UWAGA!

----

Przeżyjmy te koncerty jeszcze raz!

 Elbląg, EOK zagrała m.in. na skwerze katedralnym w Elblągu
EOK zagrała m.in. na skwerze katedralnym w Elblągu (fot. Anna Kaniewska)

Po raz trzeci Elbląska Orkiestra Kameralna ruszyła na Żuławy z muzycznymi skarbami. Rozdawali je w trzech pięknych kościołach, a towarzyszył im maestro Marek Moś. Wrócili cali i zdrowi, i już myślą o kolejnej edycji.

W tym roku repertuar festiwalu „Muzyka polska na Żuławach” nie składał się tylko z muzyki polskiej, lecz także z utworów m.in. Mozarta, Vivaldiego czy Weinera. Narodowość kompozytorów nie była tak ważna, jak forma muzyczna. Tym razem muzycy skupili się na divertimentach, kompozycjach powszechnych w muzyce XVIII - XIX wieku. W dniach 15-17 lipca zagrali w trzech miejscowościach: Stegnie, Elblągu i Starym Polu (kościół w Krzyżanowie). Atrakcją tegorocznej edycji były solowe utwory w wykonaniu trzech instrumentalistek z EOK.
       - Ta edycja była zdecydowanie najlepsza – opowiada Karolina Nowotczyńska, skrzypaczka, która rozpoczynała każdy koncert utworem „Cztery Pory Roku - Lato cz. III” Antoniego Vivaldiego. - Dużo graliśmy, utwory były niełatwe, a zatem bardzo ciekawe. Najmilej będę wspominać możliwość zagrania solo oraz każde wykonanie utworu Bartóka, który to był najbardziej ambitnym i interesującym utworem z całego repertuaru. Czy coś mnie zaskoczyło? Chyba nie. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani, więc nic nie mogło nas zaskoczyć!
       - Uważam, że ta edycja była bardzo dobra. Dla mnie była ona edycją wyjątkową, bo miałam okazję zagrać solo dla wspaniałej publiczności – mówi Maria, wiolonczelistka, która podczas festiwalu wykonywała „Serenadę” Mieczysława Karłowicza. – Najpiękniejsze momenty to te tuż po występie. Kończysz grać i słyszysz brawa, widzisz zadowoloną i usatysfakcjonowaną widownię. To naprawdę fajne uczucie! – dodaje.
       - Gram w EOK od września, więc to była moja pierwsza edycja festiwalu „Muzyka polska na Żuławach” – relacjonuje Paula Preuss, skrzypaczka, która oczarowała publiczność solowym wykonaniem II i III części koncertu Sławomira Czarneckiego. – Jestem pod ogromnym wrażeniem. Mieliśmy przyjemność grać w wyjątkowych wnętrzach kościołów. W każdym z nich była inna akustyka, a więc inny klimat i nastrój. Najpiękniejsze częścią festiwalu były dla mnie nastrojowe momenty, kiedy cała orkiestra oddycha razem, tworząc jeden organizm. Tak było m.in. podczas grania drugiej części divertimenta Mozarta.
       Nad projektem czuwał dyrygent Marek Moś, dyrektor artystyczny EOK. - Jesteśmy wszyscy bardzo usatysfakcjonowani, jednak czujemy się tak, jakbyśmy byli dopiero w połowie festiwalu. W roku poprzednim zagraliśmy aż 6 koncertów - opowiada maestro. - W trzeciej edycji festiwalu „Muzyka polska na Żuławach” program był zwarty, niemęczący, atrakcyjny. Solistkami były panie, które należą do Elbląskiej Orkiestry Kameralnej. Myślę, że było to dla nich trudne zadanie: zmobilizować się i zagrać solo z zespołem, z którym gra się na co dzień. Należy żałować, że finanse nie pozwoliły nam na pełną wersję tego festiwalu. Wiem, że miasta, w którym występowaliśmy w zeszłym roku, są bardzo zasmucone naszą nieobecnością. Mam nadzieję, że kolejna edycja pozwoli nam na powrót do poprzedniej koncepcji.
      

       Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym Elbląskiej Orkiestry Kameralnej

Najnowsze artykuły w dziale Kultura

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama