Po pijanemu uderzył autem w słup
Na słupie sygnalizacji świetlnej zakończyła się podróż autem czwórki młodych osób wracających z imprezy. Osobowy rover zjechał z jezdni i uderzył w słup prawdopodobnie dlatego, że jego kierowca był pijany i jechał zbyt szybko. 19-latek nie miał też prawa jazdy, a samochód zabrał bez wiedzy rodziców.
Czwórka młodych osób bawiła się w sobotę (21 listopada) w nocy w jednym z lokali na elbląskiej starówce. Wszyscy pili alkohol. Około godziny czwartej nad ranem postanowili wrócić do domów. Za kierownicą samochodu usiadł 19-letni Maciej P. Znajomi wiedzieli, że chłopak spożywał tego wieczoru alkohol, ale nikt nie powstrzymał go od kierowania autem. 19-latek nie odjechał jednak daleko, ponieważ na skrzyżowaniu Al. Tysiąclecia i Hetmańskiej „zatrzymał" go słup sygnalizatora świetlnego.
- Gdy na miejsce kolizji przyjechał policyjny patrol, policjanci nie mogli jednoznacznie wskazać, co było przyczyną zderzenia – informuje sierż. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Może gdyby 19-latek był trzeźwy lub też miał prawo jazdy albo nie jechał z nadmierną prędkością to do tego zdarzenia by nie doszło. Fakty były jednak inne. Badanie na obecność alkoholu wykazało w jego organizmie 1,6 promila alkoholu – wskazuje sierżant Nowacki. - 19-latek nie miał również uprawnień do kierowania samochodem, a świadkowie mówili, że jechał autem zbyt szybko. Co więcej, dopiero po chwili przyznał się policjantom, że to on siedział za kierownicą rovera, wcześniej próbował uniknąć odpowiedzialności i oszukać policjantów. Samochód zabrał spod domu bez wiedzy rodziców.
Teraz 19-letni mężczyzna odpowie przed sądem za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu, spowodowanie kolizji, oraz prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Oprócz grzywny może mu grozić do 2 lat więzienia.
- Gdy na miejsce kolizji przyjechał policyjny patrol, policjanci nie mogli jednoznacznie wskazać, co było przyczyną zderzenia – informuje sierż. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu. - Może gdyby 19-latek był trzeźwy lub też miał prawo jazdy albo nie jechał z nadmierną prędkością to do tego zdarzenia by nie doszło. Fakty były jednak inne. Badanie na obecność alkoholu wykazało w jego organizmie 1,6 promila alkoholu – wskazuje sierżant Nowacki. - 19-latek nie miał również uprawnień do kierowania samochodem, a świadkowie mówili, że jechał autem zbyt szybko. Co więcej, dopiero po chwili przyznał się policjantom, że to on siedział za kierownicą rovera, wcześniej próbował uniknąć odpowiedzialności i oszukać policjantów. Samochód zabrał spod domu bez wiedzy rodziców.
Teraz 19-letni mężczyzna odpowie przed sądem za kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu, spowodowanie kolizji, oraz prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Oprócz grzywny może mu grozić do 2 lat więzienia.
oprac. A