska – przekonywał. – Były błędy na etapie projektowym, o czym najlepiej świadczą mosty na rzece Elbląg, wciąż jeszcze nieskończone, ale także błędy na etapie zarządzania procesem inwestycyjnym. Jestem przekonany, że te trudne decyzje, które podejmowaliśmy, będą zdyskontowane z korzyścią dla Elbląga w przyszłości. Gdybym dzisiaj miał o tym decydować, zrobiłbym to samo, może nie tak samo.
– My zostaliśmy odwołani między innymi za ten bałagan spowodowany remontami ulic, a ci, którzy nas za ten bałagan odwołali, być może będą przecinać wstęgi przy odbiorze tych inwestycji – cierpko podsumował Jerzy Wcisła.
Grzegorz Nowaczyk mówił też o sukcesach tej ekipy, które na razie może trudno dostrzec, ale których efekty elblążanie uznają już niebawem. – Najważniejszą rzeczą, która nam się udała w tej połowie kadencji, jest to, że Elbląg został wpisany na listę miast regionalnych, bo to powoduje wejście Elbląga do drugiej ligi polskich miast, znalezienie się na poziomie Olsztyna, Gorzowa czy Zielonej Góry, a to będzie miało wpływ na możliwości pozyskiwania przez Elbląg funduszy europejskich w latach 2014-2020.
Panowie mówili też trochę, choć bardzo enigmatycznie, o swoich planach na przyszłość. – My z tego miasta nie uciekamy, nie uciekamy od działalności publicznej – deklarował Jerzy Wcisła. – Jesteśmy obaj wyznawcami idei małych ojczyzn i Elbląg będzie nadal podmiotem naszych działań. Płacimy cenę za to, że mieliśmy odwagę wziąć się za remont tego miasta i dzisiaj Elbląg przypomina mieszkanie w trakcie remontu, w którym usuwane są tynki. Za chwilę inwestycje zostaną zakończone. Warto wówczas pamiętać o tym, kto miał odwagę zrealizować te inwestycje i szukał na to sposobu.
Od przyszłego tygodnia Elblągiem będzie zarządzała osoba pełniąca obowiązki prezydenta, desygnowana przez premiera Donalda Tuska.
Zobacz też materiał filmowy Telewizji Elbląskiej
Grzegorz Nowaczyk podsumowuje swoją skróconą kadencję
Piotr Derlukiewicz