Żegnaj Jacku...

W środę na cmentarzu Dębica pożegnamy Jacka Błaszczyka, mediatora i adwokata, który był znany w Elblągu z działalności społecznej. Miał zaledwie 38 lat...
- Jacek był przede wszystkim dobrym człowiekiem, swoją działalnością burzył wizerunek adwokata, dla którego liczą się tylko pieniądze. Pomógł bezinteresownie wielu ludziom, nadal docierają do nas informacje o kolejnych sprawach, w których jego pomoc okazała się skuteczna – mówi Anna Olszewska, prezes Elbląskiego Centrum Mediacji, z którym przez lata współpracował Jacek Błaszczyk. - Był z nami od początku tworzenia w Elblągu ośrodka pomocy dla osób pokrzywdzonych przestępstwem, to jest jego dziecko. Mocno zaangażował się też w tworzenie sieci takich ośrodków w całym województwie.
Jacek Błaszczyk był najpierw mediatorem, potem również adwokatem. - Na salach sądowych wielokrotnie podkreślał, że on do adwokatury przyszedł z mediacji. I że jest wielkim zwolennikiem rozstrzygania sporów właśnie tą drogą – dodaje Anna Olszewska.
Prowadził bezpłatne dyżury prawnicze w wielu miejscowościach regionu elbląskiego, m.in. Tolkmicku, Młynarach czy Łęczu. - To był człowiek-dusza. Nie znam nikogo, kto by o nim powiedział jakieś złe słowo. Był moim najlepszym przyjacielem - dodaje Anna Olszewska.
Miał 38 lat, przegrał walkę z ciężką chorobą, od dwóch miesięcy walczył o życie w szpitalu. Pozostawił żonę i dwójkę małych dzieci.
W środę zostanie pożegnany przez rodzinę, najbliższych i znajomych. Msza święta żałobna odbędzie się o godz. 12 w kościele Błogosławionej Franciszki Siedliskiej przy ul. Willowej. Po mszy odbędzie się pogrzeb na cmentarzu Dębica, przy Nowym Domu Pogrzebowym.
Jacek Błaszczyk był najpierw mediatorem, potem również adwokatem. - Na salach sądowych wielokrotnie podkreślał, że on do adwokatury przyszedł z mediacji. I że jest wielkim zwolennikiem rozstrzygania sporów właśnie tą drogą – dodaje Anna Olszewska.
Prowadził bezpłatne dyżury prawnicze w wielu miejscowościach regionu elbląskiego, m.in. Tolkmicku, Młynarach czy Łęczu. - To był człowiek-dusza. Nie znam nikogo, kto by o nim powiedział jakieś złe słowo. Był moim najlepszym przyjacielem - dodaje Anna Olszewska.
Miał 38 lat, przegrał walkę z ciężką chorobą, od dwóch miesięcy walczył o życie w szpitalu. Pozostawił żonę i dwójkę małych dzieci.
W środę zostanie pożegnany przez rodzinę, najbliższych i znajomych. Msza święta żałobna odbędzie się o godz. 12 w kościele Błogosławionej Franciszki Siedliskiej przy ul. Willowej. Po mszy odbędzie się pogrzeb na cmentarzu Dębica, przy Nowym Domu Pogrzebowym.
RG