Zapis z kamery wyjaśni, ile osób zagłosowało

Niby wszystko się zgadza. Karty do głosowania zostały wydane, a następnie trafiły do urny. Jednak komitet wyborczy Danuty Oleksiak, kandydatki na wójta Gronowa Elbląskiego zastanawia się nad frekwencją. Zdaniem jego członków, w godzinach wieczornych na głosowanie przyszło ok. 100 osób, a w oficjalnych danych figuruje 245. Głównym dowodem ma być zapis monitoringu z Obwodowej Komisji Wyborczej nr 1. Sprawę bada prokuratura.
Do uchybień, które mogły mieć wpływ na wynik wyborów (w drugiej turze Danuta Oleksiak przegrała z Aleksandrem Lewickim 26 głosami) miało dojść w OKW nr 1 w Gronowie Elbląskim w godzinach wieczornych.
- W godzinach od 19 do 22 wydano 245 kart do głosowania potwierdzonych podpisami na listach spisu wyborców – mówił podczas dzisiejszej (22 grudnia) konferencji prasowej Waldemar Badeński z Komitetu wyborczego Danuty Oleksiak. – I karty te znalazły się w urnie. Tymczasem z wielu źródeł dowiadujemy się, że w tym czasie do lokalu wyborczego mogło przybyć nie więcej niż 100 osób. Tę kwestię powinien wyjaśnić zapis monitoringu. Kamera zarejestrowała ilość osób, które w godz. 19-22 wchodziły i wychodziły z budynku gimnazjum.
Zapis z kamery, jak również oświadczenia świadków stanowią materiał dowodowy, którym ma zająć się prokuratura. Wpłynęło bowiem do niej zawiadomienie o możliwości popełnienia fałszerstwa wyborczego.
- Długo trwało ustalanie tego, co wydarzyło się w tej komisji wyborczej wieczorem 5 grudnia – mówił Henryk Siedlecki, członek KWW Danuty Oleksiak. – Nie mieliśmy w tej komisji swojego przedstawiciela. Jednak, jak dowiedzieliśmy się od młodego człowieka, który w niej zasiadał – jego zdaniem – w godz. 19-22 zagłosowało nie więcej niż 100 osób. Twierdzi, że wie to dokładnie, bo założył się z kolegami o frekwencję i sam liczył przychodzących. Mamy podobne oświadczenia innych ludzi, którzy byli na wyborach i nie wiedzieli na sali więcej niż 5-6 osób – dodał. – Zarzuty są poważne dlatego tak dokładnie wszystko sprawdzamy. Jeśli nasze przypuszczenia okazałyby się prawdą to co 7 głos był nie ważny.
- No bo, jak inaczej? Doszło do cudu nad urną – zastanawiał się Waldemar Badeński.
Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Elblągu. W najbliższym czasie ma zostać przesłuchanych pierwszych 20 świadków.
Ponadto Danuta Oleksiak złożyła w piątek (17 grudnia) w Sądzie Okręgowym w Elblągu protest wyborczy przeciwko ważności wyborów. Domaga się ich unieważnienia z powodu przestępstwa fałszerstwa.
- Powstrzymam się od komentarzy do czasu wyjaśnienia sprawy przez organy państwowe – mówiła dziś dziennikarzom. – Odpieram od razu zarzuty, że pewnie jestem rozżalona przegraną i stąd te kroki. Nie. Mam stabilną sytuację zawodową i prywatną, ale tu nie miałam wyjścia. Trzeba dojść do prawdy.
Dochodzeniu tej prawdy nie sprzeciwia się wójt Aleksander Lewicki: - Rolą prokuratury jest sprawdzanie takich zgłoszeń - mówił nam 10 grudnia. - Mnie się wydaje, że nieprawidłowości nie było. Jest przecież komisja, podpisy, protokół.
- W godzinach od 19 do 22 wydano 245 kart do głosowania potwierdzonych podpisami na listach spisu wyborców – mówił podczas dzisiejszej (22 grudnia) konferencji prasowej Waldemar Badeński z Komitetu wyborczego Danuty Oleksiak. – I karty te znalazły się w urnie. Tymczasem z wielu źródeł dowiadujemy się, że w tym czasie do lokalu wyborczego mogło przybyć nie więcej niż 100 osób. Tę kwestię powinien wyjaśnić zapis monitoringu. Kamera zarejestrowała ilość osób, które w godz. 19-22 wchodziły i wychodziły z budynku gimnazjum.
Zapis z kamery, jak również oświadczenia świadków stanowią materiał dowodowy, którym ma zająć się prokuratura. Wpłynęło bowiem do niej zawiadomienie o możliwości popełnienia fałszerstwa wyborczego.
- Długo trwało ustalanie tego, co wydarzyło się w tej komisji wyborczej wieczorem 5 grudnia – mówił Henryk Siedlecki, członek KWW Danuty Oleksiak. – Nie mieliśmy w tej komisji swojego przedstawiciela. Jednak, jak dowiedzieliśmy się od młodego człowieka, który w niej zasiadał – jego zdaniem – w godz. 19-22 zagłosowało nie więcej niż 100 osób. Twierdzi, że wie to dokładnie, bo założył się z kolegami o frekwencję i sam liczył przychodzących. Mamy podobne oświadczenia innych ludzi, którzy byli na wyborach i nie wiedzieli na sali więcej niż 5-6 osób – dodał. – Zarzuty są poważne dlatego tak dokładnie wszystko sprawdzamy. Jeśli nasze przypuszczenia okazałyby się prawdą to co 7 głos był nie ważny.
- No bo, jak inaczej? Doszło do cudu nad urną – zastanawiał się Waldemar Badeński.
Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Elblągu. W najbliższym czasie ma zostać przesłuchanych pierwszych 20 świadków.
Ponadto Danuta Oleksiak złożyła w piątek (17 grudnia) w Sądzie Okręgowym w Elblągu protest wyborczy przeciwko ważności wyborów. Domaga się ich unieważnienia z powodu przestępstwa fałszerstwa.
- Powstrzymam się od komentarzy do czasu wyjaśnienia sprawy przez organy państwowe – mówiła dziś dziennikarzom. – Odpieram od razu zarzuty, że pewnie jestem rozżalona przegraną i stąd te kroki. Nie. Mam stabilną sytuację zawodową i prywatną, ale tu nie miałam wyjścia. Trzeba dojść do prawdy.
Dochodzeniu tej prawdy nie sprzeciwia się wójt Aleksander Lewicki: - Rolą prokuratury jest sprawdzanie takich zgłoszeń - mówił nam 10 grudnia. - Mnie się wydaje, że nieprawidłowości nie było. Jest przecież komisja, podpisy, protokół.
A