UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Wieczność i wdzięczność (copiątkowy felieton Marii Kasprzyckiej)

 
Elbląg, Maria Kasprzycka
Maria Kasprzycka (fot. archiwum prywatne)
Reklama

Będąc dzieckiem nie lubiłam cmentarzy, bo po prostu się ich bałam. Straszona duchami, prowadzana tam w listopadowym mroku, często w paskudną pogodę, omijałam je szerokim łukiem, kiedy tylko mogłam. Oswajałam się z nimi powoli i stopniowo.

Pierwsze przełamanie nastąpiło, gdy jako nastolatka latem znalazłam się na protestanckim cmentarzu w Niemczech. Mnóstwo zieleni i kwiatów, zamiast grobów w trawie polne kamienie z wyrytymi wspomnieniami osób, które odeszły. Sceneria pięknego parku, która oczarowywała. Inne magiczne miejsce znalazłam w starej Jerozolimie. W dolinie Cedronu, w pobliżu Złotej Bramy oraz na stoku Góry Oliwnej znajdują się najcenniejsze i najbardziej pożądane miejsca pochówków chrześcijańskiego, muzułmańskiego i żydowskiego świata - za tym zamurowanym wejściem ma się odbyć bowiem Sąd Ostateczny. Potem był założony w 1804 roku przez Napoleona cmentarz Pere Lachaise. Spędziłam tam długie godziny z poczuciem odwiedzania bliskich – ludzi, których książki czytałam, zachwycałam się ich muzyką i sztuką. Choć dzisiaj najbardziej fascynują mnie nekropolie i obyczaje pogrzebowe na Karaibach, prawdziwym odkryciem zmieniającym moje postrzeganie relacji pomiędzy żywymi a umarłymi była nekropolia kairska.

Al-Arfa to dzielnica biedoty powstała na terenie dwóch zabytkowych miejskich nekropolii. Według różnych źródeł Miasto Umarłych zamieszkuje około 2 mln Egipcjan, którzy zaczęli żyć i pracować między grobami z powodu rosnącej od lat 50. ubiegłego wieku urbanizacji Kairu. Ci, których nie było stać na kupienie czy wynajęcie mieszkania, znaleźli schronienie w zabudowaniach cmentarzy, które fundowano od 642 roku. Żyją na co dzień razem ze zmarłym, zajmując dawne mauzolea, gdyż grobowce w Mieście Umarłych nie przypominają znanych nam w Polsce czy Europie. Zgodnie ze starożytną tradycją miejsca pochówków w Egipcie budowano w formie domów-grobowców, które z daleka niczym nie różnią się od zwykłych domów mieszkalnych. Jedynie zamiast tabliczki z nazwiskiem mieszkańców budynku jest informacja o zmarłym. Największe budowle przygotowywane były z myślą o stworzeniu dogodnych miejsc do zabaw i spotkań żyjących jeszcze członków rodziny. 

Podobnie wygląda zabudowa karaibskich cmentarzy. Usytuowane są na zboczach gór z widokiem na morze. Większość grobów budowana jest na wzór niewielkiego domu z werandą. Dzięki temu zmarli członkowie rodzin nawet po śmierci mogą mieszkać w domu, a nie pod ziemią. Święto Zmarłych trwa dwa dni. 1 listopada wieczorem rodziny zbierają się na cmentarzach. Głównym celem jest wspominanie zmarłych, ale jest to też świetna okazja, by spotkać się z dawno nie widzianymi członkami rodziny. Wszędzie widać uśmiechnięte twarze, słychać śmiechy i rozmowy. Gdy znicze zostaną już zapalone, można poczuć się jak na rodzinnym festynie, pełnym gwaru i radości. Tereny cmentarne tak bardzo przypominają mieszkalne dzielnice, że w Dehais na Gwadelupie upierałam się, podziwiając panoramę na zboczu, że to z pewnością bungalowy. Owszem, potwierdził mój mąż – wieczyste. I tak też było.

  Elbląg, Karaibski cmentarz z widokiem, Sainte Anne, Martynika
Karaibski cmentarz z widokiem, Sainte Anne, Martynika (fot. Maria Kasprzycka)

Są i w Elblągu miejsca odbiegające od dzisiejszych cmentarnych standardów, gdzie jeszcze przed wojną znajdowały się miejscowe nekropolie. Rzadko zdajemy sobie sprawę, że stąpamy niekiedy po szczątkach naszych poprzedników. Dlatego warto przypomnieć i o nich, i o tych miejscach. Pasjonująco o przedwojennych cmentarzach opowiadał niegdyś, zmarły w lipcu tego roku, Janusz Charytoniuk w rozmowie z Jarosławem Grabarczykiem.

Jeden z większych dawnych kompleksów cmentarnych znajdował się przy ul. Sadowej. Jest tam mały, dobrze zabezpieczony i utrzymany cmentarzyk kościoła kalwińskiego. Miały też tu swoje miejsca pochówku gminy baptystów i parafii Trzech Króli, gdzie zachował się w dobrym stanie kamień nagrobny Franza Komnicka. W miejscu kompleksu cmentarnego związanego z kościołem św. Anny w 1960 roku założono park im. Traugutta. To tutaj miejsce swego spoczynku znalazło wielu zasłużonych elblążan, m.in. tłumacz i historyk literatury polskiej Henryk Nitschmann, historyk Max Toeppen czy sam Ferdynand Schichau. Po wojnie kościół został zburzony. Ocalała jedynie kaplica cmentarna. Sam cmentarz częściowemu zniszczeniu uległ już podczas budowy alei Grota-Roweckiego. Podobny los dotknął znajdujący się przed aresztem osiemnastowieczny cmentarz św. Mikołaja.

Pozostałością po szwedzkich fortyfikacjach i cmentarzu św. Jakuba jest mieszczący się przy ul. Armii Krajowej park Planty. Już w XIII wieku na cmentarzu przy świątyni św. Mikołaja brakowało miejsc na pochówki, w związku z tym w rejonie ul. Krótkiej założono wzmiankowany w 1256 r. cmentarz, a przy nim kościół pw. św. Jakuba. Świątynię rozebrano na początku XVII wieku, bo stała na linii planowanych fortyfikacji. Cenniejsze płyty nagrobne przeniesiono na cmentarz Bożego Ciała, który pełnił swe funkcje do końca XVIII wieku. Najbardziej wysunięta na północ nekropolia Elbląga znajduje się na wzgórzu u zbiegu ulic Odrodzenia i Robotniczej, gdzie teraz wznosi się kościół Świętej Rodziny. Miejsce grzebalne dla mieszkańców słabo jeszcze zaludnionej okolicy (katolików i protestantów) wytyczono tu w 1807 r. Ciągnący się między ulicami Robotniczą i Płk. Dąbka pas zieleni z brzozową alejką, to pozostałość po najstarszym elbląskim cmentarzu komunalnym, który powstał w 1909 r, a nazywany był Cmentarzem Ubogich lub Północnym. Po erygowaniu na przełomie XIX i XX wieku parafii protestanckiej św. Pawła i katolickiej św. Wojciecha cmentarz stracił znaczenie, gdyż zmarłych grzebano przy kościołach. Kiedy jednak w latach 30. zaczęło tam brakować miejsc, cmentarz wrócił do łask. U zbiegu ulic Brzeskiej i Browarnej znajdują się zaś pozostałości dawnego cmentarza żydowskiego. Jeszcze dwadzieścia lat temu można było natknąć się tu na macewy, a obok cmentarza stał domek strażnika tego miejsca.

Wspominając dzisiaj swoich bliskich pomyślmy więc i o tych, w większości już anonimowych, którzy kiedyś, jak my obecnie, żyli pełnią życia, budowali nasze miasto, kochali je. Pracowali, tworzyli, wychowywali dzieci, uczyli się, modlili. Im też należy się nasza wdzięczna pamięć. Bo wieczność, to pamięć przede wszystkim.

Maria Kasprzycka, elblążanka
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
  • Te słowa nie mają zastosowania dziś, bo ludzie poprzez dobrobyt i konsumpcję stali się podli, pełni zawiści, zazdrości a brak etyki i empatii widoczny jest w kazdej dziedziniec życia! I przestali zdawać sobie sprawę że wszystko może skończyć się w 1 sekundzie! Więc zanim zrobią świństwa niech o tym pomyślą bo nic nie trwa wiecznie!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    19 1
    (2019-11-01)
  • Do "gość": i taki tekst zachęca do przemyśleń, refleksji i wdzięczności.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    11 2
    (2019-11-01)
  • Pani Mario dobrze że w całym tym polskim grajdołku przypomina nam Pani o tym, że jesteśmy częścią świata.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    15 0
    (2019-11-01)
  • Piękne zdjęcie. Zazwyczaj ludzie wracający z urlopów nie mają takich, ale wszystko zależy od atrakcji urlopowych jakie sobie odbiorą.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    8 0
    (2019-11-01)
  • Dziękuję, doswiadczenia z ludzmi(niektorymi) zwlaszcza w pracy zawodowej zrobily swoje i zostawily trwaly ślad ! Ale takie wlasnie głupie, niewartosciowe czasy a koniec zawsze taki sam jak na zdjęciu i zadna pozycja ani pieniądze tego nie zmienią, ważna jest jedynie kwestia pamięci o Nas i czy ktoś zechce postawić zapalić świeczkę na grobie!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    5 2
    (2019-11-01)
  • Najdłużej w zyciu trwa starość bo każdy etap mija szybko i co niektórzy powinni zdać sobie sprawę że za to jak postępowali z ludzmi szurając ze starości po ulicy nogami nikt ręki im nie poda i jedynie spojrzy ze współczuciem! Kimkolwiek by nie byli i jakie funkcje by nie sprawowali, a takich tu nie brakuje!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    9 0
    (2019-11-01)
  • @Kierownik - Ze wzgledu na aparycje to połowę powinno odejść ze stanowiska bo odstraszają widokiem
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    6 0
    (2019-11-01)
  • Odczucia do dzisiejszego dnia ma Pani podobne do wielu, ale wspomnienia z podróży mocno inne, fajne.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    6 0
    (2019-11-01)
  • @Kierownik - Biedaku, ale się musisz męczyć ze swoją nienawiścią.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    7 4
    (2019-11-01)
  • Żenujące...brak słów!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    4 2
    (2019-11-01)
  • A gdyby tak pozostać tylko w klimacie poruszony przez autorkę. Bo i dzień szczególny i artykuł wyjątkowo temu sprzyjający. Niech w tym dniu dzisiejszym schowane zastaną wszelkie uprzedzenia i bądźmy cicho, cichutko. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11 0
    👁️(2019-11-01)
  • Lewackich wypocin ciąg dalszy. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7 15
    (2019-11-01)
Reklama