Wilk i Wróblewski już głosowali

Trwa druga tura wyborów samorządowych. Obaj kandydaci na prezydenta miasta już głosowali, jeden o godz. 11, drugi godzinę później. Tradycyjnie do urn poszli z najbliższymi.
O godzinie 11 w lokalu wyborczym w technikum mechanicznym przy ul. Komeńskiego głosował prezydent Jerzy Wilk. Tradycyjnie towarzyszyła mu małżonka Teresa. W jakim nastroju był urzędujący włodarz miasta, który ubiega się o kolejną kadencję?
- W dobrym nastroju – przyznał z uśmiechem Jerzy Wilk. - Uważam, że to co mogłem, zrobiłem. Starałem się przekonać mieszkańców do swojego programu i teraz wszystko w rękach wyborców.
Jaką frekwencję przy urnach wyborczych podczas dogrywki prognozuje?
- Wydaje mi się, że frekwencja będzie niższa niż podczas pierwszej tury wyborów – mówił Jerzy Wilk. - Część osób straciło swojego kandydata i nie pójdzie w ogóle zagłosować. Sądzę, że frekwencja będzie na poziomie ok. 30 procent.
Z kolei jego kontrkandydat, Witold Wróblewski, zagłosował w lokalu wyborczym przy ul. Bałuckiego o godz. 12. Towarzyszyła mu żona Dorota oraz córka Magdalena.
- Pogoda ładna, mam nadzieję, że elblążanie zagłosują dzisiaj. Jestem dobrej myśli, ale zawsze trzeba czekać na ostateczny werdykt. Decyzja elblążan jest najważniejsza, bo to oni są suwerenem, który decyduje. Każdy werdykt przyjmę z pokorą – mówił Wróblewski. - Trudno powiedzieć, jaka będzie frekwencja. Mam nadzieję, że ładna, słoneczna pogoda pozwoli elblążanom pójść na wybory.
- W dobrym nastroju – przyznał z uśmiechem Jerzy Wilk. - Uważam, że to co mogłem, zrobiłem. Starałem się przekonać mieszkańców do swojego programu i teraz wszystko w rękach wyborców.
Jaką frekwencję przy urnach wyborczych podczas dogrywki prognozuje?
- Wydaje mi się, że frekwencja będzie niższa niż podczas pierwszej tury wyborów – mówił Jerzy Wilk. - Część osób straciło swojego kandydata i nie pójdzie w ogóle zagłosować. Sądzę, że frekwencja będzie na poziomie ok. 30 procent.
Z kolei jego kontrkandydat, Witold Wróblewski, zagłosował w lokalu wyborczym przy ul. Bałuckiego o godz. 12. Towarzyszyła mu żona Dorota oraz córka Magdalena.
- Pogoda ładna, mam nadzieję, że elblążanie zagłosują dzisiaj. Jestem dobrej myśli, ale zawsze trzeba czekać na ostateczny werdykt. Decyzja elblążan jest najważniejsza, bo to oni są suwerenem, który decyduje. Każdy werdykt przyjmę z pokorą – mówił Wróblewski. - Trudno powiedzieć, jaka będzie frekwencja. Mam nadzieję, że ładna, słoneczna pogoda pozwoli elblążanom pójść na wybory.
A, mw