UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kim byli twórcy elbląskich form przestrzennych?

 
Elbląg, Spacer śladem form przestrzennych
Spacer śladem form przestrzennych (fot. Michał Skroboszewski)

- Gdy miał stworzyć wizerunki Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, to gotowe dzieło nie zyskało aprobaty cenzury, podobno dlatego, że Lenin miał za dużo włosów w brodzie - tak Leszek Marcinkowski, prezes elbląskiego oddziału PTTK opowiadał o Jerzym Lengiewiczu, twórcy formy przestrzennej znanej jako "Tajna stacja nadawcza obcego wywiadu". Na wczorajszym (4 lipca), pierwszym w tym roku "Spacerze z przewodnikiem", nie brakowało ciekawostek o ludziach, którym zawdzięczamy formy przestrzenne w naszym mieście. Zobacz zdjęcia ze spaceru.

Formy przestrzenne do tego stopnia wpisały się w krajobraz Elbląga, że część mieszkańców miasta nie zwraca na nie większej uwagi. Dopiero na niespiesznym spacerze lub w towarzystwie turystów zaczynamy się zastanawiać co autor miał na myśli lub kim był. Na te pytania starał się odpowiedzieć Leszek Marcinkowski, prezes elbląskiego oddziału PTTK na wczorajszym (4 lipca) spacerze z przewodnikiem.

- Z pierwszego Biennale pozostało do dziś 36 prac bardzo znanych artystów zarówno w Polsce jak i na świecie. Wszystkich form przestrzennych w naszym mieście jest 53 – mówił Leszek Marcinkowski. - Ciekawa jest też sama idea powstania form przestrzennych. Polegała ona na tym, aby robotnik z elbląskiego Zamechu współpracował z artystą. Zostali zaproszeni głównie malarze, niekoniecznie rzeźbiarze. Dostali oni zadanie skonstruowania takich rzeźb, form przestrzennych.

Spacer zaczął się przy Batmanie, którego autorem jest Zbigniew Książkiewicz.

- Namawiany przez Gerarda Kwiatkowskiego nie bardzo chciał się zaangażować w III Biennale w 1969 roku. W Elblągu bardzo znana jest żona artysty – Halina Różewicz – Książkiewicz, która do dziś udziela się w Elbląskim Towarzystwie Kulturalnym. Jest ona autorką m.in. logo Galerii EL, logo obchodów 750 – lecia założenia miasta. W 1963 r. małżeństwo przyjechało do Elbląga, bo Zbigniew Książkiewicz dostał pracę w elbląskim „Plastyku”. Artysta jest też autorem loga „Plastyka” i „Renomy” - mówił Leszek Marcinkowski.

Plan na Batmana był dużo bardziej okazały: forma miała mieć 20 metrów szerokości i początkowo miała stanąć przy Zalewie Wiślanym. Z różnych względów artysta był zmuszony zbudować mniejszy obiekt.

- Halina Różewicz Książkiewicz mówiła, że jej mąż najchętniej by tylko tworzył, ale rzeczywistość zmuszała do tego aby w niej uczestniczyć. Lubił się zamknąć w pracowni, malować. Batman przedstawia rozwijany przez wiele lat motyw Ikara – zdradził Leszek Marcinkowski.

Ciekawe historie związane są też z formami przestrzennymi zlokalizowanymi w parku Kajki. Sam patron parku Michał Kajka, poeta ludowy, artysta, działacz mazurski, bojownik na rzecz polskości Mazur … - mówił o sobie, że jest Mazurem. Nie Polakiem, nie Niemcem tylko Mazurem. Przyczynił się do utrwalenia polskości na Mazurach. – mówił przewodnik.

Wracając do form przestrzennych. Elblążan i turystów zastanawia co miał na myśli Jerzy Lengiewicz, który stworzył „Tajną stację nadawczą obcego wywiadu”.

-Wytłumaczenie, z czego to powstało jest bardzo proste. On to zrobił na bazie elementów od zwykłych cystern. I dlatego to tak wygląda – wyjaśnił Leszek Marcinkowski.

Z Jerzym Lengiewiczem wiąże się też ciekawa historia.

- Do produkcji swoich sztuk używał różnego materiału. Przyszły artysta nie chciał zostać malarzem, tylko marynarzem. Na wstąpienie do Szkoły Morskiej w Gdyni zgody nie wyrazili rodzice, Jurek poszedł więc na Szkoły Malarstwa i Rzemiosł Artystycznych. Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych nie ukończył. Trzeba było zarabiać i artysta zaczął robić sztukę na zlecenie ówczesnych władz państwowych. Z różnym skutkiem. Gdy miał stworzyć wizerunki Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, to gotowe dzieło nie zyskało aprobaty cenzury, podobno dlatego, że Lenin miał za dużo włosów w brodzie i Jerzy Lengiewicz został bez wynagrodzenia za wykonaną pracę. Był perfekcjonistką, bardzo uporządkowany, np. pędzelki na stole musiały leżeć zawsze równo. Jedna z anegdot głosi, że koledzy wręcz prosili go o zrobienie małego bałaganu, bo przyzwyczajeni do innych pracowni bali się usiąść – mówił Leszek Marcinkowski.

Twórcy elbląskich form przestrzennych byli postaciami nietuzinkowymi. Np. Jerzy Grochocki, który „swoją formę” ustawił w 2015 r.

- Bardzo ściśle określał swoje zasady malowania. Były to trzy tezy: system czterech znaków płaszczyzny i czterech obszarów przestrzeni. Stąd np. użycie kwadratów w jego malarstwie. Używał też czterech barw w swojej twórczości: czarną, złotą, srebrną i białą – wyjaśniał przewodnik.

Albo Zbigniew Dłubak.

- Urodził się w 1921 roku, zmarł w 2005 r. Brał udział w powstaniu warszawskim, ale sam o sobie mówił: w czasie okupacji nie byłem żadną figurą. W powstaniu warszawskim biegałem z pistoletem i mordowałem ludzi. Trudno sobie wyobrazić większego idiotę niż ja w tamtym czasie. Po wojnie był szefem gabinetu Mariana Spychalskiego. Potem, gdy Spychalskiego aresztowano, był wzywany na przesłuchania. Zamknąć, to go nigdy nie zamknęli, ale poważnych problemów mu nie brakowało – mówił Leszek Marcinkowski.

Ciekawa jest też forma „Reproduktor światła” Jana Chwałczyka, który próbował zaprząc prawa fizyki do swoich dzieł.

- Jego formy przestrzenne były kolorowe. Jan Chwałczyk interesował się fizyką, współpracował z fizykami. Starał się swoje dzieła tworzyć w ten sposób, aby to rozszczepienie światła dawało jakiś efekt – mówił przewodnik.

Ciekawych historii o elbląskich formach przestrzennych i ich twórcach na spacerze nie brakowało. Niejako przy okazji można było się dowiedzieć ciekawostek np. o Cmentarzu Północnym czy pierwszym Urzędzie Pocztowym w Elblągu.

Kolejny spacer odbędzie się w najbliższą sobotę 11 lipca. Temat: „Szlakiem elbląskich mostów cz. 1”. Oprowadza Karol Wyszyński.

SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • Znakomity pomysł na spacer po Elblągu.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    20
    2
    marabi(2020-07-05)
  • "o ludziach, którym zawdzięczamy formy "z tym zawdzieczamy to przesada, "część mieszkańców miasta nie zwraca na nie większej uwagi"nie dziwie sie, co mozna czuc patrzac na kawal zlomu, ciekawsze jest auto po wypadku albo sekcja zwlok
  • Odpowiedź bardzo prosta na pytanie zawarte w tytule artykułu - każdy z nich to spawacz, monter.
  • elblag to jednak stan umysłu :D przecież tutaj nic nie ma a wy dalej udajecie że coś jest i jest fajnie :D i na siłę próbujecie sprzedać tandetę jako coś wyjątkowego :D faktem jest że kilka tych projektów jest w porządku ale reszta to odpad poprzemysłowy gdzie zgodnie z linią KC PZPR stworzono z niego dzieła sztuki socjalistycznej, ale nikt nie pójdzie po rozum do głowy żeby zrobić rekonstrukcję śpiewającej fontanny na starym rynku, czy anioła śmierci, czy hermana na rybkach czy nagiej diany aaaaa bo to złe niemieckie pomniki były :D wiadomo jakie :D bo wiadomo lepszy jest sowiecki odpad poprzemysłowy, udawajcie dalej głupka
  • Powiedzcie mi, po co są te formy ? Nikt nie wie po co, więc nie musicie się obawiać, że ktoś zapyta. Wiecie co robia te formy? One odpowiadaja żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To formy na skalę naszych możliwości. Wiecie, co my robimy tymi formami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to sa formy społeczne, w oparciu o sześć instytucji, które sobie zardzewieja, do jesieni na świeżym powietrzu. ..
  • @007 - tak niemieckie, zycie nie polega na odtwarzaniu przeszlosci tylko budowaniu nowego, przeszlosc nalezy do smierci i niech tak zostanie a tak mamuy miasto zombie
  • życie nie polega na odtwarzaniu przeszłości ? aha czyli nie warto było przeprowadzać rekonstrukcji starego miasta w gdańsku, poznaniu, w warszawie, w wrocławiu, odbudowanie zamku w malborku i różnych innych rzeczy bo po co ? zaorać, cegłę sprzedać, zabudować blokami, zlikwidować kierunki na uczelniach typu architektura bo po co mają być ? jeszcze komuś przyjdzie do głowy rekonstrukcja kamienicy renesansowej, brawo :D a tak na marginesie nie znasz się to sie nie wypowiadaj
  • @007 - w ramach odtwarzania niech jezyk niemiecki miasto wprowadzi, znafco
  • elblong to jednak stan umysłu :D :D :D :D
  • @007 - idz kosic trawe na cmentarzu radzieckim bo zarósł
  • W Zamechu zostało trochę blachy to sobie pospawali, a dzisiaj to sztuka haha
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    7
    8
    A.Boczek(2020-07-05)
  • Super👍
Reklama