UWAGA!

Malachit cienia: Stigmata… "Inna droga nie oznacza gorszej czy złej"

2007-02-02
Aktualizowany 2007-02-03 00:33
Elbląg, Malachit cienia: Stigmata… "Inna droga nie oznacza gorszej czy złej"

Zapraszamy czytelników do studiowania naszego cyklu, który w całości poświęcamy rodzimej scenie muzycznej. W tej części przedstawiamy Wam historię zespołu Stigmata. Znajdziecie tu również zdjęcia archiwalne grupy oraz link, pod którym będziecie mogli posłuchać utworów grupy.

Co tydzień oddajemy wam do dyspozycji materiał, potraktowany dawką historii lub swobodnych rozważań o wybrykach współczesnych piewców sceny. O tym, co utrzymuje ich w cieniu, a co czasem daje nadzieję na wyjście z niego.
     Kontynuujemy opowieść o naszej młodej scenie alternatywnej. O zespołach, które ją tworzą, nawożą, a coraz częściej stanowią jedyny dowód istnienia elbląskiego podziemia. Podczas gdy wielu zasłużonych metalowych wieszczy udało się na spoczynek, oni sięgnęli po instrumenty i zaczęli ustawiać pod ścianą…
     Cofniemy się trzy lat wstecz, do momentu, kiedy to kilku młodych zapaleńców postanowiło założyć w grodzie Piekarczyka zespół nawiązujący do tradycji skandynawskiej sceny metalowej i tego, czym ścieka najobficiej - Black Metalu. Pierwsze i jedyne jednak wzmianki dotyczące aktywnej działalności naszych zespołów na tym polu pochodzą z 1997 r., kiedy to banda XImmemorialX wydała pierwszy w swym dorobku materiał demo o roboczym tytule „Ius Primae Noctis”, uznany za dziewiczy (aczkolwiek melodyjny), album BM w Elblągu.
     Przygotowując jednak kolejny materiał, na płytę „Monologue”, zespół odszedł od snucia czarnych przypowieści, zmienił kierunek (Death M.) i tym samym przysypał elbląski Black Metal stertą liści na kilka lat… Miotłę w ręce wzięła Sigmata.
     O początkach, nadziejach, manipulacji umysłem, pojęciu „zła” i elbląskiej scenie, rozmawiałem z wokalistą i autorem tekstów, jednym z założycieli zespołu Stigmata - Luxem…
     
     Orzeu: Początki...
     Lux: Na początku nazywaliśmy się Teheria. W zasadzie był to dwuosobowy projekt, mój i Kamila. Znaliśmy się od kilkunastu lat, on kupił sobie gitarę, więc postanowiliśmy trochę pograć. Akurat był to okres naszych pierwszych fascynacji muzyką Black Metalową, jakieś trzy lata temu. On wziął się za układanie pierwszych riffów, potem razem pisaliśmy tekst do utworu. Jako że ja nie potrafiłem na niczym grać, została mi przydzielona rola wokalu. „Próby” urządzaliśmy u mnie bądź u niego w domu, jeśli była możliwość (czyt. puste mieszkanie). Mieliśmy utwór o nazwie „Beginning of the New Order”. Były to zalążki Melodyjnego Blacku, ale wiadomo, że ciężko, aby takim projektem daleko zajść. Pisaliśmy ogłoszenia w celu znalezienia drugiego gitarowego - na początek. Przez przypadek użytkowałem forum o Muzyce Metalowej, gdzie natrafiłem na Kvacha (aka Niphates). Jak się wtedy okazało, BM nie był mu obcy, a, co ciekawsze, był on z Elbląga. Wysłał nam jeden utwór (starą wersję „In The Name Of Satan”), który bardzo nas zaciekawił. Dodatkowo zaoferował możliwość grania w garażu jego znajomego. Tymże sposobem w skład wchodziły juz trzy osoby. Dodatkowo mieliśmy miejsce na próby a nasz znajomy - Mroczny podkładał nam ścieżkę perkusyjną. Później zaczęliśmy rozglądać się za basistą i po kilku ofertach zgłosił się do nas Sin, który gra u nas, z pewnym odstępem czasowym, do dziś. Z całym szacunkiem do niego, był to początkujący bassmen i w zasadzie zrezygnowaliśmy z jego oferty, po jakimś czasie i tak wrócił. W czasie grania w garażu stworzyliśmy cztery utwory, później zaczęły się pierwsze komplikacje
     
     Dlaczego Black Metal? Pamiętasz płytę, która cię przekonała?
     Cóż, Black Metal poznałem jakieś cztery lata temu, kiedy to poznałem mojego przyszłego przyjaciela o imieniu Arek. W zasadzie to on otworzył mi oczy na tę muzykę. Pierwszą i niezapomnianą płytą, którą kocham do dziś, jest albumik naszego polskiego zespołu Lux Occulta „Forever Alone Immortal”. Niedługo potem wkręciłem się w greckie Rotting Christ
     Stigmata... Okres rozpadu - ja i Kamil odeszliśmy z zespołu. Nastąpiła pewna przerwa we wspólnej działalności. Wtedy Niphates postanowił zmienić nazwę i wybrał, jak to on określił, bardzo osobistą - Stigmata: „We are wounds carved deep in his flesh”. To taka symbolika zawarta w nazwie.
     
     Stigmata jest pierwszym, no, może poza płytą „Ius Primae Noctis” Immemorial, która jakby gatunkowo jest najbliższa tej półce, Black Metalowym bandem w Elblągu. Czuliście potrzebę zaistnienia takiej sceny?
     Fakt, na początku graliśmy bardzo melodyjnie, a wspomniany tytuł Immemorial usłyszałem dużo dużo później. Widać pewne podobieństwa i uważam, że album ten jest dobry. Muzyka Black Metalowa w naszym mieście jest bardzo zaniedbana. W zasadzie aktualnie chyba nie ma żadnej kapeli z tego gatunku. Zresztą, ciężko powiedzieć, że to tylko muzyka. Słuchanie takiej muzyki i czytanie tekstów odbija się na całym życiu. Ten Blackowy pierwiastek był w nas wszystkich z zespołu, tylko trzeba go było odnaleźć. Muzycznie zaczęliśmy aż za bardzo (tak na to dziś patrzymy) melodyjnie. Na naszym splicie „AshBurn Propaganda” próbowaliśmy dodać mroku do naszej twórczości, a zarazem zagrać bardziej agresywnie. W końcu BM jest wielkim sprzeciwem, toteż postanowiliśmy mocniej zaatakować.
     
     Powiedziałeś, że odbija się to na całym życiu. Jaka jest filozofia Stigmaty?
     Na to pytanie chciałbym odpowiedzieć za siebie z kilku względów. Reszta ludzi z zespołu jest aktualnie, jak wiesz, niedostępna, a podejście każdego z nas jest nieco inne. Dodatkowa kwestia - od dwóch wydawnictw głównie ja piszę, dlatego chciałbym mówić w swoim imieniu.
     
     Opowiedz, jaki światu wystawiasz zarzut...
     Postanowiłem skierować słuchaczy bardziej do myślenia, staram się wytykać im wszelkie kłamstwa, np. zawarte w chrześcijaństwie. Jest w nim (moim zdaniem) wiele prób manipulacji, a kapłani, którzy są „przedstawicielami” Boga na ziemi, w wielkiej mierze nie dość, że nie spełniają swojej posługi, to jeszcze robią gorzej niż my naszą muzyką. Przypomniała mi się okładka KATa - Szydercze Zwierciadło. To jest dobry i prawdziwy przykład. Chrześcijaństwo jako religia sama w sobie, ma wiele dobrych założeń, kwestia, że na przestrzeni wieków troszkę to się pozmieniało. Zło, tak samo jak satanizm, można interpretować na wiele sposobów. No i naszym zdaniem złem są te wszelkie kłamstwa, zniewalanie ludzi, wykorzystywanie ich itd. Moim zdaniem, w głębi serca każdy człowiek i tak wie, jak powinien postępować, dlatego ograniczanie go wymyślonymi zasadami jest bzdurą. Moje teksty mają na celu wyzwolenie umysłu z takiej mentalnej klatki. Doszedłem do wniosku, że opiewanie demonów czy innych piekielnych egzystencji nic do tego świata nie wniesie. Takie gadanie o rzeziach i innych niestworzonych rzeczach też nic w tych ludziach nie zmieni. Nie ukrywam, że grono słuchaczy jest wąskie, ale nie potrzeba nam tłumów.
     
     Ile w tym prawdziwego zła, a ile młodzieżowych frustracji tym, co się dzieje, fascynacji tym, co zakazane…
     Fakt, na początku była to młodzieńcza fascynacja, ale na przestrzeni lat to we mnie dojrzało i ciągle dojrzewa. BM nie jest prostym gatunkiem, jest w nim wiele Ciemnych Mocy, ale to już kwestia twórców, jak się nim posłużą i w jakim celu. Ja w moich tekstach chciałbym jakby edukować, przekazać swoje doświadczenia. Muzyka to jedna warstwa, to sposób na niesienie tego przesłania. Widzę na co dzień wiele osób zmanipulowanych przez religię. Widzę też, jak z naprawdę dobrych ludzi stają się zwariowanymi fanatykami. Widzą wszystko pięknym, a, moim zdaniem, jest nieco inaczej. Chociażby wizja końca świata - ludzie sami dążą do samozagłady. Na przestrzeni wieków pod przykrywką religii działy się przeróżne masakry, jak chociażby te w wyniku działań Zakonu Krzyżackiego. Toteż wolę kroczyć własnymi ścieżkami. Nie chodzi mi znowu o nawracanie ludzi czy odrywanie ich od religii. To taka moja propozycja. Inna droga nie oznacza gorszej czy złej. Zło stało zbyt stereotypowym pojęciem w dzisiejszych czasach, a wiele właśnie tego zła jest - jak to napisałem w ostatnim tekście na nowy utwór - „…ukryte pod płaszczami świętych”. Stigmatę traktuję nie tyle jak muzykę, co jak misję.
     
     Nie uważasz, że poprzez BM muzycy wyrażają najbardziej skrajne poglądy? Często wykluczające się lub przeradzające się w chaos myśli i fanatyzm? Co powiesz o tym: „Mgła duchowego wymiaru, Szatan przeklął twój umysł. Obudź się! Porzuć grzech A Prawda cię znajdzie.” „Zamieszkaj w świetle Zbawiciela, Wykąp się w Krwi Baranka”: Crimson Moonlight… Chrześcijański Black Metal? To jakby Ludwikowi XIV cep dać…
     Wiesz, trzeba jeszcze wspomnieć, że „muzyka” w Bleku nie świadczy o wszystkim. A to dlatego, że jest jeszcze gatunek Unblack. Muzycznie jest praktycznie identyczny, ale przesłanie ma wręcz odwrotne. Nie znam raczej takich kapel, widziałem tylko w Internecie sampla zespołu Horde - „Crush the Pentagram”. Muzycznie większość mogłaby powiedzieć, że to brudny BM, ale jest to całkiem co innego. Dla mnie jest to bezczeszczenie gatunku Black Metalowego, ale cóż poradzę… Świat nigdy nie będzie takim, jakim go sobie życzymy. Dlatego Black Metal powinien być cholernie przemyślanym tworem i także odbierany być powinien również sensownie. BM powstaje na podstawie tego, co czuję. Jeśli znajdzie się jakiś powód do gniewu, staram się go w Stigmacie wyrazić. Stąd właśnie spore zróżnicowanie na naszych albumach („Opus Luciferi” to głownie robota Niphatesa).
     
     Powiedziałeś, że BM to ważny nośnik tekstu. Czemu właśnie Black Metal wyraża tak radykalne poglądy? Powstał dla, czy przez wyrażanie emocji? Zespoły często mówią o sobie w kategoriach „Dywizji”, „Legionu”. Jakby zbliżał się konflikt zbrojny… Bardzo walecznie nastawione ludziki. Tylko, o co walczą?
     Z naszej strony jest to bardziej wojna w sferze duchowej. Myślę, że w pewnej części ta złość to taki chwyt marketingowy, aby ściągnąć tłumy żądnych krwi dzieciaków. Jest to gatunek, do którego trzeba dojrzeć i odpowiednio go interpretować. Ja stosuję taką pewną segregację, analizując różne albumy. Jak słyszę „Burn the Church, kill the Triest”, nie przenoszę tego na czyny. Po prostu każdy musi znaleźć tę cząstkę liryczną, która do niego pasuje, z którą on się personalizuje. Są zespoły jak Dark Funeral i są takie, jak chociażby Funeral Mist. Po głębszej analizie sam będziesz wiedział, kto pisze ambitniej i czyja twórczość bardziej do Ciebie przemawia.
     
     Popularność sceny BM w Polsce spada z roku na rok coraz bardziej. Komunii córci za pieniążki ze sprzedaży płyt raczej nie urządzisz…
     Moim zdaniem, polska scena Black Metalowa jest aktualnie na tyle silna, że może konkurować z całą Skandynawią.
     
     Jakieś przykłady kapelek...
     Zespoły typu - z tych aktualnie wydających albumy - Besatt, Thunderbolt, Infernal War czy Taran, grają naprawdę ambitnie, zróżnicowanie i w skrócie kopią. W zasadzie chyba wszystkie w tym roku coś wydadzą, na co z niecierpliwością czekam.
     
     Ale popyt w porównaniu do lat 90-tych znacznie zmalał. Znacznie!
     Nie da się ukryć, że wiele kapel przechodzi różne ewolucje, na przykład z tradycyjnego Blacku na Death Metal. Powstają różne mieszanki z elektroniką, itd. Nie da się ukryć, że lata 90. to taki „Złoty Wiek” tejże sceny. Została ona mocno ograniczona przez nasz rząd. Przykładem jest chociażby odwołanie Black Metal Festiwal. Jest to po prostu „gatunek niosący przede wszystkim zniszczenie i negatywne treści i nie powinien być pokazywany szerszej publice”. Ale nie rozumiem, dlaczego odwoływane są koncerty dla ludzi, którzy chcą je zobaczyć. Teksty o urażaniu uczuć religijnych - jak po koncercie Gorgoroth w Krakowie - są co najmniej nie na miejscu. Są to imprezy dla konkretnych odbiorców i nikt, komu ta muzyka nie odpowiada, nie musi jej ani oglądać, ani słuchać. A miał grać u nas Marduk...
     
     Odwołali pancerniaków?
     Tak, mieli grać na BM Festiwal. I podobnie było z odwołaniem trasy Dark Funeral i Naglfar. Wolność słowa, ponoć jest takie coś...
     
     Black Metal w tym klasycznym ujęciu jest niezbyt wyrafinowany technicznie. Są jednak grupy, które całkiem sobie radzą i często wychodzą poza powszechnie przyjęte „ramy” tego gatunku, jak chociażby Susperia, Peccatum, Arcturus. Jaki jest wasz kierunek?
     W zasadzie dla mnie takimi wzorcami mogłyby być dwie wspaniale kapele. Projekt Ariocha - Funeral Mist i pan Xasthur z USA. FM ma tę swoją mroczną i nieludzką agresję, a także bardzo dobre teksty. Xast niszczy swoim klimatem, ciężko to opisać. Dodatkowo może Ondskapt. Pod względem techniki mistrzami jest Dissection. Już w 1991 r. zaskakiwali swoimi zagrywkami.
     
     Dla mnie siara. Wiesz, chodzi mi o to, że BM jako dziedzina muzyki jest już trochę wypłowiały. Bardziej spopować go niż „Kredki” nie można, ani przyspieszyć niż Marduk. Półkę techniki wyznacza chociażby nasz Behemoth, który rzucił się w toń defu. Uważasz, że wniesiesz do tej muzy coś nowego? Nie wiem, może tylko ideologią można teraz zaskoczyć. No, skoro są takie wynalazki, jak NS-y czy Unblacki to…. Może Vege R&Roll BM?
     Fakt, tyle już przez Black przeszło, że naprawdę trudno zaskoczyć pod względem muzycznym. Ale np. włoski Aborym potrafił zaskoczyć. Myślę, że można jeszcze wiele namieszać, a tegoroczne produkcje są naprawdę niesamowite. Myślę tu, póki co, o nowych wydawnictwach Rotting Christ i Naglfar. Samą warstwę klimatyczną można wytworzyć na wiele sposobów, przy odpowiedniej oprawie można jeszcze wiele zdziałać. Widzę coraz więcej ambitnych produkcji, ciężko zarzucać brak techniki czy ambicji.
     
     Nowy Rotting? Nie uważasz, że muzycy BM to taki The Rolling Stones muzyki cięższej? Stare dziady…
     Lux Occulta była stosunkowo młodym zespołem, coś jak w Death Metalu Decapitated. Myślę, że chociażby w Polsce kwestia wieku jest spowodowana pieniędzmi. Ja np. nie pracuję i ciężko jest kupić nowy sprzęt, nie mówiąc o nagraniach w studiu... Za jakieś cztery lata byłoby mi dużo prościej.
     
     Produkcje BM często nagrywane są w domciu, za pomocą programów komputerowych. Podobnie było z wami...
     Mamy plany złożyć i przenieść komputer na nasza salkę, wyposażyć się w kilka mikrofonów i zrobić takie pseudo studio.
     
     No proszę. Macie zamiar udostępniać je innym kapelom?
     Chcemy po powrocie Niphatesa z Anglii dokończyć materiał, może rozpocząć następny i poszukać wydawnictwa. Nie rozmawialiśmy na ten temat. Przeniesienie ma przede wszystkim na celu nagrywanie żywej perki, dotychczas korzystamy z wersji komputerowej.
     
     Zagraliście do tej pory jeden koncert, na imprezie Birthday Slaughter w październiku w Edenie. Z tego co widziałem, troszkę gubicie się na scenie…
     Cóż, w zasadzie nie mieliśmy czasu na przygotowanie. Dowiedzieliśmy się tydzień wcześniej, ale zagraliśmy, jak najlepiej potrafiliśmy. Był to prezent urodzinowy dla dziewczyny naszego bębniarza - Pauliny. Zresztą, ilość osób... Nie nazywamy tego koncertem.
     
     Planujecie jakieś koncerty?
     Planujemy, ale są liczne przeszkody typu moje studia, praca Roba, czas, pieniądze, publika i jeszcze raz czas. Publika w sensie ludzi oddanych sprawie, których, niestety, brakuje.
     
     Nie widzisz w tym odrobiny groteski? Kilku młodych dżentelmenów siedzi grzecznie w ławeczce szkolnej, a po lekcjach wchodzą w zbroje, malują twarz i wychodzą na scenę, zrywając wyglądem berety z głowy…
     Cóż, „Bo każdy człowiek ma dwa oblicza”. Trzeba zachować równowagę na świecie.
     
     Równowaga, „dobro” i „zło”... Ty to ten zły, rozumiem?
     Moim zdaniem robimy, co uważamy za słuszne i uważamy to za coś pięknego. Zresztą, ciężko nazwać to, co robimy, złym. Zawsze starałem się stawiać siebie pośrodku, nie lubię pomiędzy tym wybierać, jak czuje potrzebę, to robie dobre rzeczy, czasem złe. Nie ma reguły. Robię tak, jak uważam, że powinienem.
     
     Chodzi mi o ten cały oręż: ćwieki, mejkapy, kolce, krzyżyki. Praktyka starej szkoły. Bez tego nie mogło by się odbyć całe przedstawienie?
     Staramy się godnie reprezentować gatunek, a w miejscowych koncertach brakuje trochę tego klimatu, mistyki. Przygotowując się w ten sposób, wyrażamy szacunek dla tradycji a także dla przybyłych. Jednak jest to pewien rodzaj starania się, przygotowania ceremonii, widowiska, pokazania klasy. Nie chodzi tu o ściąganie tłumów tylko wytworzenie odpowiedniego klimatu. Może kiedyś zrobimy Blackową sztukę.
     
     Czyli...
     Koncert, który byłby opowieścią, z muzyką bardziej wytonowaną, budującą atmosferę. Ale to jeszcze tylko plany, trzeba najpierw coś takiego napisać, znaleźć ludzi, którzy to zrozumieją i będą chcieli w tym zagrać. Ciężko mi mówić o szczegółach takiego przedsięwzięcia.
     
     Kondycja elbląskiego podziemia...
     W zasadzie jestem w pewnym stopniu załamany. Nie wiem, jak to ująć, może ilością zespołów grających bardzie ekstremalną muzykę, a w zasadzie ich brakiem. Nie da się ukryć perełki - Traumy, ale to nie podziemie. Wspominam czasy Music Clubu na Starym Mieście, kiedy to można było posłuchać naprawdę dobrej muzyki. O naszym podziemiu aktualnie wiem niewiele, po naoglądaniu się tych Emo czy innych dziwnych tworów czekam na jakąś odmianę. Z miłą chęcią poszedłbym na Trauma & Immemorial & Enter Chaos & Demise. No, ale to chowamy do szufladki z podpisem: Marzenia.
     
     Płyta wszechczasów
     Leżę... Jednej nie potrafię wymienić. Lux Occulta - „Forever Alone Immortal”, Funeral Mist - „Salvation”, Xasthur - „Subliminal Genocide”. Nie mówiąc o tonie innych kapel na świecie.
     
     Najlepszy zespół elbląski...
     Trauma
     
     Kilka słów do naszych czytelników…
     Niech Wasze oczy będą otwarte na prawdę, dusze niech nie będą nigdy zniewolone, a umysł zawsze czysty i gotowy na poświęcenie w słusznej dla Was sprawie…
     
     W tym miejscu możecie posłuchać muzyki Stigmaty:
     http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendID=128140714
     
Orzeu
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Ojej Brudasy!!! No cóż, musi być ktoś komu trzeba poskakać po głowie... xD
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    1
    Gałgan xD(2007-02-03)
  • NIe umieć nic, trzy lata i na scenę, trzeba mieć odwagę! Black Metal to też muzyka (uporządkowany hałas), żeby coś porządkować trzeba znać obowiązujące w danym gatunku zasady (tworzyć nowe to wyższa szkoła jazdy) bo inaczej wychodzi kwaszenie, a kwas z zasadami to .....
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Jackie(2007-02-03)
  • jakimś dziwnym cudem autor wywiadu zapomniał, że jednak w Elblągu Black Metal miał swój mały acz zacny zalążek nazywający się Asmon. I dla mnie to była najlepsza elbląska kapela BM. Z tego co wiem istniał bądź nadal istnieje Thaigetos, więc nie przypisujmy Immemorial, tego że sa ojcami chrzestymi elbląskiego BM, bo nie są.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    bathory(2007-02-03)
  • Patrzac na zdjecie w malym formacie myslalem ze to Kiss, szkoda ze nie. Zreszta do Elblaga i tak by nie przyjechali.
  • W tekście jest wyraźnie napisane "Pierwsze i jedyne jednak wzmianki dotyczące AKTYWNEJ DZIAŁALNOŚCI (!!!) naszych zespołów...". Kilkanaście innych kapel mogło sobie pykać na salkach, ale sam widzisz Stefanie Batory, że pamięć o nich słabiutka. Immemorial nakręcił pierwszą płytkę BM w E-g, i pokazał ułamek tej sceny Polsce...
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Brukief(2007-02-03)
  • e tam e tam tylko nie Stefanie :P No Asmon był strasznie aktywny, nawet widziałem jakąś recenzje ich demka bodajże w newsletterze Pagan :] Więc aktywność potwierdzona ;p
  • był jeszcze kiedyś taki zespół SARGATTANAS (może inaczej to się pisało), a grali black-defa. Koncert zagrali przynajmniej jeden (w TMie na Rycerskiej) bodajrze w 1997r.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    syn kiełbasy(2007-02-04)
  • No szczerze to sie rozczarowalem tym wywiadem. Bije z niego naiwnosc i w pewnym sensie populizm. Zamiast konkretow dostalem wypowiedzi doslownie wyciete z ust innych szatanow. Ale muza jak najbardziej siedzi;) Przekaz mam gdzies. Pozdrawiam!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Zenon Laskowik(2007-02-04)
  • Ja osobiscie uwazam , że ten prowadzacy orzeł czy jak sie tam nazywa za słabo poświęca sie temu co robi.W sumie zero weny w połączeniu z mizerną tandetą :) Pozdrawiam wszystkich szatanów :) !!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    behemot(2007-02-04)
  • Orzeł to fajny chlopak !!! nie wiem czemu tak piszecie !! jest bardzo miły i czuły jestesmy ze soba juz trzy lata i nie pozwole nikomu tak obrażać mojego chłopaka !!!
  • Orzeu cos podpuszcza mlodszego kolege bo sam juz starszy i madrzejszy hehe... wiek ma swoje racje, wie to nawet szatan. ps pytanie do Stigmaty - odwrocony ksiź tez w szkole czy tylko na koncercie? co na to rodzice? pozdrawiam smoliscie
  • Jeżeli tak Cię to interesuje... Cóż, ja swój krzyż rycerski noszę zawsze. Jestem do niego przywiązany i nie zamierzam z niego rezygnować. Niphates zawsze nosi jakiś symbol, czy to pentagram tradycyjny, czy to sumeryjski, ew.tak jak na zdjęciu odwrócony krzyż. Lux swoje symbole nosi okazyjnie. A co na to rodzice? Ja raczej nie mam nieprzyjemności ze względu na to, co noszę. Jak reszta, to już mnie nie obchodzi.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    SiN (bassmen)(2007-02-04)
Reklama