Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza zgodę na zapisywanie ich w pamięci urządzenia. Proszę zapoznać się z informacją na temat cookies stosowanych na naszej stronie.
Poniedziałek 20-11-2017, imieniny Anatola, Sędzimira
 
Rek

UWAGA!

Rek
Telefon portElu Halo, tu portEl
512 918 555

Wiadomości

Na osiedlu

Gospodarka

Społeczeństwo

Kultura

Sport

Na uczelniach

Zbrodnia i kara

Prasówka

Jej portEl

Kina i teatr

Konkursy

Dawny Elbląg

Poradnik

Hit czy kit?

Po godzinach

Fotoreportel

Chwila oddechu Chwila oddechu

Dzwon do prania i płukania (Historia jednego przedmiotu cz. 89)

Elbląg, Dzwon do prania i płukania  (Historia jednego przedmiotu cz. 89) (fot. MAH)

Wspólnie z Muzeum Archeologiczno-Historycznym w Elblągu prowadzimy cykl pn. "Historia jednego przedmiotu", w którym prezentujemy ciekawe eksponaty i ich historię. Przedmioty codziennego użytku odnalezione przez badaczy na ziemi (a czasem i w ziemi) elbląskiej przybliżą nam jej dawnych mieszkańców. Dziś o dzwonach do prania i płukania.

Dzwony do prania i płukania to naprawdę ciekawe eksponaty, rzadko spotykane na polskich wsiach. Były dosyć drogie, więc nie każdy mógł sobie nie pozwolić. Dlatego warto pochylić się nad dwoma rzadkimi eksponatami, które posiada elbląskie Muzeum.
     Pierwszy z nich jest darem elblążanina Zbigniewa Zajchowskiego. Składa się z nachodzących na siebie trzech blaszanych elementów umocowanych na drewnianym trzonku. Zewnętrzne dwa elementy to kielichy w kształcie dzwonu oddzielone od siebie sprężyną. Wewnętrzny kielich posiadający sześć otworów jest jedyną ruchomą częścią. Trzeci element - płaski metalowy dysk w kształcie talerzyka - przytwierdzony jest do końca trzonka .
     To nietypowe narzędzie było pierwowzorem dzisiejszych pralek. Pomysł jego działania można odnaleźć w starożytnych Pompejach w zakładach foluszników trudniących się wytwarzaniem, spilśnianiem i wybielaniem tkanin. Szczególnie ostatnia czynność była mało komfortowa, gdyż wybielenie tkaniny wymagało wielokrotnego zanurzania i ugniatania nogami tkaniny w dużej ilości moczu z ewentualnym dodatkiem sody w drewnianej balii. W zakonserwowanym pyłem wulkanicznym mieście zachowały się freski przedstawiające tę czynność. Sposób ten był nadzwyczaj skuteczny, więc przetrwał wiele wieków i praktykowany był w Niemczech w niektórych domach nawet do XIX wieku. Szczególnie często prano w ten sposób twarde i grube, wełniane tkaniny. Pod koniec XVIII wieku pojawiły się tary do prania, lecz ich używanie mocno niszczyło zarówno tkaniny, jak i palce i paznokcie piorących, więc nadal szukano sposobu by prać nie poprzez tarcie, ale ugniatanie.
     Urządzenia podobne do opisywanego dzwonu pojawiły się na przełomie XIX i XX wieku. Początkowo ugniataczami były drewniane tłuczki w kształcie dysków umocowane na trzonkach. Ponieważ były bardzo nietrwałe i po kilku praniach, kiedy drewno raz mokło raz schło, pękały, postanowiono drewno zastąpić częścią metalową. Z czasem urządzenie przyjęło formę lejkowatą w postaci tytułowego dzwonu, a jego zadaniem było „wytrzepywanie” brudu z tkaniny.
     W opisywanym dzwonie wprowadzono dwa kolejne elementy - nieruchomy dysk na końcu trzonka oraz ruchomą część środkową - kielich zaopatrzony w otwory. Element ruchomy był kluczowy dla działania pralki. Posiadał otwory po to, by lepiej przepuszczać wodę lub powietrze i dzięki temu pralka działała w dwojaki sposób na tkaninę. Jeśli wyciągało się ją ponad lustro wody, można było potraktować swoją ulubioną bluzeczkę uderzeniem powietrza. Kiedy nie wyciągało się dzwonu z balii, można było żwawiej poruszać trzonem, wtedy woda z ługiem zostawała zasysana a następnie siłą wpychana w tkaninę. Miały więc one „przedmuchiwać” materiał oczyszczając z brudu i osadu. „Przedmuchiwanie” tkaniny z osadów było na tyle skuteczne, że często do samego prania używano tary, a dzwonu tylko do płukania.
     Elbląski dzwon opatrzony jest wytłoczonym napisem: D.R.P Ang. D.R.P. (skrót od Deutsches Reichs-Patente). Była to najwyższa forma ochrony projektu, jaka może być przyznana w Niemczech. Dopisek ANG (Angemeldet) zaświadczał, że dokumentacja patentowa została złożona, ale producent czeka na decyzję w tej sprawie. Kiedy patent został przyznany, skrót ANG zastępowano odpowiednim numerem. Oczywistym jest więc, że dzwonów z taką inskrypcją jest niewiele, gdyż grawerowano takie skróty tylko przez krótki okres czasu oczekiwania na decyzję. Muzealny dziś eksponat był więc w swoim czasie egzemplarzem bardzo nowatorskim, dlatego zachęcamy do wizyty w muzeum i obejrzenia niecodziennej proto-pralki.
     
     

Patronem medialnym Muzeum Archeologiczno-Historycznego jest Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl

Wioleta Rudzka, MAH
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama