Varushan wyszedł z aresztu
22-letni Varushan M., oskarżony o pobicie Marcina M. przed elbląskim Bowling Clubem, wyszedł z aresztu. Spędził tam kilka miesięcy, ale teraz Sąd Okręgowy w Elblągu wydał decyzję o nieprzedłużaniu aresztu. Ormianin złożył wszelkie wyjaśnienia i nie zachodzi już obawa, że będzie mataczył.
Przed Sądem Okręgowym w Elblągu toczy się proces w sprawie pobicia ze skutkiem śmiertelnym 24-letniego Pawła M., do jakiego doszło 22 lipca 2007 w pobliżu Bowling Clubu. Na ławie oskarżony zasiadają: 23-letni Marcin P. i 27-letni Jacek B., pseudonim „Jazon”. Razem z nimi sądzony jest również Varushan M., choć ten odpowiada za pobicie Marcina M. - kolegi zmarłego Pawła.
Już podczas pierwszej rozprawy obrońca wnioskował o wyłączenie z głównego postępowania Varushana M., gdyż ten nie jest oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Jednak sędzia Marta Wiśniewska nie przychyliła się do tego wniosku.
Sam Varushan tak opowiadał o lipcowym zajściu przed Bowling Clubem:
- Zostałem sprowokowany zachowaniem Marcina M. Tego wieczoru pomagałem koledze jako ochroniarz. Marcin M. zaczął tańczyć z piwem na podeście, gdzie stała konsola didżeja. Zwróciłem mu uwagę, a gdy ten wyszedł z lokalu, zaczął mi wymyślać od „czarnuchów” i grozić, że mnie „załatwi”. Byłem trzeźwy, ale zdenerwowałem się. Poszarpałem się z nim, nie wykluczam również, że mogłem go uderzyć, ale do kopania się nie przyznaję.
W sądzie Varushan przeprosił Marcina M.
Już podczas pierwszej rozprawy obrońca wnioskował o wyłączenie z głównego postępowania Varushana M., gdyż ten nie jest oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Jednak sędzia Marta Wiśniewska nie przychyliła się do tego wniosku.
Sam Varushan tak opowiadał o lipcowym zajściu przed Bowling Clubem:
- Zostałem sprowokowany zachowaniem Marcina M. Tego wieczoru pomagałem koledze jako ochroniarz. Marcin M. zaczął tańczyć z piwem na podeście, gdzie stała konsola didżeja. Zwróciłem mu uwagę, a gdy ten wyszedł z lokalu, zaczął mi wymyślać od „czarnuchów” i grozić, że mnie „załatwi”. Byłem trzeźwy, ale zdenerwowałem się. Poszarpałem się z nim, nie wykluczam również, że mogłem go uderzyć, ale do kopania się nie przyznaję.
W sądzie Varushan przeprosił Marcina M.
A