Sprawa śmierci Szymonka wraca na wokandę. Oskarżony nie stawił się w sądzie

Dziś (11 sierpnia) miał po raz drugi rozpocząć się proces Tomasza M. oskarżonego o pobicie ze skutkiem śmiertelnym półtorarocznego Szymonka, synka konkubiny. Mężczyzna nie stawił się jednak na wezwanie sądu. O losie swojego klienta nie wie też nic jego obrońca z urzędu. Sędzia Piotr Żywicki zdecydował więc o zatrzymaniu Tomasza M. i umieszczeniu go w tymczasowym areszcie.
Przypomnijmy: Półtoraroczny Szymonek zmarł 29 grudnia 2008 r. w mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej. Według biegłych, przyczyną śmierci dziecka była ostra niewydolność krążenia, która wystąpiła na skutek krwotoku do jamy brzusznej z uszkodzonej wątroby oraz stłuczenie serca. Nie potrafili jednak z całą pewnością określić mechanizmu powstania tych obrażeń. Za najbardziej prawdopodobną wersję przyjęli co prawda uderzenie pięścią lub nogą w dolną część klatki piersiowej malucha, ale nie wykluczyli, że obrażenia powstały na skutek przewrócenia się na dziecko osoby dorosłej. A taką wersję wydarzeń przedstawił oskarżony.
Tomasz M. został uznany winnym nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka i sąd wymierzył mu karę dwóch lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku (28 grudnia 2009 r.) areszt wobec mężczyzny został uchylony i wyszedł on na wolność.
Odwołanie od wyroku złożyła elbląska prokuratura. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał ponowne rozpoczęcie procesu.
Tomasz M. objęty był od czerwca tego roku dozorem policyjnym, na co złożył zażalenie. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak w mocy tę decyzję. Mężczyzny obowiązuje również zakaz opuszczania kraju (wspominał wcześniej, że zamierza podjąć pracę za granicą).
Dziś (11 sierpnia) przed elbląskim Sądem Okręgowym miał ruszyć ponowny proces Tomasza M. Oskarżony jednak, mimo zawiadomienia i potwierdzenia, nie stawił się. O tym, co porabia, nie wiedział nawet jego obrońca. W związku z tym prokurator zawnioskowała o zastosowanie wobec oskarżonego trzymiesięcznego, tymczasowego aresztu. Obrońca Józef Borkowski prosił o ewentualny dozór bądź doprowadzenie Tomasza M. do sądu.
Sędzia Piotr Żywicki przychylił się jednak do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu.
- Mężczyzna jest nadal oskarżony o poważne przestępstwo zagrożone karą do 12 lat więzienia. Tak surowa kara może już skłaniać go do unikania kontaktu z wymiarem sprawiedliwości – wyjaśniał. - Ponadto oskarżony nie stawił się dziś w sądzie, mimo, że zawiadomiony został prawidłowo. Nie usprawiedliwił też swojej nieobecności. Istnieje więc uzasadniona obawa ukrywania się. Dozór policyjny okazał się środkiem nieskutecznym więc zastosowany zostanie tymczasowy areszt. Decyzja ta nie służy szykanowaniu oskarżonego, a ma umożliwić przeprowadzenie postępowania – dodał sędzia Żywicki. - Sąd ma swoje sposoby na sprowadzenie na salę oskarżonego. Może na przykład wydać za nim list gończy. Mam nadzieję jednak, że tego unikniemy - dodał.
Sędzia zapowiedział też, że kolejne rozprawy będą się odbywały w zaplanowanych terminach (najbliższy 20 sierpnia). Wówczas ponownie zostanie przesłuchana m.in. matka Szymonka.
Tomasz M. został uznany winnym nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka i sąd wymierzył mu karę dwóch lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku (28 grudnia 2009 r.) areszt wobec mężczyzny został uchylony i wyszedł on na wolność.
Odwołanie od wyroku złożyła elbląska prokuratura. Sąd Apelacyjny w Gdańsku nakazał ponowne rozpoczęcie procesu.
Tomasz M. objęty był od czerwca tego roku dozorem policyjnym, na co złożył zażalenie. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak w mocy tę decyzję. Mężczyzny obowiązuje również zakaz opuszczania kraju (wspominał wcześniej, że zamierza podjąć pracę za granicą).
Dziś (11 sierpnia) przed elbląskim Sądem Okręgowym miał ruszyć ponowny proces Tomasza M. Oskarżony jednak, mimo zawiadomienia i potwierdzenia, nie stawił się. O tym, co porabia, nie wiedział nawet jego obrońca. W związku z tym prokurator zawnioskowała o zastosowanie wobec oskarżonego trzymiesięcznego, tymczasowego aresztu. Obrońca Józef Borkowski prosił o ewentualny dozór bądź doprowadzenie Tomasza M. do sądu.
Sędzia Piotr Żywicki przychylił się jednak do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu.
- Mężczyzna jest nadal oskarżony o poważne przestępstwo zagrożone karą do 12 lat więzienia. Tak surowa kara może już skłaniać go do unikania kontaktu z wymiarem sprawiedliwości – wyjaśniał. - Ponadto oskarżony nie stawił się dziś w sądzie, mimo, że zawiadomiony został prawidłowo. Nie usprawiedliwił też swojej nieobecności. Istnieje więc uzasadniona obawa ukrywania się. Dozór policyjny okazał się środkiem nieskutecznym więc zastosowany zostanie tymczasowy areszt. Decyzja ta nie służy szykanowaniu oskarżonego, a ma umożliwić przeprowadzenie postępowania – dodał sędzia Żywicki. - Sąd ma swoje sposoby na sprowadzenie na salę oskarżonego. Może na przykład wydać za nim list gończy. Mam nadzieję jednak, że tego unikniemy - dodał.
Sędzia zapowiedział też, że kolejne rozprawy będą się odbywały w zaplanowanych terminach (najbliższy 20 sierpnia). Wówczas ponownie zostanie przesłuchana m.in. matka Szymonka.
A