Elbląska „Piotrkowska”? Hit czy kit

Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że tak mogłaby zmienić się ulica 1 Maja. A „centrum miasta” znów mogłoby znaleźć się… w centrum – pisze nasz Czytelnik. I nadsyła swoje propozycje (wygenerowane z pomocą AI) wraz z ideą, która mu przyświeca. Zobacz wizualizacje.
Wiem, że nasz Elbląg to specyficzne miasto. Zaraz w komentarzach zapewne będziemy mieli pełen przekrój opinii — od zachwytu, przez „nawet fajne”, aż po oburzenie zakończone tradycyjnym: „Ale po co?”. I bardzo dobrze. Bo tym razem nie chodzi o gotowy projekt, kosztorys ani zapowiedź kolejnej miejskiej inwestycji. Chodzi po prostu o zabawę wyobraźnią.
Dzięki narzędziom AI możemy dziś stosunkowo łatwo zobaczyć coś, co jeszcze kilka lat temu pozostałoby najwyżej szkicem na kartce. Patrząc na duży remont, który właśnie odbywa się na ulicy 1 Maja, przyszła mi do głowy prosta myśl: A co, gdyby pójść o kilka kroków dalej?
Co, gdyby 1 Maja przestała być tylko ulicą, którą przechodzimy lub przejeżdżamy, a stała się miejscem, do którego faktycznie chce się przyjść? Inspiracja nasuwa się dość oczywista — łódzka Piotrkowska. Oczywiście wiem, że Łódź jest wielokrotnie większa od Elbląga. Inna skala miasta, inne możliwości finansowe, inna liczba mieszkańców i turystów. Nie chodzi więc o kopiowanie Piotrkowskiej jeden do jednego.
Chodzi o sam pomysł na ulicę, która żyje.
Restauracje i niewielkie knajpki. Kawiarniane ogródki wychodzące na ulicę. Lodziarnie, małe punkty usługowe, zieleń, ławki, światło i ludzie. Miejsce, w którym latem można usiąść wieczorem przy kawie czy piwie, spotkać znajomych albo po prostu przejść się bez konkretnego celu. Do tego komunikacja miejska, która nie jest traktowana wyłącznie użytkowo. Skoro tramwaj przebiega przez samo centrum, może warto zrobić z tego atut?
Dlatego na wizualizacjach pojawiły się również bardziej odważne pomysły — duże, kolorowe, przeszklone zadaszenia przystanków inspirowane Łodzią czy przejście ponad jezdnią łączące poszczególne części placu. Trochę futurystycznie? Pewnie. Ale przecież właśnie po to puszczamy wodze fantazji. Bo jeżeli mamy rozmawiać tylko o tym, co jest możliwe jutro i mieści się w najbliższym budżecie, to nigdy nie porozmawiamy o tym, jak chcielibyśmy, żeby Elbląg wyglądał za 10 czy 20 lat.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego akurat 1 Maja wydaje mi się ciekawa. Powiedzmy sobie szczerze — z elbląskim Starym Miastem mamy dość specyficzną sytuację. Historycznej starówki w klasycznym rozumieniu już nie mamy. Mamy odbudowywaną przez lata dzielnicę noszącą nazwę „Stare Miasto”, która w dużej części pełni dziś funkcję mieszkaniową. Możemy godzinami dyskutować, czy sposób jej odbudowy był właściwy, ale efekt jest taki, że poza kilkoma punktami gastronomicznymi życie w tej części miasta jest zdecydowanie spokojniejsze, niż można byłoby oczekiwać od turystycznego i reprezentacyjnego serca miasta.
A przecież 1 Maja naturalnie prowadzi właśnie w jego stronę.
I tutaj zaczyna robić się ciekawie. Wyobraźmy sobie ciąg rozpoczynający się w rejonie Placu Słowiańskiego i prowadzący ulicą 1 Maja w kierunku Starego Miasta. Nie jako wielką galerię handlową pod gołym niebem, ale jako miejską przestrzeń pełną niewielkich lokali, gastronomii, zieleni i miejsc, w których można zwyczajnie spędzić czas. Taką ulicę, która w piątkowy czy sobotni wieczór nie pustoszeje, tylko właśnie zaczyna żyć. Taką, na którą nie jedziemy dlatego, że musimy coś załatwić, ale dlatego, że chcemy tam być.
Oczywiście trochę trąci to Łodzią. Kolorowe zadaszenia również nieprzypadkowo kojarzą się ze słynną „Stajnią Jednorożców”. Nie zamierzam udawać, że nagle odkryłem nowy kierunek w światowej urbanistyce. Ale nie o kopiowanie tutaj chodzi. Dobre pomysły mają to do siebie, że można się nimi inspirować i dostosowywać je do własnego miasta. Elbląg nie potrzebuje drugiej Łodzi. Potrzebuje pomysłu na siebie. Dlatego na tych obrazkach zostawiłem charakterystyczne dla tego miejsca budynki, torowiska i układ ulic. Zmieniłem przede wszystkim to, co dzieje się pomiędzy nimi.
Więcej zieleni. Więcej ludzi. Ogródki. Gastronomia. Ładniejsza przestrzeń publiczna. Charakterystyczne przystanki, które same mogłyby stać się jednym z symboli miasta. Miejsce, które po zmroku nie gaśnie, tylko zmienia swój charakter. Bo czasami nie potrzeba kolejnego wielkiego budynku, żeby zmienić fragment miasta. Czasami trzeba sprawić, żeby ludzie mieli powód, żeby w nim zostać.
Mam wrażenie, że Elbląg ma pod tym względem naprawdę duże możliwości. Mamy zwartą zabudowę centrum, tramwaje, Stare Miasto, rzekę i wiele miejsc znajdujących się w zasięgu kilkunastominutowego spaceru. Brakuje mi natomiast czegoś, co wszystkie te elementy połączy. Może właśnie takiej ulicy?
Nie twierdzę, że dokładnie tak powinna wyglądać 1 Maja. Te grafiki nie są projektem architektonicznym. Nie uwzględniają wszystkich ograniczeń technicznych, konserwatorskich czy finansowych. To tylko wizualizacja pewnej idei. Ale może właśnie od takich trochę szalonych pomysłów czasem coś się zaczyna.
Mam cichą nadzieję, że może ta inspiracja zakorzeni się gdzieś w czyjejś głowie i kiedyś wykiełkuje — nawet w zupełnie innej formie. Bo chyba warto czasem zamiast kolejny raz pytać: „Po co?” zapytać: „A właściwie… dlaczego nie?”
Podpisano „Elblążanin który lekko odleciał”
(adres mailowy do wiadomości redakcji)
Od redakcji: Zachęcamy do dyskusji i głosowania na ten temat. Czytelnik sam zasugerował, by jego opinia znalazła się w dziale „Hit czy kit”. Wyróżnienia w tekście to propozycja autora listu.