Zadłużeni, bo sięgają po euro

Postanowiliśmy zdementować pojawiające się informacje i przedstawić sytuację taką, jaka rzeczywiście jest – rozpoczął dzisiejszą (5 lutego) konferencję prasową prezydent Grzegorz Nowaczyk. Konferencja zapoczątkowała, jak zapowiada prezydent, częstsze spotkania władz z mediami i informowanie za ich pośrednictwem mieszkańców o rzeczywistych problemach miasta.
Oprócz prezydenta Nowaczyka uczestniczyli w niej wiceprezydenci Grażyna Kluge, Adam Witek i Tomasz Lewandowski.
Na pierwszy ogień poszło zadłużenie miasta. – Przede wszystkim, odebraliśmy od naszych partnerów finansowych informację o tym, że chcą kontynuować współpracę z Elblągiem związaną z finansowaniem inwestycji samorządu miasta – mówił prezydent. – A przypomnę, że dzisiaj miasto spłaca zobowiązania z lat 2003-2011. Te zobowiązania zgodnie z podpisanymi umowami na bieżąco spłacamy. Oczywiście mamy zabezpieczone w budżecie na wydatki bieżące i wydatki związane z kontynuowanymi oraz rozpoczynanymi inwestycjami, zatem nasza wiarygodność finansowa nie zmieniła się. Mamy zdolność kredytową, aby zaciągać nowe zobowiązania i spłacać te zobowiązania, które są do spłaty. Jesteśmy płatnikiem wiarygodnym, ale też jesteśmy partnerem coraz bardziej wymagającym dla drugiej strony. W tym roku będziemy szczególnie zwracali uwagę na zapisy w umowach, które dotyczą strony wykonującej zadanie, myślę tutaj o terminach zakończenia umów, bo z tym mieliśmy w roku 2011 i 2012 pewne problemy. Jako prezydent Elbląga jestem naprawdę usatysfakcjonowany z wiarygodności finansowej miasta, dlatego że Elbląg, podobnie jak inne samorządy, które realizują ambitne plany inwestycyjne, będzie stykał się w tym roku z trudnymi realiami panującymi w Polsce, ale także z tego powodu, że rok 2013 jest ostatnim rokiem przed wejściem w życie nowych wskaźników, które będą liczyły się w ocenie wiarygodności kredytowej poszczególnych samorządów.
Sytuację finansów miasta przedstawiła skarbnik miasta Rozalia Grynis. Przyznała, że planowany dług miasta na ten rok wynosi około 299 mln zł, ale większość polskich miast jest zadłużona, a na pewno te, które korzystają z pieniędzy unijnych.
– Następstwem sytuacji finansowej polskich samorządów były ubiegłoroczne kontrole NIK w zakresie długu publicznego – poinformowała Rozalia Grynis. – Taką kontrolą po raz pierwszy było objęte także nasze miasto. Kontrola trwała ponad trzy miesiące, zakończyła się w styczniu tego roku. Sprawdzana była strategia Pana Prezydenta zarządzania długiem publicznym, zdolność kredytowa, to, czy miasto płaciło karne odsetki od zobowiązań i jak wygląda kondycja finansowa miasta na dany moment. Ocena jest trzystopniowa: negatywna, pozytywna z uwagami i najwyższa – pozytywna. Jeżeli chodzi o nasze miasto, otrzymaliśmy ocenę pozytywną. To znaczy, że miasto nie ma płatności przeterminowanych, strategia zarządzania długiem została oceniona dobrze, zdolność kredytowa również.
Dług Elbląga wynosi obecnie około 55 proc. w stosunku do budżetu przy dopuszczalnym zadłużeniu 60 proc. Jeśli wyłączymy z tego, jak to robi Regionalna Izba Obrachunkowa, zadania współfinansowane i finansowane przez Unię Europejską, to ten wskaźnik wynosi około 36 proc. Polskie samorządy walczą obecnie, by wobec nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej zmienić sposób obliczania zadłużenia.
– Jest na to szansa, ponieważ w tej chwili wszystkie korporacje samorządowe: Związek Miast Polskich, Związek Gmin Wiejskich i Związek Powiatów, naciskają mocno na rząd , żeby ta ocena długu publicznego nie ograniczała możliwości inwestycyjnych samorządów – twierdzi prezydent Grzegorz Nowaczyk. – Od czterech-pięciu lat to samorządy są największym inwestorem w Polsce, przynajmniej jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych.
Nowaczyk przedstawił też pokrótce sytuację finansową miejskich spółek, zapowiadając wkrótce szczegółowe informacje o stanie każdej z nich.
– Sytuacja elbląskich spółek komunalnych, choć nie wszystkich, poprawia się – ocenił. – Na pewno możemy mówić o progresie w przypadku Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, Zarządu Portu Morskiego, Zakładu Utylizacji Odpadów, w mniejszym stopniu w przypadku Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Trudna sytuacja jest w Przedsiębiorstwie Dróg i Mostów, ale tutaj firma spija jeszcze piwo, które zostało nawarzone dwa-trzy lata temu przez podpisanie nie do końca przemyślanych kontraktów na usługi podwykonawcze przy inwestycjach, które dzieją się w Elblągu oraz małą skuteczność w pozyskiwaniu nowych zleceń na rynku zamówień publicznych.
Grzegorz Nowaczyk wymienił też pierwsze inwestycje, o których finansowanie miasto będzie zabiegać w nowej unijnej perspektywie finansowej. To wiadukt łączący Zatorze z miastem, most przez rzekę Elbląg łączący drogę nr 7 przez Kazimierzowo z terenami inwestycyjnymi na Modrzewinie, dojazd do nowych terenów inwestycyjnych na Terkawce, tzw. obwodnicę wschodnią i przebudowę najgorszego w tej chwili (zdaniem wiceprezydenta Adama Witka) skrzyżowania w mieście – Legionów - Piłsudskiego – Królewiecka - Kościuszki - Marymoncka.
Na pierwszy ogień poszło zadłużenie miasta. – Przede wszystkim, odebraliśmy od naszych partnerów finansowych informację o tym, że chcą kontynuować współpracę z Elblągiem związaną z finansowaniem inwestycji samorządu miasta – mówił prezydent. – A przypomnę, że dzisiaj miasto spłaca zobowiązania z lat 2003-2011. Te zobowiązania zgodnie z podpisanymi umowami na bieżąco spłacamy. Oczywiście mamy zabezpieczone w budżecie na wydatki bieżące i wydatki związane z kontynuowanymi oraz rozpoczynanymi inwestycjami, zatem nasza wiarygodność finansowa nie zmieniła się. Mamy zdolność kredytową, aby zaciągać nowe zobowiązania i spłacać te zobowiązania, które są do spłaty. Jesteśmy płatnikiem wiarygodnym, ale też jesteśmy partnerem coraz bardziej wymagającym dla drugiej strony. W tym roku będziemy szczególnie zwracali uwagę na zapisy w umowach, które dotyczą strony wykonującej zadanie, myślę tutaj o terminach zakończenia umów, bo z tym mieliśmy w roku 2011 i 2012 pewne problemy. Jako prezydent Elbląga jestem naprawdę usatysfakcjonowany z wiarygodności finansowej miasta, dlatego że Elbląg, podobnie jak inne samorządy, które realizują ambitne plany inwestycyjne, będzie stykał się w tym roku z trudnymi realiami panującymi w Polsce, ale także z tego powodu, że rok 2013 jest ostatnim rokiem przed wejściem w życie nowych wskaźników, które będą liczyły się w ocenie wiarygodności kredytowej poszczególnych samorządów.
Sytuację finansów miasta przedstawiła skarbnik miasta Rozalia Grynis. Przyznała, że planowany dług miasta na ten rok wynosi około 299 mln zł, ale większość polskich miast jest zadłużona, a na pewno te, które korzystają z pieniędzy unijnych.
– Następstwem sytuacji finansowej polskich samorządów były ubiegłoroczne kontrole NIK w zakresie długu publicznego – poinformowała Rozalia Grynis. – Taką kontrolą po raz pierwszy było objęte także nasze miasto. Kontrola trwała ponad trzy miesiące, zakończyła się w styczniu tego roku. Sprawdzana była strategia Pana Prezydenta zarządzania długiem publicznym, zdolność kredytowa, to, czy miasto płaciło karne odsetki od zobowiązań i jak wygląda kondycja finansowa miasta na dany moment. Ocena jest trzystopniowa: negatywna, pozytywna z uwagami i najwyższa – pozytywna. Jeżeli chodzi o nasze miasto, otrzymaliśmy ocenę pozytywną. To znaczy, że miasto nie ma płatności przeterminowanych, strategia zarządzania długiem została oceniona dobrze, zdolność kredytowa również.
Dług Elbląga wynosi obecnie około 55 proc. w stosunku do budżetu przy dopuszczalnym zadłużeniu 60 proc. Jeśli wyłączymy z tego, jak to robi Regionalna Izba Obrachunkowa, zadania współfinansowane i finansowane przez Unię Europejską, to ten wskaźnik wynosi około 36 proc. Polskie samorządy walczą obecnie, by wobec nowej perspektywy finansowej Unii Europejskiej zmienić sposób obliczania zadłużenia.
– Jest na to szansa, ponieważ w tej chwili wszystkie korporacje samorządowe: Związek Miast Polskich, Związek Gmin Wiejskich i Związek Powiatów, naciskają mocno na rząd , żeby ta ocena długu publicznego nie ograniczała możliwości inwestycyjnych samorządów – twierdzi prezydent Grzegorz Nowaczyk. – Od czterech-pięciu lat to samorządy są największym inwestorem w Polsce, przynajmniej jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych.
Nowaczyk przedstawił też pokrótce sytuację finansową miejskich spółek, zapowiadając wkrótce szczegółowe informacje o stanie każdej z nich.
– Sytuacja elbląskich spółek komunalnych, choć nie wszystkich, poprawia się – ocenił. – Na pewno możemy mówić o progresie w przypadku Elbląskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, Zarządu Portu Morskiego, Zakładu Utylizacji Odpadów, w mniejszym stopniu w przypadku Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Trudna sytuacja jest w Przedsiębiorstwie Dróg i Mostów, ale tutaj firma spija jeszcze piwo, które zostało nawarzone dwa-trzy lata temu przez podpisanie nie do końca przemyślanych kontraktów na usługi podwykonawcze przy inwestycjach, które dzieją się w Elblągu oraz małą skuteczność w pozyskiwaniu nowych zleceń na rynku zamówień publicznych.
Grzegorz Nowaczyk wymienił też pierwsze inwestycje, o których finansowanie miasto będzie zabiegać w nowej unijnej perspektywie finansowej. To wiadukt łączący Zatorze z miastem, most przez rzekę Elbląg łączący drogę nr 7 przez Kazimierzowo z terenami inwestycyjnymi na Modrzewinie, dojazd do nowych terenów inwestycyjnych na Terkawce, tzw. obwodnicę wschodnią i przebudowę najgorszego w tej chwili (zdaniem wiceprezydenta Adama Witka) skrzyżowania w mieście – Legionów - Piłsudskiego – Królewiecka - Kościuszki - Marymoncka.
Piotr Derlukiewicz