UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

"Elkontenci pokazują, że Elbląg ma muzyczny potencjał"

 
Elbląg, Anna Łebek-Obrycka i Bartosz Krzywda.
Anna Łebek-Obrycka i Bartosz Krzywda. (fot. Anna Dembińska)

"Elkontenci" to płyta zrealizowana przez Spółdzielnię Socjalną "IDEA". 12 zebranych na krążku utworów to "muzyczno-turystyczna" wyprawa po Elblągu, która powstała... w 2019 r., a w jej przygotowanie włączyło się ok. 100 osób zebranych pod nazwą "Elbląska Kooperatywa Artystyczna". O gotowym od dawna, a jednak odłożonym na półkę projekcie rozmawiamy z jego z pomysłodawcami – Anną Łebek-Obrycką z "Idei" i Bartłoszem Krzywdą (Krzywda Studio).

- Nie możemy zacząć inaczej niż od wyjaśnienia, dlaczego o "Elkontentach" rozmawiamy tak późno...

Anna Łebek-Obrycka: - Zabrakło mi mocy przerobowych (śmieje się). Tak mnie wymęczył 2019 r., że odłożyłam temat na półkę... Lubimy robić rzeczy związane z kulturą, wspierać kulturę, chylę czoła przed Bartkiem, bo to naprawdę było gigantyczne przedsięwzięcie wymagające dużo pracy. Gdy skończyliśmy, dystrybucja płyty częściowo się odbyła, egzemplarze dostali wykonawcy, partnerzy, instytucje. Chcielibyśmy jednak wreszcie ruszyć z promocją całościowo. Album był oczywiście rozdawany za darmo, powstał dzięki dofinansowaniu z miasta. Czemu mówimy o nim teraz? Bo nie jest jeszcze na to za późno, tym bardziej, że zbliża się nowy sezon kulturalny, a osoby zaangażowane w płytę wykonały kanał świetnej roboty.

Bartosz Krzywda: - Wrzuciłem już wszystkie utwory do sieci, playlista jest dostępna na YouTube. Praca nad płytą mnie zmęczyła, jednak w pozytywnym sensie. Gdy krążek został wydany, zaczęliśmy jakoś odkładać promocję na jutro, pojutrze itd...

 

- Jak doszło do tego, że w projekt, na który składają się teksty, muzyka, przygotowanie wydania, zaangażowało się tak wielu ludzi?

Anna Łebek-Obrycka: - Teksty w znacznej mierze otrzymaliśmy od członków Stowarzyszenia Alternatywni, choć nie tylko. Trzeba przyznać, że są bardzo wyraziste. Muzyka powstała do tych utworów literackich, które finalnie, w połączeniu z dźwiękiem, nabrały zupełnie nowego kształtu. W samych nagraniach wzięło udział zróżnicowane grono, nie wszyscy na co dzień działają jako artyści, a jednak są nimi na tej płycie.

Pomysł zrodził się w szary, ponury, deszczowy dzień. Bartek wymyślił, że chciałby nagrać płytę, a skoro miasto akurat ogłosiło konkursy na kulturę, stwierdziliśmy, że warto z tego skorzystać i zrobić coś oddolnie... angażując cały genialny potencjał muzyczny tego miasta. Elbląg jest pod tym względem potęgą, jest to wszystko niezwykle różnorodne... Rzuciliśmy hasło na Facebooku, że dnia tego i tego robimy spotkanie w Mjazzdze, kto chce, niech przyjdzie, indywidualnie informowaliśmy też znajomych. Przyszło bardzo dużo ludzi. Taki był początek

Bartosz Krzywda: - I w tym momencie, na początku, kompletnie nie byliśmy świadomi tego, co nas czeka...

 

- Mieliście jakiś gotowy przepis na płytę?

Bartosz Krzywda: - Padła propozycja, żeby muzycy nie grali tego, co na co dzień. Dla przykładu The Nierobbers, zespół szantowy, był bardzo otwarty na takie zmiany, pomyśleliśmy więc dla nich o balladzie jazzowej z fajną harmonią... i to im podpasowało. Były jednak także bunty. Kilka zespołów nie wzięło udziału w nagraniach, bo nie chcieli zmieniać swojego gatunku. Po przyjacielsku rozstali się z projektem.

Początkowe założenie było takie, że to ja napiszę te kompozycje. Skoro się już zaangażowałem w tę płytę, to chciałem przynajmniej napisać na nią swoje piosenki (uśmiecha się). Bywało też jednak i tak, że trzeba było z jakimś zespołem ponegocjować, jak to robimy. Dodatkowo trochę wymieszaliśmy grupy, np. dorośli grali z dziećmi, muzycy wymieniali się między zespołami...

Anna Łebek-Obrycka: - Chcieliśmy przeprowadzić taki zawadiacki eksperyment ze środowiskiem muzycznym Elbląga: od ekip szantowych, przez disco polo, chór kościelny, po zespoły dziecięce... Ten muzyczny rozstrzał na "Elkontentach" jest potężny.

 

- Krążek ma jakieś przesłanie, temat?

Anna Łebek-Obrycka: - Pomysł był zawadiacki, takie są również teksty. One są o Elblągu i niektórzy po przesłuchaniu twierdzą, że zawierają smutny obraz miasta. Zauważmy, że płyta nazywa się "Elkontenci". Zupełnie jak jedna z piosenek, pokazująca, że "nic w Elblągu nie ma". Jeśli spróbujemy się doszukać drugiego dna, to zobaczymy, że sama płyta jest dowodem, że w Elblągu jednak coś jest.

 

- Pomysł to jedno, ale jak wyglądała jego realizacja?

  Elbląg, "Elkontenci pokazują, że Elbląg ma muzyczny potencjał"
Fot. Michał Skroboszewski

Bartosz Krzywda: - Wszystko z konieczności było nagrywane w moim studiu. Wyzwanie stanowiło dzwonienie i umawianie muzyków, dzieci z rodzicami przyjeżdżały z wakacji nad morzem, żeby spędzić na nagraniach kilkadziesiąt minut i stworzyć jakiś chórek... Pomysły powstawały na bieżąco, mimo tego, że wcześniej był jakiś plan, a jednak dyskutowaliśmy z wykonawcami, pojawiały się nowe koncepcje. Każde takie spotkanie w ramach przygotowań tej płyty to inne pomysły, inni ludzie... Dla przykładu, w pewnym momencie nagle okazało się, że jest potrzebny saksofon i trzeba było szybko szukać saksofonisty do danego numeru.

Dziś nie wiem, jak to się udało skleić. Ciągłe telefony, maile - siedziałem w studiu od rana do wieczora i co chwilę ktoś przychodził, przyjeżdżał, a nawet... wysyłał nagrania. Ktoś nagrał część utworu w swoim studiu, przysyłał, ja odsyłałem z uwagami i tak dalej...

 

- Sporo pracy. Ile czasu zajęło zebranie wszyskiego w całość?

Anna Łebek-Obrycka: - Spotkaliśmy się wiosną, realizacja całego projektu zajęła ok. 8 miesięcy.

Bartosz Krzywda: - Najbardziej intensywnie było w wakacje, praktycznie codziennie było coś do roboty, zagraliśmy nawet koncert na Elbląskim Święcie Chleba. Zagranie koncertu z udziałem wszystkich uczestników było wtedy, a tym bardziej dziś, raczej niemożliwe – trzeba byłoby zrobić inny montaż sceny dla każdego utworu, zebrać tych wszystkich ludzi w jednym miejscu i czasie... Ta płyta, to trochę brzydkie słowo, jest bardzo "wyprodukowana" – przez to, że było dużo pomysłów, dużo ludzi, nie sposób odtworzyć tego na żywo. A szkoda byłoby to grać live w okrojonej formie...

Anna Łebek-Obrycka: - Zimą było składanie całości, zebranie fotografii do wydania, zdjęcia też przygotowali elblążanie. Przez te wszystkie miesiące w "Elkontentów" zaangażowała się cała masa ludzi, nawet osoby, które w ogóle nie są związane z muzyką. W jednym z utworów potrzebny był udział seniorów, a skoro ja pracowałam wówczas w Domu Sąsiedzkim na Zawodziu właśnie z seniorkami, ich głosy znalazły się na narganiach.

Bartosz Krzywda: - To konkretne nagranie powstawało w w Domu Sąsiedzkim na Zawodziu, gdzie ówcześnie działała Spółdzielnia Socjalna "IDEA", a to miejsce zupełnie się do tego nie nadawało. Jednak stwierdziłem, że bardziej liczy się klimat, udział tych osób w projekcie. Panie po prostu usiadły przy sprzecie, zaczeliśmy je nagrywać, a ostatecznie cały utwór brzmi trochę jak gangsta rap. Totalny kosmos. Z kolei utwór "Zawada end" powstawał częściowo pod kościołem Wszystkich Świętych, zbieraliśmy tam dźwięki potrzebne do nagrania... Dziś już nawet nie potrafię powiedzieć, skąd dokładnie się brały poszczególne dźwięki...

 

- Płyta została wydana w bardzo ciekawej formie...

Anna Łebek-Obrycka: - Koncepcja początkowa była zupełnie inna, ale m. in. dzięki Beacie Branickiej osiągnęlismy taki efekt. W środku jest nawet przewodnik po Elblągu pokazujący różne miejsca związane z utworami. To taka trasa turystyczno-muzyczna. Beata zrobiła do każdego tekstu w książeczce piekny kolaż, a poza tym motywowała ekipę fotografów z Elbląga, żeby przygotowali zdjęcia do wydania. Płyta jest pięknie oprawiona. Wszystkie zaangażowane w projekt osoby są wymienione w wydawnictwie i w playliście na YouTube, nie sposób przywołać ich wszystkich tutaj...

 

- Efekt końcowy ich działań każdy może sprawdzić w sieci. Co dalej z tym muzycznym potencjałem Elbląga?

Bartosz Krzywda: - Będzie druga płyta (śmieje się). Gdy rozmawiałem z zespołami przed powstaniem pierwszej, wykładałem kawa na ławę, jak to robimy. Ustalenie przy pierwszej płycie było takie: ktoś pisze teksty, ja muzykę i potem nagrywamy. Oczywiście nikt tego nie zrozumiał i wszyscy mówili "Bartek, spoko, my już mamy piosenkę o Elblągu". Prawda jest więc taka, że każdy z tych zespołów mógłby dorzucić piosenkę o Elblągu na drugi krążek...

Anna Łebek-Obrycka: - To jest taki apel do pana prezydenta, że jak będą jakieś oszczędności w kulturze, to może je przeznaczyć na wydanie jeszcze jednej płyty. Trochę nam wszystkim brakuje takich kulturalnych działań przez pandemię, więc trzeba chwytać byka za rogi. Pokazać innym to, co już jest, ale też motywować, żeby działo się jeszcze więcej.

 

- Dla kogo są "Elkontenci"?

Anna Łebek-Obrycka: - Dla nas. Naszym założeniem nie było w pierwszej kolejności stworzenie płyty, której będą słuchać mieszkańcy. Ideą było zebranie wszystkich chętnych artystów, żeby zrobili coś razem. Jednocześnie ta płyta jest oczywiście dla słuchaczy, także tych, którzy w Elblągu nie mieszkają, ale lubią w muzyce odkrywać coś abstrakcyjnego, eksperymentalnego, po prostu nowego... Warto przekonać się, co 100 osób, które nie współpracują ze sobą na co dzień, potrafi zrobić razem. Trudno o tej płycie szczegółowo opowiedzieć... Łatwiej zachęcić do jej przesłuchania.

Bartosz Krzywda: - Paul Rutschka, który miksował tę płytę, twierdzi, że ona jest dla każdego i każdy zajdzie coś, co mu się na niej spodoba. Tam co chwilę coś się zmienia, każdy muzyk reprezentuje coś odmiennego, a w każdym słuchaczu po odsłuchaniu tej płyty coś zostanie.

Anna Łebek-Obrycka: - "Elkontenci" pokazują, że Elbląg ma muzyczny potencjał. Zespołów w mieście, o których często nikt nie wie, jest znacznie więcej. Taką płytę moglibyśmy wydawać co roku. To byłby motor promocyjny miasta.

Bartosz Krzywda: - Tym bardziej, że te zespoły są pochowane, nie funkcjonują w miejskich placówkach, a gdyby zebrać je wszystkie w jedno miejsce... Na takie Elbląskie Święto Chleba chętnie przyszłoby ich posłuchać wielu mieszkańców.

 

Zachęcamy do udziału w konkursie, w którym do wygrania są egzemplarze płyty "Elkontenci". Szczegóły na naszym fan page na Facebooku. 

 

𝐌𝐚𝐦𝐲 𝐝𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐚 𝟓 𝐰𝐲𝐣𝐚̨𝐭𝐤𝐨𝐰𝐲𝐜𝐡 𝐩ł𝐲𝐭! W ten projekt zaangażowanych było blisko 100 elblążan. 🎼 Wspólnymi siłami...

Opublikowany przez portEl.pl Środa, 17 marca 2021

rozmawiał Tomasz Bil
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama