Poszukiwania byłej naczelnik poczty trwają

Prokuratura Rejonowa w Elblągu złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie 43-letniej Anny P., byłej naczelnik urzędu pocztowego w Elblągu. Gdy sąd zaopiniuje go pozytywnie, za podejrzaną o oszustwo kobietą wydany zostanie list gończy. Z ustaleń śledczych wynika, że Anna P. przebywa za granicą.
Była pani naczelnik placówki Poczty Polskiej w Elblągu przez dwa lata nakłoniła 18 pracowników, by wzięli dla niej kredyty gotówkowe. W sumie na kwotę 230 tys. zł.
- Ta pani nie miała bezpośredniego wpływu na zatrudnianie tych osób. Pracownikom było jej po prostu żal, bo mówiła, że ma kłopoty. Zaciągając kredyty chcieli jej pomóc - mówi Jolanta Rudzińska, zastępca prokuratora rejonowego w Elblągu. - Ona na początku nawet spłacała zadłużenie. Co miesiąc przekazywała pracownikom pieniądze na opłacenie rat. Później jednak zapętliła się, były osoby, które wzięły dla niej nawet po dwa kredyty.
W końcu kobieta udała się na zwolnienie lekarskie, z którego już do pracy nie wróciła. W czerwcu br. została zwolniona. Do prokuratury ustawiła się kolejka osób poszkodowanych. Annie P. zarzuca się oszustwo. Grozi jej kara do 10 lat więzienia. Czynności nie mogą być jednak prowadzone, bo nie wiadomo, gdzie kobieta przebywa. Śledczy ustalili, że prawdopodobnie za granicą.
- Osoba podająca się za Annę P. zadzwoniła na policję i powiedziała, że przebywa w Irlandii - mówi prokurator Rudzińska. - Złożyliśmy więc do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie tej pani. Po pozytywnym jego rozpatrzeniu wydany zostanie list gończy. Później, czego nie wykluczamy, może zostać wydany Europejski Nakaz Aresztowania.
- Ta pani nie miała bezpośredniego wpływu na zatrudnianie tych osób. Pracownikom było jej po prostu żal, bo mówiła, że ma kłopoty. Zaciągając kredyty chcieli jej pomóc - mówi Jolanta Rudzińska, zastępca prokuratora rejonowego w Elblągu. - Ona na początku nawet spłacała zadłużenie. Co miesiąc przekazywała pracownikom pieniądze na opłacenie rat. Później jednak zapętliła się, były osoby, które wzięły dla niej nawet po dwa kredyty.
W końcu kobieta udała się na zwolnienie lekarskie, z którego już do pracy nie wróciła. W czerwcu br. została zwolniona. Do prokuratury ustawiła się kolejka osób poszkodowanych. Annie P. zarzuca się oszustwo. Grozi jej kara do 10 lat więzienia. Czynności nie mogą być jednak prowadzone, bo nie wiadomo, gdzie kobieta przebywa. Śledczy ustalili, że prawdopodobnie za granicą.
- Osoba podająca się za Annę P. zadzwoniła na policję i powiedziała, że przebywa w Irlandii - mówi prokurator Rudzińska. - Złożyliśmy więc do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie tej pani. Po pozytywnym jego rozpatrzeniu wydany zostanie list gończy. Później, czego nie wykluczamy, może zostać wydany Europejski Nakaz Aresztowania.
A