O życiu wikingów w Truso opowiadał Jakub Jagodziński (fot. RG)
W Muzeum Archeologiczno-Historycznym można oglądać zmodernizowaną wystawę „Truso. Legenda Bałtyku”. To opowieść o wikingach i ich codziennym życiu, o którym wiemy coraz więcej dzięki prowadzonym od 40 lat pracom archeologicznym w okolicach jeziora Druzno. Zobacz zdjęcia.
- W czerwcu minie 11 lat, od kiedy ta stała wystawa znajduje się w naszym muzeum. Od tego czasu nasze badania nad Truso znacząco się posunęły, wiemy dużo więcej na jej temat. Wydaliśmy cztery tomy studiów nad Truso, przed nami dwa kolejne. Zależało nam na modernizacji wystawy – mówił Marek Jagodziński, który odkrył ślady Truso w 1981 roku podczas wyprawy rowerem w okolice jeziora Druzno (ten „historyczny” rower też jest elementem wystawy). – To był pomysł Jakuba (syn pana Marka, również archeologa), by tę wystawę opowiedzieć na nowo, z nową narracją. Byłem zszokowany, jak już wystawa była gotowa, ile artefaktów w poprzedniej wersji po prostu nie widziałem, gdzieś ginęły w tym tłumie. Tu są fantastycznie wyeksponowane i ta ekspozycja idzie z duchem europejskiego muzealnictwa.
Marek Jagodziński (z lewej). Obok rower, na którym dokonał odkrycia osady (fot. RG)
Odnalezione podczas badań artefakty są tak liczne, że Muzeum Archeologiczno-Historyczne wypożycza je do organizacji wystaw w innych częściach Polski i Europy. Można je oglądać m.in. w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, wcześniej w Biskupinie, Muzeum Narodowym w Danii, muzeum w Berlinie.
Po wystawie licznie przybyłych na jej ponowne otwarcie mieszkańców oprowadzał Jakub Jagodziński, który zatrzymując się przy każdej jej części, bardzo ciekawie opowiadał o historii Truso, pokazanej tutaj przez pryzmat codziennego życia jej mieszkańców.
Wystawa znajduje się w podziemiach Podzamcza. Można ją oglądać w godzinach otwarcia muzeum.
Zamiast budżetu obywatelskiego odbudowa Truso. Dzięki napływowi turystów miasto wzbogaciło by się i byłyby pieniądze na inne rzeczy, takie które teraz finansuje budżet. Korzyść niewątpliwa i co najważniejsze trwała.
Wszyscy wiedzą że Truso nie było zlokalizowane na terenie miasta Elbląg tylko w Janowie, ale mówimy o atrakcji turystycznej. Gdyby odbudowa miała być w miejscu odkrycia to po pierwsze potrzeba gigantycznych pieniędzy na badania archeologiczne pozostałych części osady, po drugie Elbląg nic by do tego nie miał bo to nie jest jego teren. Z punktu widzenia korzyści dla miasta, mieszkańców i turystów, tylko Elbląg. A najważniejsze, władze miejskie musiałyby uznać że to dobry pomysł poprzeć go.
za mało bezradnych na zdjęciach... ups, nie ma nikogo???? nie ma??? dziwne; -D co cieszy. nikt nie chciał przypozować do tematu i ogrzać się w blasku niezasłuzonej chwały? za mało lansu i bansu?