UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

W skarpetkach wymarsz (copiątkowy felieton Marii Kasprzyckiej)

 
Elbląg, Maria Kasprzycka
Maria Kasprzycka (fot. archiwum prywatne)

Wizja wstąpienia Polski do Unii Europejskiej musiała we mnie wywołać umysłowe zaćmienie, bowiem porzuciłam swoje wysoce intratne zajęcie niezależnego geologa z uprawnieniami hydrogeologicznymi i… 1 maja 2004 roku, wraz z wstąpieniem do UE, objęłam stanowisko dyrektora Muzeum w Elblągu. Skoro w tym opętaniu najęłam się na psa podwórzowego, postanowiłam pilnować obejścia i szczekać, zamiast pchać się właścicielowi pod kołdrę i lizać stopy. Dlatego ego i kaprysy miłościwie i niemiłościwie władających miastem cierpliwie znosiłam, ciągnąc na siłę muzeum na europejski poziom.

Władzy moc

Początki były trudne, ale jakoś ruszyło. Udawało mi się przekonywać kolejnych prezydentów i radnych do tego, że warto inwestować w dziedzictwo i kulturę. Do czasu. Końcówka była już dramatyczna - kompletny brak porozumienia, nagana za pozyskanie środków UE, ręczne sterowanie nakazowo-zakazowe itp.. Jeszcze w poprzedniej kadencji despotyzm nowej władzy łagodziła większość radnych z PiS. Obecna koalicja z KO grzebie resztki podmiotowości i decyzyjności elblążan. Nie ma ucieczki. Nie wystarczyło odejście z muzeum, by umknąć hasającym sotniom. Po roku od odejścia dostałam zawiadomienie od rzecznika finansów publicznych, że w związku z negatywną opinią prezydenta załączoną do donosu na mnie, wnosi o nałożenie na mnie kary finansowej. To nawet mnie zaskoczyło. Zapobiegliwa władza zaoszczędziła już przecież na mojej odprawie, nie pozwalając dopracować ostatniego 1,5 miesiąca do emerytury, więc myślałam, że zaspokoiła swoją potrzebę upodlenia mnie. Sądziłam, że w mieście jest tak dużo ważnych problemów, że szkoda czasu na nękanie obecnych i byłych podwładnych składaniem pozwów, donosów czy rozdawaniem nagan. Jednak w tym mieście tak właśnie objawia się moc władzy. Na szczęście opinia prezydenta na temat mojej pracy nie wpływa na moją samoocenę. Nie wstydzę się tego, co po sobie zostawiłam. Obejmowałam muzeum jako kompletną ruinę – zostawiłam zmodernizowaną w 100 procentach instytucję, docenianą przez zagranicznych i polskich turystów oraz elblążan, dla których dziedzictwo kultury ma znaczenie. Niech teraz oni oceniają działania tak moje, jak i obecnych włodarzy.

 

Pryncypia

Samorząd czy gmina mogą być bogate tylko i wyłącznie dostatkiem swoich mieszkańców. Tego obecna władza elbląska nie chce przyjąć do wiadomości. Nie rozumie też, że lokalna społeczność musi funkcjonować jak zdrowa rodzina, gdzie dorośli nie zabiegają o zasiłki, tylko rzetelnie pracują, zapewniając maluchom byt i rozwój. Często nagradzają, motywując do działania. Tymczasem Elbląg podąża w stronę patologii, gdzie władza domaga się coraz więcej subwencji i dotacji, żonglowanie kasą staje się narzędziem nacisku na grupy mieszkańców, a ich artykułowane potrzeby są uciążliwym zawracaniem głowy. Niestety sama o zasobność miejskiej kasy i zamożność mieszkańców zadbać nie potrafi, co niebawem może doprowadzić część elblążan do prawdziwego ubóstwa. Powtarza tylko w kółko o „systematycznym zmniejszaniu przychodów, na które nie mają jako samorząd żadnego wpływu, co dotknie w konsekwencji wszystkich dziedzin życia”. O przychodach, na które samorządy mają wpływ, ani przewodniczący, ani prezydenci, ani radni nic nie mówią. O strategii i kierunku rozwoju też nie.

Najważniejszymi inwestycjami pozostają remonty dróg, potencjał turystyczno-rekreacyjny się kurczy, środki unijne przelatują zbyt często koło nosa. Jest tak źle, że nawet zdesperowani rodzice uczniów SP nr 9 ogłosili zbiórkę na remont szkoły, bo urzędnikom „nie udało się” pozyskać nań środków z Funduszu Norweskiego. Wpływy z PIT maleją, ale i elblążan jest coraz mniej. Nasze miasto staje się nieprzyjazne dla młodych rodzin, inwestorów, małych przedsiębiorców bądź samozatrudnionych. Horyzonty władz miejskich zamykają się na partyjnych towarzyszach, rodzinach i kolegach oraz kasie na wydatki. Przy tym za nic mają lokalnych przedsiębiorców i podatników, którzy im tą kasę napełniają.

 

Prosta decyzja

„Elblążczyzna” jest dla mnie najpiękniejszym miejscem na ziemi. Za każdym razem, gdy wracałam z najbardziej ekscytujących podróży, urzekała mnie jej odmienność. Fascynujący, różnorodny krajobraz, unikatowe bogactwo przyrody i niebanalna historia. Jednak sam Elbląg, w którym upatrywałam serce tego obszaru, sukcesywnie traci dla mnie tę wartość. Coraz trudniej godzić się ze świadomością, że wspólna kasa, do której wpływają od lat i moje podatki, zarządzana jest w antyspołeczny i antyrozwojowy sposób. Zdecydowałam więc założyć skarpetki, które jeszcze się uchowały i nie czekając na nowe ceny ciepła, wody, śmieci itp. rozpocząć kolejny, inspirujący rozdział w swoim życiu. Zachowując jednak sentyment do naszej małej ojczyzny postanowiłam tymczasem zostać dumną mieszkanką elbląskiego powiatu, w którym starosta potrafił zbudować wokół siebie koalicję ze wszystkich radnych oraz uszczęśliwioną obywatelką gminy zarządzanej przez wójta, który szanuje i dba o mieszkańców. A pan Wróblewski ze swoimi radnymi mogą ogłosi nowy sukces – skuteczne pozbycie się kolejnych podatników.

 

Rozstanie

To także koniec moich cyklicznych felietonów, choć nieraz pewnie jeszcze się odezwę – daleko wszakże nie uciekam. Za mną ciekawy rok budowania nowych relacji i inspirującej wymiany poglądów. Serdecznie Wam za to dziękuję. Jednak coraz trudniej i boleśniej komentować mi upadek Elbląga. Co pisać, gdy to niezwykle bogate kulturowo i tętniące życiem miasto, na naszych oczach zmienia się w peryferyjną mieścinę? Co jeszcze można powiedzieć o radnych zaganianych na nadzwyczajne sesje, by przyklepywali coś, o czym nie mają pojęcia i cieszyli się z tego, co przyniesie elblążanom kolejne troski? Czego oczekiwać od członków partii, których jedynym celem jest realizacja kaprysów kolegi z innej opcji? Jak zrozumieć kompletny brak ambicji i pozbywanie się trenera piłki nożnej wiodącego elbląską Olimpię do I ligi? Jak akceptować kolejne niedoróbki i chybione inwestycje? Ile jeszcze można pytać za Młynarskim:

„Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze”? I odpowiadać za nim:

„Bo w tym jest sedno, drodzy rodacy

By się faceci czuli potrzebni, w domu i w pracy.

Niechaj ta myśl im wzrok rozpromienia, niech zatrą ręce,

Że jeszcze tyle jest do spieprzenia, a będzie więcej”

Mimo to zmykam z nadzieją, że nie wszystko stracone, bo coraz mocniej własnym głosem mówią nowi, młodsi radni. Będę trzymać kciuki, by udało im się zmienić sposób zarządzania Elblągiem, który potrzebuje nowego, obiektywnego, menadżerskiego podejścia. I chętnie tu wrócę, gdy szansa na te zmiany się skrystalizuje. Czego wszystkim pozaelitarnym elblążanom szczerze życzę.

Maria Kasprzycka
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • Witam. Trafione w samo sedno. Władza w Elblągu jest kompletnie do bani. Szkoda słów. Pani Mario - dziękuję za felietony i życzę wielu sukcesów w powiecie elbląskim. :-)
  • Czekałam na Pani copiątkowe felietony z utęsknieniem. One otwierały oczy na stan faktyczny tego co się dzieje w moim mieście. Smutno się robi na wieść o rozstaniu z Pani wspaniałym piórem. Proszę nie przestawać pisać, bardzo proszę w imieniu swoim i z pewnością większości elblążan. Pani Mario niech Pani nas nie zostawia plisssss
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    45
    5
    rodzic z elbląga(2020-06-19)
  • Pani autorko oczywiście ma pani prawo do własnej oceny sytuacji, czy jest ona faktyczna nie wiem. Przeczytałem felieton z uwagą na pewno go zapamiętam. .. .Proszę tylko o wyjaśnienie tu cytuję ". .. Jeszcze w poprzedniej kadencji despotyzm nowej władzy łagodziła większość radnych z PiS. Obecna koalicja z KO grzebie resztki podmiotowości i decyzyjności elblążan. .. ."czym więc autorka kierowała się startując z list koalicji do sejmiku chwilę temu ???!!! Życzę autorce szczerze jeszcze wielu sukcesów i spokojnego życia jednak w pobliżu. .. .. oraz trafniejszego doboru znajomych lub współpracowników. .. .. Powodzenia! Szczerze żałauję, że felietonu o Referendum 2013 jednak nie było. .. ..
  • Najpiękniejsza informacja dnia!!!!! Pani Mario, nawet nie wie Pani jaką Nam Pani niespodziankę sprawiła - zaprzestając tych. .. .felietonów. HUUUURRRRAAAA!!!! Oby prędko Pani nie wróciła - te felietony była jak "flaki z olejem"
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    10
    56
    Znudzona elblążanka(2020-06-19)
  • Naruszyła pani dyscyplinę finansów publicznych ? Bo kara chyba jest za to ? Czy to prawda?
  • A co ma wspólnego odejście trenera Olimpii z jadem jakim co tydzień pluje się na prezydenta miasta. Bicie piany. Dobrze, że to już koniec twórczości pisarskiej Pani M.
  • @Kat_Na_Idiotów - 1.Większość radnych PIS zmuszała prezydenta do liczenia się z opozycją, co poszerzało spektrum w podejmowaniu decyzji. Te siłą rzeczy były bardziej demokratyczne i skierowane na interes wielu grup społecznych, a Rada zachowywała swoją podmiotowość. .Tymczasem krótko podsumuję 2013,ciekawa jestem też Pańskiego zdania. Wewnętrzne walki w PO, wykorzystane przez inne siły. Niezasłużenie ofiarą został G. Nowaczyk, a osoby, które najbardziej zaszkodziły, otrzepały się i dalej ciągną swoje. Pozdrawiam serdecznie
  • Chyba z radości, że to koniec tych wypocin, dam na mszę. Pani życzę zdrowia.
  • No, porównanie z psem. Hmmm. Nie trzeba zaraz wchodzić pod kołdrę, bo stąd raczej psa się przegania -ale żeby gryźć właściciela po kostkach i nie wpuszczać do jego obejścia a potem jeszcze kąsać po kostkach - to chyba niedobra analogia, bo raczej psy tak nie robią swoim właścicielom. A jeśli robią, to znaczy że coś z nimi nie tak.
  • Z większością tez w Pani felietonach sie ciężko bylo nie zgodzić. Byla Pani trybunem ludowym, obserwacje i diagnozy mialy swoją wagę, a skądinąd wiem że w piątki co niektórzy z łączności czy i z tych bliższych muzeum rejonów chodzili nadąsani. Zmuszala Pani do krytycznego spojrzenia na degenerujace to miasto sposoby sprawowania władzy. Za to się należą wielkie podziękowania i slowa uznania. Do końca nie zrozumiem Pani słabości dla PO, które jest wspolgrabarzem obecnego Elbląga. Rozumiem że ta słabość wynikała z relacji towarzyskich. Wątek ucieczki z podatkami poza Elbląg jest mi bliski. Uważam ze w obecnej sytuacji wspieranie podatkami tak nieudolnej władzy tylko spetryfikuje salonowy uklad w mieście. Gratuluję ze ma Pani te możliwość ucieczki poza Elbląg. A czytającym Moj post zadaję to pytanie do przemyślenia. Czy wiecie na co idą wasze podatki? Czy jesteście przekonani ze właściwie sa wydatkowane?
  • Poniewaz od stu lat nie wierze lewicy, lewakom, komuchom, to I tu moim zdaniem mam do czynienia z ta idea. Zarowno portfelik, jak magistrate jak P Maria jest z tej samej opcji, dlatego tez z duza nieufnoscia podchodzilem do dzialan ze strony Portfelika, P Marii, magistratu. Plusem P Marii to jej konkretne wyksztalcenie I uprawnienia. I po co CI to bylo, kobieto ?Garbusiarz cyklista
  • Szkoda, że to już koniec pani felietonów, było co czytać i było to dobrze napisane. Pozdrawiam pani Mario.
Reklama