UWAGA!

Zabawne rozmowy o dawnych czasach

 
Elbląg, Dziś w Kawiarence Cleo rozmowy były zabawne
Dziś w Kawiarence Cleo rozmowy były zabawne (fot. MS)

Kamienne klocki, blaszane bączki, pozytywki, metalowe zestawy do składania samolotów, miniaturowe maszyny parowe, a nade wszystko lalki i liczne akcesoria dla nich - nawet części zamienne oraz peruki. Takimi zabawkami cieszyli się mali elblążanie na przestrzeni wieków. Skąd o tym wiemy? Z ogłoszeń prasowych, w których sprzedawcy, ale i procudenci reklamowali swój towar. Ręka w górę, kto wiedział, że Adolf Neufeldt, właściciel fabryki wyrobów blaszanych i emaliowanych wyszedł i do małego klienta?

O zabawkach, które cieszyły małych elblążan do 1945 r. rozmawiano podczas dzisiejszego (8 grudnia) spotkania w Kawiarence Cleo. Głos zabrał Piotr Adamczyk, pasjonat dawnych gier i pracownik Muzeum Archeologiczno-Historycznego. Przekopał prasę lokalną od 1799 r., bo wówczas pojawiły się w niej pierwsze informacje o sprzedawcach i rodzajach sprzedawanych zabawek. W XIX wieku, a zwłaszcza w jego drugiej połowie, nasiliła się liczba ogłoszeń w tej dziedzinie, ich szczegółowość, dzięki której można zrekonstruować nie tylko sieć sklepów, ale także lokalnych producentów, a nawet warsztaty oferujące naprawy zabawek oraz, co najciekawsze, asortyment produktów i ich ceny.
       Czym bawili sie mali elblążanie przed wiekami? Pierwsze ogłoszenie prasowe dotyczyło hełmu dla maluszków. Były też kuleczki do gry oraz pistoleciki.  Z czasem na rynku zagościły miniatury maszyn parowych, koniki na biegunach (w różnych pozycjach - w biegu, stojące, na kółkach), makiety samolotów - początkowo z tektury do sklejania, później metalowych - do skręcania. Pierwsze ogłoszenie o sprzedaży pluszowych misiów pojawiło się dopiero w roku 1912, a przez lata niesłabnącą popularnością cieszyły się lalki oraz akcesoria specjalnie dla nich przygotowane.
       - Kiedyś zabawki były wykonywane solidnie, a jak się zepsuły to się naprawiano w tzw. klinikach - opowiadał Piotr Adamczyk. - Pod koniec XIX w. popularna była Puppenklinik pani Pomeranz, która handlowała owocami, ale także zajmowała się naprawianiem lalek. W tamtych czasach popularne były zakłady, które oferowały części zamienne do lalek. Zdarzało się, że nawet peruki.
       Co oprócz zabawek cieszyło małych elblążan? Książki, gry planszowe, hitem były klocki kamienne.
       - Te Richtera wykonane z piaskowca miały szeroki zasięg, o czym świadczy instrukcja napisana w wielu językach m.in. angielskim, francuskim, polskim, ale i w arabskim - wskazywał Piotr Adamczyk.
       Na zabawkowy rynek wkraczali też przedsiębiorcy, którzy generalnie zajmowali się produkcją użytecznych przedmiotów dla dorosłych. Na rynek trafiały wiklinowe wózki dla lalek, a do małego klienta wyszedł nawet Adolf Neufeldt, właściciel fabryki wyborów blaszanych i emaliowanych.
       - Co mógł zaoferować? - zastanawiał się dziś elbląski muzealnik. - Może żołnierzyki, może zestawy garnków dla lalek?
       Dopiero pod koniec XIX wieku zaczęto zauważać, że dziecko to nie mały - dorosły, a istota indywidualna, która ma swoje specyficzne potrzeby.Do małych odbiorców skierowane były oferty np. fotografów, którzy w środy robili zdjęcia tylko małym klientom, a w prasie ogłoszenia o festynach.
       - W 1941 r. zrobiło się głośno o akcji zbierana zabawek dla dzieci zorganizowanej przez Hitlerjugend - mówił Piotr Adamczyk. - Zebrano ok. 29 tys. przedmiotów, wśród których były m.in indiańskie wigwamy, modele samolotów, ale i miniatury Bramy Targowej. Zorganizowano nawet wystawę, bo zbiórka przyniosła ogromną liczbę zabawek w 70 - tysięcznym mieście.

  Elbląg, Piotr Adamczyk i Wiesława Rymkiewicz-Domino
Piotr Adamczyk i Wiesława Rymkiewicz-Domino (fot. MS)

Po spotkaniu dyskutowano o zabawkach. Wspominano, kto odlewał samodzielnie w domu ołowiane żołnierzyki, a komu dziadek wystrugał karabin na wzór ruskiej pepeszy. Można było również zobaczyć oryginalne zabawki dawnych elblążan, m.in. porcelanową lalkę (w stanie co prawda opłakanym) czy misia, który ma z 80 lat.
       Piotr Adamczyk poszerza swoją wiedzę dotyczącą gier i zabaw dawnych elblążan i zaprasza do współpracy wszystkich, którzy w swoich archiwach domowych mają zabawki lub chociaż zdjęcia sprzed dziesięcioleci. Tak, by zbudować obraz dzieciństwa przodków. - Może kto ma i chciałby wypożyczyć np. tarcze szkolne - pyta muzealnik.
       Pomocą w poznaniu "małej" sfery życia służą znakomicie wspomnienia i fotografie elblążan urodzonych przed 1945 rokiem, nagrane przez elbląskie muzeum i zdygitalizowane w ramach projektu „Świadectwa”. Warto przyjść do muzeum i zapoznać się z tym spadkiem po przodkach.
      

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama