Elbląski sentyment do Krynicy Morskiej

Krynica Morska powstała jako kurort dzięki bogatym Elblążanom już w połowie XIX wieku. Współcześni Elblążanie też mają do niej sentyment, do dzisiaj wielu jeździ tam nie tylko na wakacje, inwestuje też w turystykę. Żeby zrozumieć fenomen tego miejsca, warto zajrzeć do właśnie wydanego przez wydawnictwo Uran albumu „Krynica Morska. Wioska rybacka i elbląski kurort na dawnych pocztówkach” autorstwa Zbigniewa Zajchowskiego, Bernarda Jesionowskiego i Dariusza Bartona. Zobacz zdjęcia z promocji albumu.
↵Promocja albumu odbyła się czwartkowy wieczór w Warmińsko-Mazurskiej Bibliotece Pedagogicznej w Elblągu i przyciągnęła tłumy. Inaugurowała jednocześnie jubileusz 75-lecia tej zasłużonej dla miasta placówki.
- Album jest promocją Krynicy Morskiej, ale nie tylko. Jest przede wszystkim promocją Elbląga. O Krynicy Morskiej każdy słyszał, o Elblągu również, ale nie każdy wie, że Krynica powstała dzięki Elblążanom. W XIX wieku był bardzo prężny, było tu sporo przemysłowców, ludzi zamożnych na czele z Ferdynandem Schichauem. To oni spowodowali, że została uruchomiona żegluga z Elbląga na Mierzeję, która dowoziła ludzi do Krynicy. To Elblążanie kupowali tam parcele, budowali pensjonaty i przyjeżdżali, by tam wypoczywać. Przed bardzo długi czas Krynica była traktowana niemal jak dzielnica Elbląga. Widać to doskonale na pocztówkach, na wielu z nich jest napisane „Pozdrowienia z Elbinga” a na ilustracjach są widoki z Kahlbergu (przedwojenna nazwa Krynicy Morskiej – red.) – opowiadał Zbigniew Zajchowski, elbląski kolekcjoner i współautor albumu.
- W albumie zająłem się tematem życia mieszkańców, a nie kuracjuszy. Mieszkańcy Krynicy mieli swoje życie i raptem weszli w to wszystko Elblążanie, dając im nowe spojrzenie na świat. Mimo to nadal byli rybakami, żyjącymi z tego, co dał im Zalew Wiślany czy morze. O wiele później na Mierzei pojawiły się lasy – opowiadał Bernard Jesionowski, zabytkoznawca i wieloletni kierownik Działu Konserwacji Zamków w Muzeum Zamkowym w Malborku. W pigułce podczas spotkania w bibliotece przedstawił również historię pocztówki.
- Około 1865 roku światowa organizacja pocztowa podjęła decyzję, na wniosek pruskiego ministra poczty, by wprowadzić do obiegu dwustronną kartę korespondecyjną. Nie było jeszcze mowy o tym, że będzie na niej znaczek czy jakiś widok. Pierwszą kartę pocztową wydała Austria, w ślad za nią poszły Prusy i około 1870 r. karty pocztowe stały się bardzo popularne. Także na początku lat 70. XIX wieku Austriacy umieścili na jednej stronie mały obrazek, który urósł do całej strony. Z czasem kartka ewoluowała, zrezygnowano z długiej liniatury do adresowania, zostawiając więcej miejsca na korespondencję – opowiadał pan Bernard.
O tym, czego nie znajdziecie w albumie, opowiadał Dariusz Barton, który 25 lat temu napisał książkę „Dzieje kąpieliska i kurortu w Krynicy Morskiej”, a teraz zaangażował się w najnowszą publikację wydawnictwa Uran. Mówił o modzie na wypoczynek i kąpiele nad morzem, która wybuchła w Europie w XIX wieku. Co ciekawe kąpiele nie odbywały się często w morzu, ale w specjalnych wozach, przyciąganych na plażę. Kapano się nago, oddzielnie kobiety, oddzielnie mężczyźni (stroje kąpielowe wymyślono później).
- Ówcześni medycy uważali, że kąpiele nad morzem leczą choroby. Przepisywano je więc pacjentom, którzy coraz chętnie z tego korzystali – mówił Dariusz Barton.
Moda przyszła też do ówczesnych Prus, na Mierzei Wiślanej powstał kurort Kahlberg, na Mierzei Kurońskiej: Nida, Cranz, Schwarzort czy Perwelk.
– Czy wówczas Krynica Morska była bylejaka, jak pisze ówczesny gdański profesor czy fantastyczna? Ciągle się nad tym zastanawiam, ciągle szukam. Pismo „Wędrownik po Prusach Wschodnich i Zachodnich” w 1910 roku pisze, że w Prusach było 14 najważniejszych kąpielisk morskich i wśród nich wymienia Kahlberg. Na którym miejscu? Tego nie wiemy. Ale wiemy, że Krynica nie była najbardziej elegancka, bo Cranz był elegancki. Najbardziej komfortowa pod względem architektury też nie, bo to był Sopot. Nie miała klasycznego mola, miała pirsy dla statków, nie powstała też najszybciej. Nie była największa pod względem powierzchni, ale za to miała najpiękniejsze statki. Dziennikarze, którzy wówczas pisali o turystyce, wyraźnie stwierdzili – żadne miasto nie ma takiej floty pasażerskiej jak Elbląg. Ani Ryga, ani Królewiec, ani Kłajpeda, ani też Gdańsk. Tu były najpiękniejsze statki, a infrastruktura też najnowocześniejsza na tamte czasy– opowiadał Dariusz Barton, opierając się na historycznych źródłach.
Album „Krynica Morska. Wioska rybacka i elbląski kurort na dawnych pocztówkach” można kupić w wydawnictwie Uran oraz w księgarniach przy ul. 1 Maja i Al. Grunwaldzkiej.
Fot. Kamil Czyżak