Nigdzie nie zjadę, bo nie mam na to czasu
31-letni Marcin P. trafił do policyjnego aresztu po tym, jak odmówił zatrzymania się do kontroli drogowej (powiedział policjantom, że „nie ma czasu”), a następnie, gdy już jednak udało się go zatrzymać, groził policjantom i szarpał się z nimi.
Zdarzenie rozegrało się wczoraj (10 września) po godzinie 16 na ulicy Bema.
- Patrolujący miasto policjanci z ruchu drogowego zauważyli jadące w stronę ul. Komeńskiego osobowe BMW, którego kierowca nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa – mówi sierż. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Postanowili więc zatrzymać go do kontroli drogowej. Policjanci zrównali się z pojazdem i nakazali mężczyźnie kierującemu samochodem zjechanie w pobliską ulicę i zatrzymanie się do kontroli. W odpowiedzi usłyszeli: że on nigdzie nie zjedzie, bo nie ma na to czasu.
- Funkcjonariusze postanowili jednak mimo to zatrzymać 31-latka i skontrolować jego pojazd – kontynuuje sierżant Nowacki. - W tym celu zajechali mu drogę, ale to tylko rozzłościło kierowcę, który najpierw, gdy tylko mundurowi podeszli do jego auta zaczął powoływać się na swoje znajomości, później natomiast straszył policjantów zwolnieniem ze służby. Na koniec z jego ust padła groźba „załatwienia" jednego z kontrolujących go policjantów. Gdy do tych słów doszły czyny, czyli szarpanie i odpychanie interweniujących funkcjonariuszy ci użyli wobec agresora siły i po chwili siedział on już w kajdankach w policyjnym radiowozie.
Na tylnym siedzeniu BMW policjanci zauważyli przykrytą bluzą wiatrówkę. W pierwszej chwili - z uwagi na nietypowe zachowanie się kierowcy - funkcjonariusze myśleli, że mają do czynienia z nietrzeźwym kierującym. Po zbadaniu go alkotestem oraz narkotykowym testerem okazało się, że kierowca jest trzeźwy. Teraz za swoje czyny może odpowiedzieć przed sądem. Za kierowanie gróźb wobec osoby może mu grozić do 2 lat pozbawienia wolności.
- Patrolujący miasto policjanci z ruchu drogowego zauważyli jadące w stronę ul. Komeńskiego osobowe BMW, którego kierowca nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa – mówi sierż. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Postanowili więc zatrzymać go do kontroli drogowej. Policjanci zrównali się z pojazdem i nakazali mężczyźnie kierującemu samochodem zjechanie w pobliską ulicę i zatrzymanie się do kontroli. W odpowiedzi usłyszeli: że on nigdzie nie zjedzie, bo nie ma na to czasu.
- Funkcjonariusze postanowili jednak mimo to zatrzymać 31-latka i skontrolować jego pojazd – kontynuuje sierżant Nowacki. - W tym celu zajechali mu drogę, ale to tylko rozzłościło kierowcę, który najpierw, gdy tylko mundurowi podeszli do jego auta zaczął powoływać się na swoje znajomości, później natomiast straszył policjantów zwolnieniem ze służby. Na koniec z jego ust padła groźba „załatwienia" jednego z kontrolujących go policjantów. Gdy do tych słów doszły czyny, czyli szarpanie i odpychanie interweniujących funkcjonariuszy ci użyli wobec agresora siły i po chwili siedział on już w kajdankach w policyjnym radiowozie.
Na tylnym siedzeniu BMW policjanci zauważyli przykrytą bluzą wiatrówkę. W pierwszej chwili - z uwagi na nietypowe zachowanie się kierowcy - funkcjonariusze myśleli, że mają do czynienia z nietrzeźwym kierującym. Po zbadaniu go alkotestem oraz narkotykowym testerem okazało się, że kierowca jest trzeźwy. Teraz za swoje czyny może odpowiedzieć przed sądem. Za kierowanie gróźb wobec osoby może mu grozić do 2 lat pozbawienia wolności.
oprac. A