UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

W sprawie śmierci małego Szymonka - najważniejsze są opinie biegłych

Elbląg, Kolejna rozprawa w sprawie śmierci Szymonka odbyła sie w Sądzie Okręgowym w Elblągu
Kolejna rozprawa w sprawie śmierci Szymonka odbyła sie w Sądzie Okręgowym w Elblągu

On, czyli Tomasz M., twierdzi, że przewrócił się na dziecko, ale nie powiedział o tym matce. Ona, czyli Marietta, nic nie słyszała i nie zauważyła, że z jej półtorarocznym synkiem dzieje się coś złego. – Dziecko ci umarło na rękach – mówił wzburzony biologiczny ojciec Szymonka.

Dziś (7 października) w Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa w związku ze śmiercią półtorarocznego Szymonka. Na ławie oskarżonych zasiada 23-letni Tomasz M. - prokuratura postawiła mu zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym synka konkubiny. Do tragedii doszło w grudniu ubiegłego roku w jednym z mieszkań przy ul. Nowowiejskiej. Sekcja zwłok wykazała, że półtoraroczny Szymonek zmarł w wyniku urazu jamy brzusznej, nastąpiło wówczas rozerwanie wątroby i krwotok wewnętrzny. Co do tego biegli są zgodni. Nie są jednak w stanie określić czy te obrażenia spowodowało silne uderzenie pięścią w brzuch czy – jak twierdzi oskarżony 23-letni Tomasz M. – przewrócenie się na dziecko.
       Dziś biegli z zakresu psychiatrii i psychologii wypowiadali się na temat stanu psychicznego Tomasza M.
       - Oskarżony nie jest ani chory psychicznie ani upośledzony umysłowo – mówiła doktor Maria Nesteruk, biegły psychiatra. – Ma zaburzenia depresyjne spowodowane sytuacją i izolacją. Jego intelekt określamy jako niski, choć mężczyzna funkcjonuje jako osoba sprawna intelektualnie. Jak sam przyznaje – kontynuowała dr Nesteruk – od 16 roku życia brał narkotyki, np. amfetaminę, marihuanę. Jednak nie jest od nich uzależniony.
       Po zatrzymaniu przez policję Tomasz M. został poddany badaniu na obecność narkotyków w organizmie. Wynik był pozytywny.
       - Badanie to jednak nie wykazało, że w dniu zatrzymania był po użyciu narkotyków, tyle, że w ogóle je zażywał – tłumaczyła biegła. – W trakcie czynu nie działał w stanie wzburzenia czy pod wpływem narkotyku.
       Tomasz M. przyznał, że po śmierci Szymonka, wieczorem, zapalił marihuanę. Wcześniej był karany za posiadanie narkotyków.
       Dziś obrońca oskarżonego, mecenas Józef Borkowski wskazywał na to, że Tomasz M. był emocjonalnie związany z małym Szymonkiem, synem konkubiny. Chciał się dowiedzieć od psychologa, czy w związku z tym, mężczyzna mógł dopuścić się zarzucanego mu czynu.
       - Może on reagować impulsywnie w trudnych sytuacjach, ale z przeprowadzonych testów wynika, że tłumi swoją agresję – mówiła podczas wideokonferencji psycholog Zofia Koziarska. – Ciężko stwierdzić czy ta sytuacja z grudnia 2008 r. była dla oskarżonego trudna. Jednak nawet rodzice, którzy stosują przemoc wobec swoich dzieci, deklarują, że je kochają…
       Dziś w sądzie przesłuchana została już po raz drugi Marietta, matka zmarłego Szymonka. Kobieta (obecnie oczekująca kolejnego dziecka) opowiadała o tragicznym zdarzeniu z grudnia 2008 r.
       - Słyszeliśmy rano, że Szymon się obudził i marudził – mówiła. – Tomek sam zaproponował, że pójdzie dać mu butelkę z mlekiem to może jeszcze zaśnie. Poszedł więc do pokoju obok. W tym czasie nie słyszałam, by Szymonek płakał, nie słyszałam też żadnych hałasów. Po jakimś czasie Tomek wrócił i powiedział, że mały nie chciał mleka, ale usnął. Tomek zaś wyszedł do fryzjera. Ja po kolejnych kilkudziesięciu minutach usłyszałam kolejne marudzenie synka. Wyjęłam go z łóżeczka, położyłam na kolanach. W rączce miał swój samochodzik, ale się nim nie bawił. Był mocno zaspany. I na moich rękach zasnął więc zaniosłam go do łóżeczka – mówiła z płaczem.
       - Dziecko ci na rękach umarło – nie wytrzymał Dariusz R., biologiczny ojciec dziecka, który w sprawie jest oskarżycielem posiłkowym. Do sądu jest doprowadzany z zakładu karnego.
       Sędzia upomniała mężczyznę. Marietta kontynuowała.
       - Zadzwoniłam jeszcze raz do Tomka, by zapytać czy jeszcze tego dnia do mnie przyjdzie. Stwierdził, że raczej nie, ale poprosiłam, by kupił mleko dla małego i mi przyniósł. Gdy przyszedł, poszłam - już zaniepokojona długim snem dziecka - sprawdzić co się dzieje. Szymonek nie oddychał, wybiegłam na klatkę schodową i wołałam o pomoc. W tym czasie Tomek chyba reanimował Szymonka, ale na pewno nie wiem, bo mnie przy tym nie było.
       Sędzia Elżbieta Kosecka – Sobczak chciała wiedzieć, jaką substancję zażyła Marietta, a której ślady wykryto w jej krwi po zatrzymaniu. Kobieta twierdziła, że nie stosowała żadnych leków, oprócz tabletek na uspokojenie, które podała jej po tragedii matka. Leczyła się też później psychiatrycznie i przyjmowała różne leki. Przerwała kurację po ok. dwóch miesiącach, bo ponownie zaszła w ciążę (twierdziła, że to lekarz psychiatra zasugerował jej takie rozwiązanie, ale ciąża była planowana).
       - W połowie stycznia br. zaczęłam się spotykać z nowym partnerem i teraz staramy się mieszkać razem – mówiła w sądzie.
       Marietta zaprzeczała, jakoby miała używać narkotyków, choć kontakt z nimi miała. Została bowiem skazana za handel narkotykami. Sprzedawała je m.in.…Tomaszowi M. w czasie, gdy jeszcze była związana z Dariuszem R.
       Oceny stanu Marietty nie podjęli się obecni dziś na sali sądowej psycholog i psychiatra. Obaj poprosili o wyznaczenie terminu badań.
       Natomiast adwokat Tomasza M. wystąpił o uchylenie aresztu tymczasowego dla swojego klienta. Sędzia odrzuciła wniosek tłumacząc, że nie zostali jeszcze przesłuchani wszyscy biegli, a to ich opinie są najważniejsze. Od nich zależy kwalifikacja czynu.
       - Istnieje obawa, że oskarżony może utrudniać proces, może unikać stawiania się w sądzie – mówiła sędzia Elżbieta Kosecka-Sobczak. - Areszt tymczasowy zostanie więc przedłużony o kolejne trzy miesiące.
       Kolejna rozprawa odbędzie się 30 października.
      
A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • niezła jest ta cała matka. Powinna na pierwszym planie dbać o przyszłość swojego dziecka a nie o własne zachcianki. Najpierw miała dziecko z kryminalistą potem związała się z narkomanem a teraz znowu ma jest w ciąży i ciekawe co sobą reprezentuje jej nowy konkubent. Lepiej żeby w takiej patologi dzieci się nie rodziły. ..
  • To wszystko nie mieści mi się w głowie. Ewidentnie matka ponosi winę. Jej zeznania są dla mnie przerażające. Nieodpowiedzialna. .. .jak można nie zauważyć, że coś złego dzieje się z dzieckiem???To okropne co ona opowiada. Może nie mam prawa tak pisać, ale uważam, że ona doskonale wiedziała, że dziecko zostało zbite. Chyba, że była naćpana. .. .. jak najmniej takich matek. .. .. ciekawe, jak będzie wychowywała drugie?też zawoła pomoc jak ono już umrze? bo przecież nie ukrywajmy. .. gdzie są narkotyki możliwe jest wszystko!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    prawdziwa matka(2009-10-07)
  • I dziwić się, że lekarze sterylizują kobiety!
  • powinni jej dać zakaz dziecioróbstwa i dawania d py szkoda dzieci i przyszłego dziecka głupia idiotko następne zabijecie i powiecie ze nic sie stalo albo ze tak samo chciało lub znów przeszkadzało bo wołało mamę lub jeść
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    MARIUSZ F(2009-10-07)
  • O bez kitu, co za patologia, konkubent narkoman, biologiczny doporwadzany z aresztu, matka z deprecha i kolejnym dzieciakiem w brzuchu. Brakuje, zeby nowopoczete bylo dzieckiem ojca matki.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    trechnik rodzinny(2009-10-07)
  • do technk rodzinny. Pomysl zanim coś napiszesz. Bo tobie tez czegos chyba brakuje
  • Serce mi pęka jak to czytam. .. jakim trzeba być zwyrodnialcem żeby skrzywdzić niewinne dziecko, małą bezbronną istotę. .. skazałabym na karę śmierci i matkę i konkubina. .. jak ten mały dzieciaczek musiał cierpieć :( Boże widzisz i nie grzmisz. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    mama Jasia(2009-10-07)
  • tu jeszcze nikt nie napisał, że ktoś skrzywdził dzieciaka, chyba, że masz na myśli poczęcie, tak to jest dla niego krzywda.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    pornos(2009-10-07)
  • Masakra oboje powinni isc siedzieć a może specjalnie tak zrobili bo im przeszkadzało brak słów co sie dzieje na tym świecie te dziecko drugie po porodzie powinni odrazu jej zabrac
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    ZSZOKOWANA(2009-10-07)
  • wysterylizować su. .. i tyle ile jeszcze dzieciaczków ma przez nią cierpieć
  • taka sprawiedliwość. .. jedne staną pod wiatr już są w ciąży dziecko jest dla nich wręcz ciężarem a wartościowe kobiety nie mogę mieć dzieci :(
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    bocius(2009-10-08)
  • Pomyslcie najpierw jakim akrobata musiał byc konkubent aby przewrócic sie na dziecko lezace w łózeczku?
Reklama