Łatwe łupy

Nieuwagę właścicieli telefonów komórkowych, portfeli, torebek i saszetek wykorzystywał 14-latek, który trafił do Policyjnej Izby Dziecka. Okradał pacjentów szpitali, klientów supermarketów, a także małych sklepów. W sumie ma na swoim koncie 20 kradzieży.
Złodziejaszek „pracował” od roku, właściwie na terenie całego miasta. Wpadł w poniedziałek 19 marca w jednym z elbląskich supermarketów.
- Ochrona sklepu nie pozwoliła mu na opuszczenie obiektu z kradzionymi słodyczami - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. - Po przesłuchaniu został zwolniony. Dzień później chłopiec ponownie trafił w ręce policjantów, okazało się bowiem, że na swoim koncie ma znacznie więcej.
Policjanci do walki z przestępczością przeciwko mieniu ustalili, że 14-latek, będący wychowankiem jednej z placówek opiekuńczych, kradł głównie pozostawione bez opieki mienie. Do działania prowokowała go nieuwaga właścicieli.
- Na początku marca tego roku z jednej ze szpitalnych sal ukradł leżący na stoliku damski portfel, w którym była karta bankomatowa oraz 100 zł - wylicza Jakub Sawicki. - W grudniu ubiegłego roku zabrał saszetkę damską w jednym ze sklepów mieszczących się w galerii supermarketu. Znajdujące się tam 100 zł wydał na własne potrzeby. Nie pogardził również saszetką, którą ukradł na parkingu sklepu przy ul. Teatralnej. Jego łupem padło wówczas 300 zł oraz dokumenty. W listopadzie 2006 r. w sklepie przy ul. Nowowiejskiej z koszyka z zakupami wyjął portfel. Starsza pani straciła 100 zł oraz kartę bankomatową. W tym samym miesiącu w sklepie przy ul. Teatralnej z punktu obsługi ukradł torebkę. Było tam 150 zł. W październiku 2006r. odwiedził szpital wojewódzki. W mieszczącym się tam barze na stoliku leżał portfel. 14-latek wzbogacił się o kolejną sumę. W czerwcu 2006 r. z jednej z klatek schodowych bloków Osiedla „Za Politechniką” ukradł pozostawiony w wózku dziecięcym portfel, w którym było 150 zł. Również w czerwcu z terenu gildii ukradł pozostawioną bez opieki torebkę damską. Torebka wisiała na wieszaku przy przebieralni, a jej właścicielka straciła dokumenty, kosmetyki oraz drobne pieniądze. Ponownie w grudniu w sklepie spożywczym przy ul. Grochowskiej ukradł leżący na ladzie telefon komórkowy. Aparat padł również jego łupem w listopadzie 2006 r. Wówczas zabrał go idącemu ul. Kościuszki pijanemu mężczyźnie. Teren budowy hali sportowej przy ul. Grunwaldzkiej to kolejne miejsce, jakie odwiedził 14-latek. Jego uwagę zwróciła wisząca na krześle kurtka. W kieszeni był telefon komórkowy. Aparat sprzedał na rynku za 150 zł. Następne 160 zł zarobił na sprzedaży komórki skradzionej z salonu gier przy ul. Brzozowej. Komórka zginęła również w styczniu ze sklepu przy ul. Płk. Dąbka. 500 zł to suma, jaką nieletni wyjął z kradzionej na terenie supermarketu saszetki. Było to w czerwcu ubiegłego roku. Również w czerwcu, w tym samym obiekcie handlowym zabrał pozostawioną na ladzie przy kasie torebkę. Nieuwagę kobiety wykorzystał w sierpniu 2006 r. Zaaferowana paleniem papierosa kobieta nie zauważyła, jak z jej otwartej torebki ginie portfel z 30 zł. Ponownie w listopadzie ukradł na targowisku miejskim damską kosmetyczkę, w której było 300 zł oraz w supermarkecie wyjął z plecaka portfel z 40 zł.
Kradzione pieniądze chłopak wydawał na własne potrzeby, m.in. na słodycze czy opłacanie salonów gier. Po zatrzymaniu przyznał się do popełnienia wymienionych czynów i wskazał również miejsca i metody swoich działań. Jego sprawa trafi do sądu rodzinnego i nieletnich.
- Opisane przestępstwa pokazują, jak łatwo można stracić mienie, nawet pod swoim okiem - podsumowuje Jakub Sawicki. - Nie ułatwiajmy życia złodziejom - wykażmy się uwagą, wyobraźnią i baczniej pilnujmy własnych rzeczy oraz kontrolujmy sytuację w miejscach publicznych.
- Ochrona sklepu nie pozwoliła mu na opuszczenie obiektu z kradzionymi słodyczami - mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego KMP w Elblągu. - Po przesłuchaniu został zwolniony. Dzień później chłopiec ponownie trafił w ręce policjantów, okazało się bowiem, że na swoim koncie ma znacznie więcej.
Policjanci do walki z przestępczością przeciwko mieniu ustalili, że 14-latek, będący wychowankiem jednej z placówek opiekuńczych, kradł głównie pozostawione bez opieki mienie. Do działania prowokowała go nieuwaga właścicieli.
- Na początku marca tego roku z jednej ze szpitalnych sal ukradł leżący na stoliku damski portfel, w którym była karta bankomatowa oraz 100 zł - wylicza Jakub Sawicki. - W grudniu ubiegłego roku zabrał saszetkę damską w jednym ze sklepów mieszczących się w galerii supermarketu. Znajdujące się tam 100 zł wydał na własne potrzeby. Nie pogardził również saszetką, którą ukradł na parkingu sklepu przy ul. Teatralnej. Jego łupem padło wówczas 300 zł oraz dokumenty. W listopadzie 2006 r. w sklepie przy ul. Nowowiejskiej z koszyka z zakupami wyjął portfel. Starsza pani straciła 100 zł oraz kartę bankomatową. W tym samym miesiącu w sklepie przy ul. Teatralnej z punktu obsługi ukradł torebkę. Było tam 150 zł. W październiku 2006r. odwiedził szpital wojewódzki. W mieszczącym się tam barze na stoliku leżał portfel. 14-latek wzbogacił się o kolejną sumę. W czerwcu 2006 r. z jednej z klatek schodowych bloków Osiedla „Za Politechniką” ukradł pozostawiony w wózku dziecięcym portfel, w którym było 150 zł. Również w czerwcu z terenu gildii ukradł pozostawioną bez opieki torebkę damską. Torebka wisiała na wieszaku przy przebieralni, a jej właścicielka straciła dokumenty, kosmetyki oraz drobne pieniądze. Ponownie w grudniu w sklepie spożywczym przy ul. Grochowskiej ukradł leżący na ladzie telefon komórkowy. Aparat padł również jego łupem w listopadzie 2006 r. Wówczas zabrał go idącemu ul. Kościuszki pijanemu mężczyźnie. Teren budowy hali sportowej przy ul. Grunwaldzkiej to kolejne miejsce, jakie odwiedził 14-latek. Jego uwagę zwróciła wisząca na krześle kurtka. W kieszeni był telefon komórkowy. Aparat sprzedał na rynku za 150 zł. Następne 160 zł zarobił na sprzedaży komórki skradzionej z salonu gier przy ul. Brzozowej. Komórka zginęła również w styczniu ze sklepu przy ul. Płk. Dąbka. 500 zł to suma, jaką nieletni wyjął z kradzionej na terenie supermarketu saszetki. Było to w czerwcu ubiegłego roku. Również w czerwcu, w tym samym obiekcie handlowym zabrał pozostawioną na ladzie przy kasie torebkę. Nieuwagę kobiety wykorzystał w sierpniu 2006 r. Zaaferowana paleniem papierosa kobieta nie zauważyła, jak z jej otwartej torebki ginie portfel z 30 zł. Ponownie w listopadzie ukradł na targowisku miejskim damską kosmetyczkę, w której było 300 zł oraz w supermarkecie wyjął z plecaka portfel z 40 zł.
Kradzione pieniądze chłopak wydawał na własne potrzeby, m.in. na słodycze czy opłacanie salonów gier. Po zatrzymaniu przyznał się do popełnienia wymienionych czynów i wskazał również miejsca i metody swoich działań. Jego sprawa trafi do sądu rodzinnego i nieletnich.
- Opisane przestępstwa pokazują, jak łatwo można stracić mienie, nawet pod swoim okiem - podsumowuje Jakub Sawicki. - Nie ułatwiajmy życia złodziejom - wykażmy się uwagą, wyobraźnią i baczniej pilnujmy własnych rzeczy oraz kontrolujmy sytuację w miejscach publicznych.
A