UWAGA!

----

Ważny świadek

Gdy znalazłem Pawła, leżał on na ulicy z głową na krawężniku. Widok był przerażający. Miał podartą koszulę, cały był we krwi. Mówiłem do niego, ale nie dawał znaków życia - tak zeznawał dziś (15 lutego) w sądzie Tomasz K., kolega pobitego w lipcu biegłego roku w pobliżu Bowling Clubu 24-latka. Przyznał także, że widział kilku mężczyzn odchodzących z tamtego miejsca. Byli wśród nich oskarżeni Marcin P. i Jacek B., pseudonim „Jazon”.

Dziś przed elbląskim Sądem Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa dotycząca pobicia ze skutkiem śmiertelnym 24-letniego Pawła M. Do tragicznego zdarzenia doszło 22 lipca ubiegłego roku nad ranem w pobliżu Bowling Clubu. Na ławie oskarżonych zasiadają: Marcin P., były ochroniarz klubu i utytułowany bokser oraz Jacek B., pseudonim „Jazon”.
     Oskarżonym jest również Varushan M., któremu postawiono zarzut pobicia kolegi Pawła, Marcina M. Odpowiada on z wolnej stopy.
     Dziś zeznawali koledzy Pawła, którzy tamtej lipcowej nocy bawili się razem z nim w Bowling Clubie. Paweł J. nie miał zbyt dużo do powiedzenia, bo, jak sam przyznał, dużo wtedy wypił i zasnął. Obudzony nad ranem pojechał do domu. O tragicznym wydarzeniu dowiedział się dopiero później. - Zanim zasnąłem, nie widziałem, by wydarzyło się coś szczególnego - mówił dziś w sądzie.
     Zdecydowanie więcej wiedział drugi świadek, Tomasz K. Jednak zanim zaczął zeznawać, mecenas Krzysztof Kanty, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, którym jest tata Pawła, złożył wniosek o to, by przesłuchanie świadka odbyło się pod nieobecność oskarżonych. - Ich obecność może wpłynąć krępująco na świadka - wyjaśniał.
     Sędzia Marta Wiśniewska przychyliła się do tego wniosku, mimo sprzeciwu obrońcy Tomasza Borzdyńskiego. Z sali wyprowadzono więc całą trójkę oskarżonych.
     - Spotkałem się z Pawłem i innymi kolegami w mieszkaniu naszego wspólnego znajomego - mówił Tomasz K. - Piliśmy alkohol, a ok. godz. 21.30 wybraliśmy się do Bowling Clubu. Tam bawiliśmy się do rana. Pod koniec dyskoteki doszło do nieporozumienia między Marcinem M. a Varushanem M. Marcin tańczył na podeście, a Varushan go stamtąd ściągnął. Doszło do przepychanki. Wtedy podszedł Marcin P., ochroniarz w klubie i uderzył Marcina. Paweł próbował uspokoić sytuację. Po chwili wszyscy czterej wyszli z lokalu. Ja postanowiłem zebrać pozostałe towarzystwo i też wyjść. Gdy zszedłem na dół i stanąłem przy postoju taksówek, widziałem, jak z prawej strony - od strony Multikina - nadchodzi Varushan, zaś z lewej Marcin P. i „Jazon”. Ci dwaj podeszli do mnie i Marcin P. powiedział, że mój kolega leży za rogiem i że on uderzył go tylko dwa razy. Wtedy ja wraz z koleżankami poszliśmy we wskazanym kierunku. Znaleźliśmy Pawła, który leżał na ulicy z głową na krawężniku. Widok był przerażający. Miał podartą koszulę, był zakrwawiony i nie dawał znaków życia. Mówiłem do niego, ale nie odpowiadał. Po paru minutach przyjechała policja i karetka pogotowia. Obok nas zaczęli zbierać się ludzie. Pamiętam mężczyznę, który podawał policjantom swoje dane i mówił, że widział całe zajście od początku do końca. Paweł został przewieziony do szpitala, do którego ruszyliśmy także my, czyli ja z dziewczynami - mówił dalej. - Lekarze przez pierwsze dwie godziny nic nam nie mogli powiedzieć, poza tym, że stan Pawła jest krytyczny. Gdy byłem w szpitalu, kilkakrotnie rozmawiałem przez telefon z Marcinem P., który pytał, jak Paweł się czuje. Dzwonił do mnie także Varushan.
     Dzisiejsze zeznania świadka różniły się od tych, które złożył po zdarzeniu. Mówił wówczas, że po wyjściu z klubu widział przed budynkiem zamieszanie i grupę Ormian. Widział także, jak od strony Multikina szedł Varushan M. i kilku Ormian., zaś z drugiej strony - od budynku ZUS - szli Marcin P., Jacek B. („Jazon”) oraz jeszcze inni mężczyźni - w sumie ok. pięciu. Jeden z nich, Ormianin, trzymał w ręku pasek.
     - Tamte zeznania składałem „na gorąco” i dlatego są bardziej szczegółowe - wyjaśniał dziś w sądzie Tomasz K. - Podtrzymuję więc to, co wówczas powiedziałem.
A

Najnowsze artykuły w dziale Prawo i porządek

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Każdemu po 25 lat, było ich kilku więc mieli przewagę, chłopak był sam. Ludzie podczas bicia bronią się aby nie odnieść ran, widać lali chopaka już nieprzytomnego inaczej nie umarłby od zadanych ran. Nieudzielenie pomocy nieprzytomnemu i pozostawienie go na pewną śmierc, to juz morderstwo, dokładnie wiedzieli gdzie go prowadzą i co mu zrobią. Rodzinie ofiary finasowe zadośćuczynienie i dożywotnią rentę od właścicieka klubu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Borysek(2008-02-15)
  • Bokserku tak się dobrze zapowiadałeś, a teraz będziesz się uczył więziennych piosenek.
  • AHA!To w takim razie gdzie jest ten świedek który widzial cale zdarzenie"od poczatku do konca"nagle stracił pamiec czy moze panowie policjanci zgubili kartke z jego danymi!!!!!
  • Jakie to ciężkie przewinienie popełnił nieboszczyk, że oprawcy wydali na niego najwyższy wymiar kary? Czy oni nie słyszeli, że Europa odstąpiła od tego paragrafu ze względów humanitarnych. Mierząc ich miarą nie powinno być litości. Tacy silni a teraz potrzebują litości i zrozumienia-mataczą. To też jest skamlaniem. W Anglii było by szybko i konkretnie. W Polsce skończy się na 3ech latach. Bo-winny był krawężnik, nieboszczyk miał we krwi, zbyt wolno uciekał i nie przeprosił całując w but. Druga sprawa-jak to jest, pracownik, ochroniarz opuszcza stanowisko pracy, a pracodawca wypłaca mu premię. Funduje obsługę prawną. Nastała noc.
  • rada prosta: omijać ten lokal. .. dożywocie - dziś sobota - niejeden podobnie zostanie zaczepiony. .. .wprowadzić prawo z USA- 4 razy sie zastanowi zanim coś zrobi. miłego dnia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    podatnik polak(2008-02-16)
  • Wspolczuje rodzinie i znajomym sp. Pawla który musial umrzeć taka śmiercią. .. .. to czysta egzekucja widok musial byc nie do zniesienia napewno dla ludzi ktorzy go znalezli z glowa na kraweżniku. .. ..
  • ty a gdzie jest napisane, ze ktos kogos prowadzil i kto placi za obrone wiec uwaga bo zarowno ta jak i inna strona moze nie miec racji
  • Wprowadzić obowiązkowe licencje, egzaminy, testy psychologiczne na ochronę do lokali, gdzie żaden kretyn z ulicy nie będzie mógł pracować w klubie, a nie przyjmują jakiś bokserów itp. , bo co bo duży i się bić umie ? a w głowie zero mają ci "ochroniarze". .. właśnie oni powinni chronić a nie zabijać, a jak coś się stawiał to za frak, po policję i problem z głowy, tak robią w innych krajach :) Ochrona ma pilnować porządku a nie rządzić się jak chce, ZAMKNĄĆ TĘ BUDĘ Bowling !!!
  • Tak, tak, tak bylem w innych krajach i co? Policja pomaga lokalom a u nas zadzwon z pubu, że masz problem przyjadą? Tak przyjadą i wpisza interwencję kilkanascie interwencji i masz problem, wnioski proste lepiej nie informować, pytam? I odpowiadam nie lepiej wprowadzić zmiany w systemie ocen lokali, o interwencje prosi lokal lub klient, a typ 2 policja sama podjela działanie.
  • blebleble nic nowego kiedy to sie ruszy??
  • Po to zatrudnia się ochroniarzy, by w lokalu było bezpiecznie. A klient nie musiał prosić o pomoc policję. A już jeśli to ochroniarz powinien świadczyć w imię pokrzywdzonego. Kiedyś nie było ochroniarzy, a byli ormowcy i był lepszy porządek. No, ale jeśli dzisiejsi ochroniarze pilnują by w lokalu bezkolizyjnie przeprowadzano szwindle, bo za to dostają kasę to i taki efekt. A, tak naprawdę to oni pierwsi powinni dostać w mordę i kopa.
  • Tym głupim ochroniarzom trzeba dać jeszcze broń palną. Gwarantuję bezrobocie spadnie.
Reklama