Twierdził, że zabił, bo był zazdrosny

Na karę 14 lat więzienia skazał elbląski sąd 20-letniego Kamila D., który zabił swojego znajomego, a jego ciało wrzucił do jeziora. Powodem zbrodni miała być zazdrość o byłą dziewczynę. Obrońca Kamila D. złożył apelację od wyroku.
Do zbrodni doszło 10 września 2009 r. Z aktu oskarżenia wynikało, że trzech znajomych spotkało się nad jeziorem Perskim w Ostródzie. Pili alkohol. Między dwójką mężczyzn doszło do kłótni, która zakończyła się tragicznie.
20-letni Kamil D. został oskarżony o to, że kopał, bił i zadał Michałowi G. kilkanaście ciosów nożem w głowę, a następnie nieprzytomnego wrzucił do wody. Śmierć ofiary nastąpiła w wyniku utonięcia, choć już opis obrażeń spowodowanych wcześniej wskazywał na ich śmiertelność.
Badania psychiatryczne przeprowadzone jeszcze przed rozpoczęciem procesu wykazały, że Kamil D. jest zdrowy i nie ma zaburzeń psychicznych. W trakcie śledztwa mężczyzna przyznał się do winy i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Miało między nim a ofiarą dojść do kłótni o kobietę.
Kamil D. twierdził, że kochał Oktawię (uznał nawet jej dziecko za swoje), a po rozstaniu cierpiał i był zazdrosny. Kiedy dowiedział się, że dziewczyna jest znowu w ciąży, tym razem z Michałem, dostał szału. - Michał wyśmiewał się ze mnie, mówił wulgarne rzeczy o Oktawii, twierdził, że ona puszcza się ze wszystkimi – zeznawał Kamil D.
Kamil rzucił się na rywala i zadał mu kilkanaście ciosów nożem w głowę. Ciało wrzucił do jeziora. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa. Groziło mu nawet dożywocie.
Proces ruszył przed elbląskim Sądem Okręgowym w październiku ubiegłego roku. Kamil D. złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego go na 10 lat więzienia bez przeprowadzania procesu. Ze względów proceduralnych wniosek został odrzucony.
Ostatecznie 8 grudnia 2010 r. sąd wydał wyrok skazujący mężczyznę na 14 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczył mu okres przebywania w areszcie. W lutym tego roku adwokat Kamila D. złożył apelację.
W tej sprawie na ławie oskarżonych zasiadał także świadek wydarzeń, 38-letni Krzysztof W. Jemu prokuratura zarzuciła niepoinformowanie organów ścigania o zdarzeniu.
- Tu jednak, ze względu na pewne zaburzenia i jego ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary – mówiła podczas procesu rzeczniczka elbląskiego sądu Dorota Zientara.
Wyrok, jaki usłyszał Krzysztof W. to kara ograniczenia wolności na okres 10 miesięcy z obowiązkiem wykonywania pracy pod dozorem (30 godzin miesięcznie).
20-letni Kamil D. został oskarżony o to, że kopał, bił i zadał Michałowi G. kilkanaście ciosów nożem w głowę, a następnie nieprzytomnego wrzucił do wody. Śmierć ofiary nastąpiła w wyniku utonięcia, choć już opis obrażeń spowodowanych wcześniej wskazywał na ich śmiertelność.
Badania psychiatryczne przeprowadzone jeszcze przed rozpoczęciem procesu wykazały, że Kamil D. jest zdrowy i nie ma zaburzeń psychicznych. W trakcie śledztwa mężczyzna przyznał się do winy i przedstawił swoją wersję wydarzeń. Miało między nim a ofiarą dojść do kłótni o kobietę.
Kamil D. twierdził, że kochał Oktawię (uznał nawet jej dziecko za swoje), a po rozstaniu cierpiał i był zazdrosny. Kiedy dowiedział się, że dziewczyna jest znowu w ciąży, tym razem z Michałem, dostał szału. - Michał wyśmiewał się ze mnie, mówił wulgarne rzeczy o Oktawii, twierdził, że ona puszcza się ze wszystkimi – zeznawał Kamil D.
Kamil rzucił się na rywala i zadał mu kilkanaście ciosów nożem w głowę. Ciało wrzucił do jeziora. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa. Groziło mu nawet dożywocie.
Proces ruszył przed elbląskim Sądem Okręgowym w październiku ubiegłego roku. Kamil D. złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego go na 10 lat więzienia bez przeprowadzania procesu. Ze względów proceduralnych wniosek został odrzucony.
Ostatecznie 8 grudnia 2010 r. sąd wydał wyrok skazujący mężczyznę na 14 lat pozbawienia wolności. Na poczet kary zaliczył mu okres przebywania w areszcie. W lutym tego roku adwokat Kamila D. złożył apelację.
W tej sprawie na ławie oskarżonych zasiadał także świadek wydarzeń, 38-letni Krzysztof W. Jemu prokuratura zarzuciła niepoinformowanie organów ścigania o zdarzeniu.
- Tu jednak, ze względu na pewne zaburzenia i jego ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia czynu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary – mówiła podczas procesu rzeczniczka elbląskiego sądu Dorota Zientara.
Wyrok, jaki usłyszał Krzysztof W. to kara ograniczenia wolności na okres 10 miesięcy z obowiązkiem wykonywania pracy pod dozorem (30 godzin miesięcznie).
A