Centrum dla ROD, osiedla na polach. Plan ogólny pod lupą (opinia nadesłana)

W teorii plan ogólny gminy miał być przełomem w polskim planowaniu przestrzennym. Dokumentem, który uporządkuje chaos, wyznaczy kierunki rozwoju i pozwoli miastom dostosować się do współczesnych realiów. W praktyce jednak coraz częściej okazuje się, że zamiast planowania przyszłości mamy do czynienia z administracyjnym utrwaleniem stanu obecnego. Dobrym przykładem tego zjawiska jest projekt planu ogólnego Elbląga – pisze nasz Czytelnik, pan Paweł.
Zamiast wizji rozwoju miasta na najbliższe kilkanaście lat, otrzymujemy dokument, który w dużej mierze odwzorowuje istniejące zagospodarowanie. Funkcje terenów pozostają bez zmian, a kluczowe problemy urbanistyczne nie tylko nie są rozwiązywane, ale zostają de facto zamrożone na przyszłość.
Niezrozumiałe decyzje
Najbardziej uderzającym przykładem są ogromne połacie terenów zajmowane przez Rodzinne Ogrody Działkowe, zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie zwartej zabudowy miejskiej. Dotyczy to między innymi obszarów wzdłuż ulic Kościuszki, Królewieckiej, Saperów, Sadowej aż do Łęczyckiej, Wyżynnej, Fromborskiej czy rozległych terenów przy ulicy Okrężnej. Są to lokalizacje znajdujące się w obrębie miasta, otoczone zabudową jedno- i wielorodzinną, dobrze skomunikowane i posiadające dostęp do infrastruktury.
Pomimo tego plan ogólny nie przewiduje dla tych terenów żadnej perspektywy przekształceń. Nie pada nawet sugestia, że mogłyby one w przyszłości zmienić swoją funkcję. W efekcie ogromne, uzbrojone obszary w praktyce pozostają wyłączone z rozwoju mieszkaniowego.
W tym samym czasie miasto planuje rozwój zabudowy w sposób, który trudno uznać za racjonalny. Przykładem jest wyznaczanie ogromnych obszarów pod zabudowę wielorodzinną wzdłuż ulicy Iwaszkiewicza, w otoczeniu istniejącej zabudowy jednorodzinnej. Oznacza to wprowadzanie zupełnie innej skali zabudowy w przestrzeń, która nie jest do tego naturalnie przygotowana.
Jeszcze bardziej niezrozumiała wydaje się decyzja dotycząca terenów położonych za ulicą Dąbrowskiego, w rejonie Terkawki. Mimo bardzo dobrej lokalizacji, dogodnej komunikacji oraz powstania nowego kolektora kanalizacji sanitarnej, obszar ten został wyłączony z rozwoju mieszkaniowego i przeznaczony na strefę gospodarczą. To przykład sytuacji, w której realny potencjał urbanistyczny miejsca zostaje całkowicie pominięty.
Równocześnie plan ogólny Elbląga przewiduje intensywny rozwój zabudowy jednorodzinnej na terenach rolnych przy ulicy Okólnik - obecnie są tam pola uprawne kukurydzy pastewnej. Problem polega na tym, że są to obszary praktycznie pozbawione infrastruktury. Brakuje tam kanalizacji, dróg o utwardzonej nawierzchni, chodników, oświetlenia, a także nowoczesnych mediów. Oznacza to konieczność budowania wszystkiego od podstaw - ogromnym kosztem i w długim horyzoncie czasowym.
Powstaje więc paradoks: miasto pomija dobrze przygotowane tereny wewnętrzne, a jednocześnie kieruje rozwój na obszary, które dopiero wymagają pełnego uzbrojenia.
To przestrzeń zamknięta
Warto przy tym jasno powiedzieć, że Rodzinne Ogrody Działkowe nie pełnią funkcji terenów zielonych w rozumieniu przestrzeni publicznej. W przeciwieństwie do parków czy lasów miejskich nie są dostępne dla ogółu mieszkańców. Są przestrzenią zamkniętą, użytkowaną indywidualnie, często o bardzo niskim standardzie zagospodarowania. W wielu przypadkach pełnią bardziej funkcję prywatnych składowisk niż uporządkowanej przestrzeni rekreacyjnej.
Utrzymywanie ich w centralnych częściach miasta oznacza w praktyce rezygnację z możliwości racjonalnego wykorzystania jednych z najcenniejszych gruntów miejskich.
Konsekwencje takiego podejścia są łatwe do przewidzenia. Rozwój Elbląga będzie następował poprzez dalsze rozlewanie się zabudowy na obrzeża, co pociągnie za sobą ogromne koszty budowy infrastruktury technicznej i społecznej. Budowa dróg, sieci kanalizacyjnych, wodociągowych, oświetlenia czy komunikacji publicznej w nowych lokalizacjach będzie wymagała ogromnych nakładów finansowych i wielu lat realizacji.
Tymczasem znaczna część tej infrastruktury już istnieje - w miejscach, które pozostają niewykorzystane.
Plan ogólny miał być szansą na odejście od przestarzałych schematów planowania przestrzennego i dostosowanie miasta do współczesnych realiów. Powinien stać się narzędziem, które pozwoli na uporządkowanie struktury urbanistycznej, zagęszczenie zabudowy tam, gdzie to uzasadnione, oraz bardziej efektywne wykorzystanie przestrzeni. W obecnej formie nie realizuje jednak tych celów. Zamiast wskazywać kierunki zmian, utrwala istniejący stan i odkłada kluczowe decyzje na nieokreśloną przyszłość.
Elbląg nie ma problemu z brakiem przestrzeni do rozwoju. Ma problem z brakiem decyzji, jak tę przestrzeń wykorzystać.
Paweł, mieszkaniec Elbląga (mail do wiadomości redakcji)
Od redakcji: Plan ogólny to dokument określający politykę przestrzenną danej gminy oraz sposób jej zagospodarowania. Zastąpi dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Każda gmina musi sporządzić swój plan ogólny, bez niego nie będzie mogła przyjmować nowych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i wydawać decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenów.
Projekt elbląskiego planu ogólnego jest gotowy. Można się z nimi zapoznać tutaj. Czeka jeszcze na uchwalenie przez Radę Miejską w Elblągu. W kwietniu 2026 roku została przygotowana prognoza oddziaływania na środowisko, projekt planu został wysłany do opinii i uzgodnień do uprawnionych instytucji. Następnie odbędą się konsultacje społeczne, ich termin nie jest jeszcze znany.
To najważniejszy dokument planistyczny miasta, bez którego nie może się ono rozwijać, dlatego zdecydowaliśmy się na publikację artykułu Czytelnika, by rozpocząć dyskusję na ten temat. Nie utożsamiamy się ze stanowiskiem Czytelnika, udostępniamy po prostu swoje łamy do wymiany poglądów, zachęcając mieszkańców i różne środowiska zainteresowane tą tematyką do zabrania głosu.