UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

"Kluczowa jest gra barw i doznanie przestrzeni". Blumetrie cd. w Galerii EL

 
Elbląg, "Kluczowa jest gra barw i doznanie przestrzeni". Blumetrie cd. w Galerii EL
Fot. Michał Skroboszewski

Dziś (18 lutego) odbył się pierwszy po ponownym otwarciu instytucji kultury wernisaż w Galerii EL. W zasadzie był to tzw. dzień wernisażowy, wystawę Urszuli Wilk zatytułowaną Blumetrie cd. można było oglądać od 14 do 18. Zobacz zdjęcia.

Folie, niebieska farba (ta druga także na posadzce galerii) - wizyta pod dachem podominikańskiego kościoła w pierwszej chwili nasuwa obecnie skojarzenia... z remontem. W nawie głównej i prezbiterium można od dziś zobaczyć przede wszystkim dwa wspomniane elementy. Co oznaczają? Najpierw oddajmy głos samej autorce:

„Wybrałam folie i farby wodne, właściwie absolutnie wbrew technologii malarskiej, połączenie tych dwóch mediów jest niemożliwe. Chciałam podkreślić ulotność i efemeryczność działań, a jednocześnie ciągłą transformację i niestabilność materii. Proces przechodzenia z jednego stanu w kolejny. Prace które są jednocześnie w trakcie powstawania i rozpadania, konstrukcji i dekonstrukcji" – czytamy w publikowanej wcześniej na portElu zapowiedzi wystawy.

Rozszerzenie opisu treści czy formy nowej ekspozycji w Galerii EL byłoby raczej zadaniem dla zawodowego krytyka sztuki. Dalej w tym tekście najprościej byłoby zawrzeć parafrazę opisu wystawy przygotowaną przez jej kuratora, Stanisława Małeckiego. To jednak pójście na łatwiznę, zamiast takiego rozwiązania poprosiliśmy kuratora o krótki, wspólny spacer podczas dnia wernisażowego. Czego jeszcze dowiedzieliśmy się od niego o Blumetriach? Jak się okazuje, skojarzenia remontowe wcale nie były takie błędne, bo i takie interpretacje wystawy już się pojawiły.

- Mamy do czynienia z instalacją malarską, którą artystka dostosowała do obecnej sytuacji w galerii, przechodzimy tu przecież remont – mówi Stanisław Małecki. - Niektórzy mówią nawet, że można to odczytać jako alegorię przedłużających się prac remontowych – uśmiecha się kurator. Dodaje, że sama wystawa ma sprawić, by przestrzeni galerii doświadczyć z innej perspektywy.

- Mamy do czynienia z malarską interwencją, która sprawia, że ta przestrzeń staje się "lżejsza", przypomina to zalew błękitu, morskiej bryzy. Poruszając się po galerii widzimy, że te kształty przenikają się, wszystko się zmienia. Przy doznaniach malarskich ważne jest miejsce, w którym możemy je przeżywać, a wystawa została przygotowana z myślą właśnie o Galerii EL. Prócz tego ważne są efekty związane ze światłem i cieniem w prezbiterium. Tam mamy do czynienia z takim "rewersem cienia", gdy światło tam wpada, to rysuje pewien obraz na płótnach. Autorka chciała pozostawić te płótna białe, nienaruszone, po to, by farba odpadała od folii i tworzyła obraz w ramach zachodzącego procesu – wyjaśnia kurator. Przychodząc do galerii w różnych godzinach doświadczenie wystawy ma być inne.

- Tutaj liczy się przede wszystkim malarska impresja, doznania wzrokowe, nasza percepcja przestrzeni – wylicza Stanisław Małecki. Zgadza się też, że w przypadku Blumetrii na pierwszy plan wybija się forma, nie treść.

- Każdy może interpretować tę wystawę na swój własny sposób – dodaje. Jak więc interpretuje ją sam kurator?

- Dla nas, odkąd zaczęliśmy przygotowywać wystawę w galerii, stała się ona przedłużeniem tego, czego doświadczamy od dwóch lat (remontu – dop. red.). Jest ona interwencją w miejscu, gdzie cały czas zachodzą przemiany, które wcześniej było kościołem, a dzisiaj zmienia się ciągle jako galeria sztuki. Ta efemeryczność, rozpad, "przekształcanie się tkanki" również są widoczne. Moje interpretacje idą właśnie w takim kierunku.

Czy w Blumetriach można znaleźć jakieś odwołanie do innych artystów?

- Gdybyśmy szukali nawiązań, to zdecydowanie najbliżej byłby Yves Klein, słynny francuski artysta, który używał błękitu, aby stworzyć swoje dzieła. Klein malował na niebiesko modelki, by swoje ciała odcisnęły na płótnie, mówił też przy swoich działaniach artystycznych o metriach, pomiarach. Pewnego rodzaju nawiązanie można więc odczytać w Blumetriach. Urszula Wilk od wielu lat upraszcza swoją formę wyrazu, testuje tylko tę niebieską barwę. Mamy tu do czynienia z eksperymentem: Co się stanie, gdy zderzymy ze sobą dwa materiały, folię i farbę? Oczywiście farba nie utrzymuje się na folii. Autorka to wykorzystuje, tak jak i grę przenikających się barw, trójwymiarową i bardzo plastyczną.

Można łatwo wyobrazić sobie sytuację, że przychodząc obejrzeć Blumetrie, ktoś mógłby stwierdzić, że nawet nie będąc artystą przygotowałby podobną instalację. Jak do takiego potencjalnego scenariusza odnosi się kurator wystawy?

- Można mieć wrażenie, ze każdy mógłby się pokusić o przygotowanie czegoś takiego – przyznaje Stanisław Małecki. - Jednak już sam fakt, że autorka sama stworzyła tę farbę, wcześniej szukając dla niej właściwych składników, sama poszukiwała rodzaju folii, który odda wspomnianą plastyczność, przenikalność, mają znaczenie. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, by stworzyć tego rodzaju grę kolorów w przestrzeni. Ktoś, kto by się tego podjął, przekonałby się, że nie jest to łatwe, artystka pracowała nad tym bardzo długo. Rozumiem jednak, że można mieć odmienne wrażenie, bo prostota i minimalizm rzeczywiście są tu bardzo widoczne. Chodzi jednak o uruchomienie naszej fantazji. Sądzę, że nie możemy mówić, że mamy tu do czynienia z wielkim sensem, ze sztuką, która jest nasycona znaczeniem. Kluczowa jest gra barw i doznanie przestrzeni: tego, co się z nami dzieje, gdy oglądamy te prace. Tu liczy się nasza percepcja – wyjaśnia Stanisław Małecki.

Dodajmy na koniec, że swoją percepcję i wyobraźnię każdy zainteresowany wystawą zdąży jeszcze sprawdzić, bo Blumetrie cd. pozostaną w Galerii EL do 25 kwietnia.

TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • ''nie możemy mówić, że mamy tu do czynienia z wielkim sensem ''. Po obejrzeniu zdjęć, podpisuje się pod tym cytatem z artykułu. Zapewne profan jestem bo nie kumam klimatów nowego realizmu czy jakoś tak, ale dla mnie to sztuka na miarę wystawy stogów siana cośmy je mieli zaszczyt oglądać w galerii EL przed paroma laty. Rozumiem, że galeria ma w zamiarze odlatywać w kosmos z prezentowaną sztuką, tylko czy oprócz Was, leci tam ktoś jeszcze ?
  • Gdzie ta prawdziwa sztuka ?
  • ja pier. .. to tak jak drogowców zaskoczyła zima to galerie zaskoczyło otwarcie i na szybko coś trzeba było zrobić
  • Czy mozna wiedziec, ile pani Urszula przytulila podatkowych pieniazkow za to dzielo ?
  • Światło dzwięk, dzwięk świało, za co ci ludzie biorą pieniądze w tej galerii, sztuka dla klubu wzajemnej adoracjii geleryjno muzealo portelowej. .. .
  • Za dawnych lat to przed Galerią El były rzeźby w śniegu. Czemu w tym roku nie ma rzeźbienia w śniegu, skoro zima dopisała? (Tylko nie mówcie że boicie się pseudo pandemii XD)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    11
    4
    rdtfyg(2021-02-18)
  • To jest wystawa sztuki? No popatrz, a ja bym pomyślał że suszą folię budowlaną po remoncie.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    13
    0
    regth(2021-02-18)
  • Nie znam się na sztuce ale robi na mnie pewne wrażenie, tak jakby w realiach średniowiecznego kościoła obieżyświat pokazał biednemu ludowi że świat jest wielki bo dla mnie folia z kleksami to mapa rozrzuconych kontynentów. Gdyby tak można było zwiedzić wystawę wieczorem z pochodnią w ręku to doszedłby mały dreszczyk emocji. A gdy już wystawa dobiegnie końca proponuje wpuścić dzieci z przedszkola do zabawy w zrywanie; )
  • Mam remont na chacie. I mam podobnie. Czekam na relacje z mojej chaty
  • Ile tu prostactwa.
  • A moim zdaniem wnętrze Galerii jest jak stworzone na instalacje, a może trochę mniej na tradycyjne wystawiennictwo! Być może folie Pani Wilk nie budzą szczególnych emocji, ale wpisują się w wieloletnią historię, kiedyś Laboratorium Sztuki Galerii El, a obecnie Centrum Sztuki itd. Niechże to dziwne miasto wreszcie to dostrzeże!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    6
    paterek(2021-02-19)
  • Sami znawcy awangardy i sztuki współczesnej. Jutro pasztet w promocji - to akurat jest na Waszym poziomie. Docenicie? Panie docencie, doceńcie!
Reklama