Pijany awanturnik groził, że spali rodzinę
Podczas awantury domowej w jednym z braniewskich mieszkań 34 - letni mężczyzna groził swojej rodzinie, że ją spali. Na potwierdzenie słów oblał konkubinę i mieszkanie paliwem.
Do awantury doszło, gdy Grzegorz P. pijany wrócił do domu. Mężczyzna zaczął kłócić się z partnerką. Na chwilę wyszedł z mieszkania, po czym wrócił z kanistrem pełnym paliwa. Ze słowami, że ma tego wszystkiego dość zaczął rozlewać paliwo po podłodze pokoju, w którym była konkubina z małymi dziećmi. Wystraszona kobieta uciekła z mieszkania zabierając ze sobą dwoje najmłodszych dzieci w wieku rok i 3 latka. Jej obawy nie były bezzasadne, gdyż pijany konkubent w trakcie rozlewania paliwa palił papierosa. Na pomoc rodzinie przyszedł syn i brat kobiety, którzy usłyszeli odgłosy awantury. Wspólnie wyprowadzili pozostałe dzieci z domu i wypchnęli siłą awanturnika na podwórko. Grzegorz P. cały czas groził domownikom, że ich spali. Próbował nawet wejść z zapalniczką do domu.
Grzegorz P. został zatrzymany przez wezwanych na interwencję policjantów. Kompletnie pijany mężczyzna trafił do policyjnego aresztu do wytrzeźwienia i wyjaśnienia całej sytuacji. Podczas zatrzymania zachowywał się agresywnie i nadal groził rodzinie podpaleniem. Na drugi dzień, w trakcie przesłuchania potwierdził fakt, że rozlewał paliwo po mieszkaniu i chciał je podpalić. Dodał jednak, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy, jedynie spalić dom i siebie, a tak naprawdę, to on nie wie, jaki był powód jego zachowania. Wystraszeni domownicy są innego zdania.
Mężczyźnie zostanie prawdopodobnie przedstawiony zarzut narażenia ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Za to przestępstwo grozi kara do 3 lat więzienia.
Grzegorz P. został zatrzymany przez wezwanych na interwencję policjantów. Kompletnie pijany mężczyzna trafił do policyjnego aresztu do wytrzeźwienia i wyjaśnienia całej sytuacji. Podczas zatrzymania zachowywał się agresywnie i nadal groził rodzinie podpaleniem. Na drugi dzień, w trakcie przesłuchania potwierdził fakt, że rozlewał paliwo po mieszkaniu i chciał je podpalić. Dodał jednak, że nie chciał nikomu zrobić krzywdy, jedynie spalić dom i siebie, a tak naprawdę, to on nie wie, jaki był powód jego zachowania. Wystraszeni domownicy są innego zdania.
Mężczyźnie zostanie prawdopodobnie przedstawiony zarzut narażenia ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Za to przestępstwo grozi kara do 3 lat więzienia.
A