Kolejna ofiara substancji "nie do spożycia"

Wczoraj (4 grudnia) do Szpitala Miejskiego w Elblągu trafił 16-letni chłopiec z podejrzeniem zatrucia środkami odurzającymi. Policjanci ustalili, że były to dopalacze, które palił wspólnie z kolegą. To kolejna już ofiara chemicznego handlu substancjami „nie do spożycia”. Młodzież wciąż się nabiera myśląc, że są to środki odurzające, które nietrudno kupić w sklepie z tzw. zapachami.
Młodzież kupuje dopalacze, gdyż myśli że to są narkotyki lub inne substancje odurzające. Policjanci przebadali zabezpieczone środki w jednym z elbląskich sklepów. Wyniki badań nie potwierdziły nawet śladowych ilości substancji odurzających.
- Nastolatki kupując „dopalacze” po to by zaimponować rówieśnikom – mówi jeden z policjantów kryminalnych.- Na tym właśnie bazują ci, którzy sprzedają takie produkty. Moim zdaniem równie dobrze można zacząć palić proszek do prania, nabić fajkę zmieloną kostką do toalety lub po prostu napić się benzyny. Efekt będzie ten sam - osoba wyląduje w szpitalu.
Walka z dopalaczami to nie tyle walka z substancjami, które są sprzedawane, ale także z głupotą kupujących. 16-latek, który palił te substancje trafił do szpitala, jak określił lekarz, w stanie średnio ciężkim. Został znaleziony wczoraj około godziny 14.00 za garażami przy ul. Próchnika w Elblągu. Podobne zdarzenie miało miejsce 7 listopada br. Wówczas 15-letni chłopiec wziął tzw. „Rozmarynowy Ogród” kupiony w jednym ze sklepów na terenie Elbląga. On również był hospitalizowany.
Pod koniec sierpnia i września br. funkcjonariusze weszli do jednego z elbląskich sklepów, który oferował kadzidła i różnego rodzaju inne specyfiki zapachowe. Zabezpieczony towar był poddany analizie laboratoryjnej. Wyniki wskazały, że nie zawierał substancji zabronionych. Jednak młodzież często takie specyfiki, które mimo wyraźnego napisu na opakowaniu – nie do spożycia, kupuje i próbuje wprowadzić do organizmu między innymi poprzez palenie. Pod koniec września br. z podobnymi objawami zatrucia trafił do szpitala 23-latek z Elbląga. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak do dziś ma problemy z prawidłowym funkcjonowaniem układu oddechowego. Tego typu sprawy, wspólnie z Policją bada również SANEPID.
- Nastolatki kupując „dopalacze” po to by zaimponować rówieśnikom – mówi jeden z policjantów kryminalnych.- Na tym właśnie bazują ci, którzy sprzedają takie produkty. Moim zdaniem równie dobrze można zacząć palić proszek do prania, nabić fajkę zmieloną kostką do toalety lub po prostu napić się benzyny. Efekt będzie ten sam - osoba wyląduje w szpitalu.
Walka z dopalaczami to nie tyle walka z substancjami, które są sprzedawane, ale także z głupotą kupujących. 16-latek, który palił te substancje trafił do szpitala, jak określił lekarz, w stanie średnio ciężkim. Został znaleziony wczoraj około godziny 14.00 za garażami przy ul. Próchnika w Elblągu. Podobne zdarzenie miało miejsce 7 listopada br. Wówczas 15-letni chłopiec wziął tzw. „Rozmarynowy Ogród” kupiony w jednym ze sklepów na terenie Elbląga. On również był hospitalizowany.
Pod koniec sierpnia i września br. funkcjonariusze weszli do jednego z elbląskich sklepów, który oferował kadzidła i różnego rodzaju inne specyfiki zapachowe. Zabezpieczony towar był poddany analizie laboratoryjnej. Wyniki wskazały, że nie zawierał substancji zabronionych. Jednak młodzież często takie specyfiki, które mimo wyraźnego napisu na opakowaniu – nie do spożycia, kupuje i próbuje wprowadzić do organizmu między innymi poprzez palenie. Pod koniec września br. z podobnymi objawami zatrucia trafił do szpitala 23-latek z Elbląga. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, jednak do dziś ma problemy z prawidłowym funkcjonowaniem układu oddechowego. Tego typu sprawy, wspólnie z Policją bada również SANEPID.
Jakub Sawicki, zespół prasowy KMP w Elblągu