UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Pierwszy, drugi, trzeci...

Jutro elbląski sąd zdecyduje, czy główna księgowa olsztyńskiej spółdzielni mieszkaniowej „Pojezierze” trafi do aresztu.

Dziś Władysławie W. został postawiony kolejny zarzut, taki sam, jaki w ubiegłym tygodniu, przedstawiono zawieszonemu prezesowi „Pojezierza” Zenonowi P., który od pewnego czasu siedzi już w areszcie.
     - Ten wątek dotyczy spółdzielcy, który mimo uregulowania zaległości czynszowych został wyeksmitowany - wyjaśnia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Elblągu Maria Bąk. - Następnie, wykorzystując niewiedzę tej osoby co do warunków zamiany mieszkań znajdujących się w różnych
     spółdzielniach, stwarzając pozory zamiany lokali, Władysława W. podstępnie wyłudziła od niego pokwitowanie odbioru wkładu budowlanego.
     Do przekazania wkładu, który wynosił ponad 39 tysięcy złotych, jednak nie doszło.
     - Ale pokrzywdzony stracił w ten sposób mieszkanie warte 75 tysięcy złotych, nie mógł też kupić spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu znajdującego się w zasobach innej spółdzielni - mówi rzeczniczka.
     Władysława W. została dzisiaj zatrzymana, a do Sądu Rejonowego w Elblągu trafił wniosek o jej tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. - Lista zarzutów wobec tej pani liczy już czternaście pozycji, zadecydowały też waga i zagrożenie karne czynów, które zarzucamy Władysławie W. Kara za jedno z tych przestępstw przekracza osiem lat więzienia - wyjaśnia Maria Bąk. - Istniała również obawa matactwa, ponieważ z naszych ustaleń wynika, że ta pani wpływała na treść zeznań innych osób.
     
SZ
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama